Kuźnica: szturm granicy odparty. Migranci wrócili do obozu

Około godziny 13 migranci wycofali się z przejścia granicznego w konwoju białoruskich mundurowych. Wcześniej agresywne grupki rzucały w stronę polskich służb kamieniami oraz granatami hukowymi. Przez zaporę z drutu kolczastego cudzoziemcy przerzucili też kłodę.

Polskie służby podkreślają, że białoruscy funkcjonariusze nie reagowali na działania cudzoziemców. Migranci zostali też prawdopodobnie przez stronę białoruską wyposażeni w granaty hukowe i dymne. Wcześniej do ich obozowiska firmy państwowe zwoziły gruz i kamienie – twierdzą białoruscy blogerzy.

Do pierwszego incydentu na granicy polsko-białoruskiej doszło już w nocy – przekazało dziś rano MON.

– Wczoraj w nocy czterech białoruskich funkcjonariuszy próbowało uszkodzić ogrodzenie i zmusić 11 migrantów do wejścia na teren Polski. Żołnierzom udało się udaremnić tę próbę – poinformowało MON na Twitterze.

MON: białoruskie służby niszczyły w nocy ogrodzenie graniczne

 

Właściwy szturm granicy rozpoczął się około godziny 10 rano. Straż Graniczna zamieściła na Twitterze film, na którym widać jak w stronę polskich funkcjonariuszy przerzucane są kamienie oraz przedmioty, z których wydobywa się dym.

Nagranie pochodzi z przejścia granicznego Kuźnica Białostocka – Bruzgi, gdzie od wczoraj koczuje kilkusetosobowa grupa migrantów. Opuścili oni wcześniej obóz na południe od przejścia granicznego i konwojowani przez białoruskie służby przeszli kolumną pod polski punkt odpraw paszportowych, gdzie zostali zatrzymani.

Migranci zgromadzili się na przejściu granicznym RELACJA

O tym, że agresywni migranci rzucają kamieniami w stronę naszych żołnierzy i funkcjonariuszy poinformowało także Ministerstwo Obrony Narodowej.

– Polskie służby odpierają atak – zaznaczono.

Według resortu obrony migranci próbowali zniszczyć ogrodzenie i dostać się na teren Polski.

– Nasze służby użyły gazu łzawiącego, żeby stłumić agresję migrantów – podało na Twitterze Ministerstwo Obrony Narodowej.

MSWiA opublikowało nagranie z policyjnego śmigłowca, na którym widać, że do odpierania ataku polskie służby używały aż czterech armatek wodnych. Agresywnie zachowywali się tylko nieliczni migranci – większość osób zgromadzonych na przejściu granicznym biernie obserwowała rozwój wypadków.

Za nimi widać też dwa szpalery białoruskich funkcjonariuszy, którzy nie pozwalają cudzoziemcom wycofać się z przejścia granicznego. Przypomina to stalinowskie oddziały zaporowe NKWD z czasów II wojny światowej.

Wydarzenia na przejściu granicznym aktywnie relacjonują białoruskie media państwowe. Na zdjęciach opublikowanych przez propagandową gazetę Biełaruś Siegodnia (dawna Sowieckaja Biełaruś) widać, że jeden z mężczyzn trzyma korpus granatu hukowego. Wcześniej polskie służby donosiły, że migranci wykorzystują takie granaty dostarczone im przez białoruskich mundurowych.

Do polskich funkcjonariuszy strzegących dziś granicy, za pośrednictwem Biełsatu postanowiła odezwać się jedna z naszych czytelniczek.

– Jestem Białorusinką, mam 60 lat. Polacy, sąsiedzi, bracia! Jesteście najdumniejszym i nieustraszonym narodem Europy. Nam, białoruskim kobietom, wstyd za naszych mężczyzn. Oni złamali przysięgę, zdradzili swój naród, sprzedali się za kredyty i mieszkania. Nie mają w sobie godności i sumienia, są pożałowania godnymi tchórzami. Od 2020 roku biją, torturują, poniżają i mordują pokojowo nastawionych i bezbronnych Białorusinów. Ale na Was połamali zęby. Wybaczcie nam i wytrzymajcie!

Przed godziną 12 podlaska policja poinformowała, że ranny w głowę został jeden z policjantów.

Później także Straż Graniczna poinformowała o rannej funkcjonariuszce.

Jak podkreśla MON, także dzisiejsze zamieszki na granicy odbywały się pod „czujnym okiem” białoruskich mundurowych z bronią długą.

Przed godziną 13 Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych poinformował, że pierwsza fala ataków na granicę została odparta. Napastnicy się wycofali.

Część migrantów opuściła białoruski punkt odpraw granicznych i skierowała się na południe – w kierunku dawnego obozu przy ogrodzeniu granicznym. Jak wynika z zarejestrowanych rozmów z białoruskimi funkcjonariuszami, niektórzy cudzoziemcy chcą wracać do Mińska.

Cytowany przez rosyjską agencję informacyjną Sputnik przedstawiciel białoruskiego Państwowego Komitetu Pogranicznego Anton Byczkouski oświadczył, że pogranicznicy sprawdzą, czy polskie służby nie używały środków specjalnych i amunicji przeciwko osobom przebywającym na białoruskim terytorium.

Mińsk zarzuca Warszawie użycie siły po białoruskiej stronie granicy

***

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 33 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego 5,3 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

Do połowy przyszłego roku na odcinku granicy z Białorusią stanie stalowy płot zwieńczony drutem kolczastym i wzbogacony o urządzenia elektroniczne. Zapora o długości 180 km i 5,5 m wysokości powstanie na terenie Podlasia. Wzdłuż granicy zamontowane będą czujniki ruchu oraz kamery dzienne i nocne. Na terenie Lubelszczyzny naturalną zaporą jest rzeka Bug.

Białoruskie władze twierdzą, że zawróciły 8 tys. potencjalnych migrantów

pj/belsat.eu wg PAP, MON, SG, Policja

Wiadomości