„Kurdyjski Dawid z procą przeciwko polskiemu Goliatowi z armatką wodną”. Białoruskie i rosyjskie media o zamieszkach na granicy

Po białoruskiej stronie granicy pracują jedynie dziennikarze państwowych mediów Białorusi i Rosji i dopuszczeni przez władze pracownicy zagranicznych mediów np. CNN.

Dziennikarze białoruskich mediów niezależnych nie mogą być obecni w centrum wydarzeń. Białoruskie władze uznała większość z nich za organizacje ekstremistyczne. W aresztach, pod rozmaitymi pretekstami siedzą dziennikarze Biełsatu, agencji Biełapan, portalu TUT.by. W kolonii karnej wyrok odsiadują dziennikarki Biełsatu Kacia Andrejewa i Dasza Czulcowa. Każde wyjście na ulicę z kamerą czy mikrofonem grozi aresztem.

Kuźnica: szturm granicy odparty. Migranci wrócili do obozu

Przy rozbieżnościach między białoruskimi i rosyjskimi władzami, co do sposobów reagowania na kryzys zarówno Alaksandr Łukaszenka i Władimir Putin przemawiają jednym głosem, jeżeli chodzi o nazwanie przyczyn kryzysu. Ich zdaniem wynika on jedynie z faktu, że Zachód zdestabilizował szereg krajów Bliskiego Wschodu i stąd fala migrantów. Obydwaj też podkreślają „niehumanitarne traktowanie” wobec przybyszów, jakie stosują władze Polski i Litwy i Łotwy.

Putin: Rosja jest gotowa pomóc w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego, powstałego “z winy Zachodu”

Dziś Siergiej Ławrow, szef MSZ Rosji cytowany przez Russia Today, mówił:

– Oni (Polacy – belsat.eu) nie mogą nie rozumieć, że naruszają wszelkie możliwe normy międzynarodowego prawa humanitarnego i innych porozumień społeczności światowej. Oczywiście wszyscy to rozumieją!

Putin „pierwszy raz słyszy” o wstrzymaniu dostaw gazu do UE przez Białoruś. Wzywa do dialogu z Mińskiem.

Dzisiejszy atak na granicę przez grupę migrantów uzbrojonych w kamienie oraz bale drzew w białoruskich mediach jest przedstawione jako efekt „desperacji” mieszkańców obozu na przejściu granicznym.

Białoruskie władze wprawdzie informują, że „uchodźcy” rozpoczęli około południa szturm na granicę, ale jednocześnie potępiają użycie gazu łzawiącego, grantów hukowych i armatek wodnych przeciwko „bezbronnym dzieciom i kobietom”.

– W wywiadach z reporterami wielokrotnie stwierdzili, że uciekają z krajów, w których nie ma warunków do życia. Są gotowi rzucać się na drut kolczasty, aby zostać wysłuchanym! Armatki wodne, gaz łzawiący, granaty ogłuszające przeciwko nieuzbrojonym ludziom, którzy po prostu proszą o pomoc. Po niezwykle trudnej nocy błagali o przepuszczenie przez Polskę do UE. Ale siły bezpieczeństwa nie cofnęły się ani na krok. Cierpliwość ludzi się wyczerpała – pisze strona telewizji ONT w materiale zatytułowanym „Kolczasta Europa”.

Na użycie gazu łzawiącego skarżą się też pracownicy białoruskich i rosyjskich mediów obecnych na granicy. Ucierpieć mieli: operator telewizji ONT oraz portalu Sputnik BY:

Na granicy pojawił się prawdopodobny współpracownik białoruskich służb specjalnych Juryj Waskrasienski, w przeszłości opozycjonista i więzień polityczny, który przeszedł na stronę władz.

– Profaszystowski reżim Dudy jak przedtem atakuje nieszczęsnych ludzi gazem i wszystko to odbywa się na białoruskim terytorium. Faktycznie przestępcze działania polskiego reżimu można uznać za początek konfliktu — powiedział w swojej relacji dla ONT.

Współpracownik białoruskich służb na Forum Ekonomicznym w Karpaczu?

I faktycznie jego słowa zgodnie są z oceną sytuacji przekazaną przez białoruskie Państwowy Komitet Graniczny, który w swoim komunikacie prasowym podawanym przez białoruskie media odnotował „użycie specjalnego sprzętu i amunicji przez polskie siły bezpieczeństwa przeciwko nieuzbrojonym ludziom po stronie białoruskiej. Jest to traktowane jako nic innego jak akty przemocy wobec osób, które znajdują się na terytorium innego państwa”.

Ogólnie w rosyjskich białoruskich mediach panuje atmosfera bliska kibicowaniu migrantom w ich zwarciu z polskimi mundurowymi. Znany propagandowy kanał Telegramu Żołtyje Sliwy filmik, na którym jeden z atakujących używa procy do miotania kamieni, komentuje:

– Kurdyjski Dawid z procą przeciwko polskiemu Goliatowi z armatką wodną.

Czasami jednak w relacjach rosyjskich i białoruskich mediów trafiają się wypowiedzi pokazujące prawdziwy obraz położenia migrantów, którym białoruscy mundurowi odcięli drogę z powrotem. Sputnik Białoruś cytuje migranta z Kamerunu, który wyraźnie mówi, że migranci mają dwie drogi, do których muszą zastosować wariant siłowy: przedostanie się granicę, albo z powrotem – w domyśle próbować opuścić strefę przygraniczną i przedrzeć się w stronę Białorusi.

Fakt odgrodzenia migrantów od reszty Białorusi pośrednio potwierdziła też korespondentka Sputnika Białoruś. Dowiedziała się od nich, że mają oni dwa wyjścia: albo przejście przez granicę, albo wycofanie się do obozu, który opuścili rano, gdzie mogą rozpalać ogniska. I faktycznie po zakończeniu zamieszek na granicy tak się stało.

jb/ belsat.eu

Wiadomości