Łukaszenka do „delegatów narodu”: zostaliśmy brutalnie zaatakowani z zewnątrz, to próba blitzkriegu

Zostaliśmy brutalnie zaatakowani z zewnątrz – powiedział Alaksandr Łukaszenka, otwierając Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe, w którym bierze udział 2700 delegatów. Władze zapowiedziały je jako ważne wydarzenie, które zadecyduje o przyszłości kraju.

– Kolorowa rewolucja nie mogła się udać, dlatego podjęto próbę buntu według zasady blitzkriegu, opierając się na określone siły wewnętrzne – powiedział Łukaszenka, odnosząc się do wydarzeń z ubiegłego roku.

Po wyborach prezydenckich, które oficjalnie wygrał Łukaszenka, na Białorusi wybuchły masowe protesty przeciwko ich sfałszowaniu.

W Mińsku rozpoczęły się w czwartek dwudniowe obrady VI Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego, zorganizowanego przez władze jako „narodowy wiec” o decydującym znaczeniu dla przyszłości kraju.

W czwartek i w piątek – VI Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe

Białoruski polityk opowiedział podczas swojego wystąpienia, jak wygląda jego zdaniem program opozycji. Ma on polegać na powszechnej prywatyzacji, oznaczającej miliony bezrobotnych. Wprowadzeniu płatnej nauki i medycyny. Zakazie kupowania białoruskich aktywów przez rosyjskie firmy. Zerwaniu relacji z Rosją, co ma doprowadzić do zniszczenia Związku Białorusi i Rosji

Łukaszenka straszył też powszechnym wprowadzeniem języka białoruskiego nawet „w wojsku i w przedszkolu”. Każdy z rzekomych postulatów opozycji mówca okraszał krótkim „bez komentarza”.

Utajnieni delegaci. Kogo wysłano na Zgromadzenie Ludowe?

Szef białoruskiego państwa zajął się też kwestiami geopolityki.

– Demokracja, globalizm to ogłupianie ludzi! – powiedział Łukaszenka. – Ten straszak pojawił się w postaci pandemii i wszyscy się skurczyli – dodał.

Łukaszenka wspominał też o ofiarach „globalizmu i demokracji”: obalonym Muammarze Kadafim „ukrzyżowanym i wbitym na pal”, który chciał „uszczęśliwić swoją Libię i całą Afrykę Północną”, wbrew światowym przywódcom. Wspomniał także o powieszonym Saddamie Husajnie.

Wezwał, by nie wierzyć tym, którzy uważają, że Białoruś nie jest poważnym ośrodkiem geopolityki.

– Dziś Białoruś jest dominantą na polu bitwy w centrum Europy. Jest walka i wszyscy o nią walczą. O tę dominantę.

Kolejnym punktem przemówienia była sytuacja u sąsiadów. Łukaszenka przypomniał o spadku liczby ludności na Litwie. Przypomniał też o protestach w Polsce.

– W Polsce problemem nie jest aborcja, to zapalnik! Polacy sprzeciwiali się polityce prowadzonej przez władze kraju.

Krytykując sytuację u sąsiadów, Łukaszenka z żalem zauważył:

– A nasi chcą do tego„ raju ”.

Mówiąc o relacjach z Rosją, podkreślał, że będzie stał „ramię w ramię” z Władimirem Putinem i „odpowiadać na ogień” i dzięki temu nikt dwóch krajów nie „rzuci na kolana”. Oklaski wywołało stwierdzenie „umrzemy za Rosję”.

Łukaszenka podziękował Rosji za pomoc finansową, ale zganił za to, że oprocentowanie rosyjskich pożyczek dla Mińska jest o rząd wielkości wyższe niż na świecie.

– Ale póki jesteśmy z Rosją – ona nie jest sama! – przypomniał Łukaszenka.

Mówiąc o ostatnich akcjach na rzecz Nawalnego w Rosji, stwierdził, że opozycja planuje „rozpętać, a następnie ewentualnie zsynchronizować protesty” z protestami na Białorusi. Uznał, że stałoby się to przeszkodą w integracji obydwu krajów.

Skrytykował także Niemcy, Francję i inne kraje UE za „więzienie ludzi w lochach kwarantanny”.

– Nie mają ani politycznego, ani moralnego prawa, by mówić nam lub innym, jak mamy żyć i rządzić państwami. Niech sami sobie najpierw poradzą – oburzył się.

Jego zdaniem eskalacja konfliktu z Białorusią dla nikogo nie jest korzystna: ani dla Unii Europejskiej, ani dla Stanów Zjednoczonych.

– W naszym interesie jest powrót do normalnej współpracy gospodarczej i politycznej – dodał.

Skrytykował także rolę Internetu stwierdzając, że ludzie uzależniają się od niego, rezygnują z prawdziwego życia i tracą zdolność analitycznego myślenia, siedząc w sieciach społecznościowych, na forach i kanałach medialnych

– Świadomość ludzi jest w rękach największych gigantów branży internetowej, których usługami nie gardzą służby specjalne poszczególnych państw – powiedział. – Eksperci coraz częściej mówią o dyktaturze cyfrowej.

Pochwalił się, że niedawno otrzymał list od przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, w której został nazwany „Prezydentem Republiki Białorusi, Jego Ekscelencją”.

– Piszą jedno, ale na Zachodzie spotykają się z innymi. Mogliby napisać: do byłego prezydenta, byłego prezydenta lub białoruskiego narodu. Mimo wszystko jestem wdzięczny, że rozumieją, kto tu jest gospodarzem.

Według niego UE zaproponowała omówienie kwestii walki z pandemią. Mińsk jest na to gotowy.

– Ale nie uczcie nas, jak żyć, pomóżcie nam finansowo – podsumował Łukaszenka.

Łukaszenka powiedział, że przez najbliższe pięć lat planuje „znacznie zwiększyć dochody ludności” i spełniły obietnicę sprzed pięciu lat „pensji po 500 dolarów”. Przy czym sprecyzował, że chodziło o średnią zapłatę. Tymczasem według wyliczeń portalu TUT.by średnia pensja w ub. r. wyniosła 442 dol. Jedynie w grudniu, w którym wypłacane są roczne premie, osiągnęła poziom 496 dol.

Białoruski polityk zażądał zajęcia się „pasożytami”, którzy od lat nigdzie nie pracują, ale mają luksusowe mieszkania. Według niego 35-40 proc. uczestników nielegalnych protestów to właśnie tacy oficjalnie bezrobotni.

– 68 tysięcy pasożytów w samym Mińsku! Domagam się wskazania, kim są i wzięcia pod ostrą kontrolę. – Przyjrzeliśmy się, jak żyją – że wam się nawet nie śniło! I oni wszyscy chodzili, atakowali OMON, podburzali ludzi! Trzeba ich zmusić do pracy!

Łukaszenka powtórzył też humorystyczną tezę, że „menele” mniej chorują na koronawirusa.

– Ale to nie znaczy, że musisz wypijać pół wiadra dziennie. Powiedziałem, że kieliszek, ale nie więcej – powiedział Łukaszenka.

Na burzliwe oklaski Łukaszenka zareagował stwierdzeniem, że ludzie mogą źle to zrozumieć i pomyśleć, że w Pałacu Republiki „zebrali się pijacy” i „oklaskują się nawzajem”.

Łukaszenka o koronawirusie: „Traktor wyleczy wszystko”

Łukaszenka pochwalił gubernatorów obwodów, za to, że wszyscy uczciwie podeszli do liczenia głosów w ostatnich wyborach prezydenckich.

– Tych, którzy są po naszej stronie, są ich miliony. Zdecydowana większość. Ktoś mówi: że wyniki sfałszowano na rzecz a obecnego prezydenta … […] Jesteśmy zwycięzcami, za nami jest przytłaczająca większość ludzi. I nie musimy się tego bać.

Według programu zgromadzenia, przemówienie Łukaszenki miało trwać 2 godziny, jednak ani myślał go przerywać. Zapytał jedynie obecnych czy może kontynuować, czy chcą przerwy.

Po krótkiej przerwie kontynuował swój występ.

Zapewnił, że nie zamierza zakazywać języka rosyjskiego.

– Mamy dwa języki ojczyste – białoruski i rosyjski. A kto wyrzeka się wielkiego dziedzictwa, jak powiedział wielki Lenin, podejmuje bardzo poważne ryzyko. Możesz stracić język. Wielki język rosyjski ma w sobie wiele białoruskiej duszy. Jeśli go stracimy, nigdy go nie odzyskamy. Język białoruski i nasz rosyjski staną się własnością narodu. Nie będziemy prześladować i wywierać nacisku na ludzi, żeby nie mówili po rosyjsku – powiedział Łukaszenka.

Łukaszenka odniósł się też do słynnej sceny, gdy z karabinem wyszedł przed pałac prezydencki w czasie demonstracji opozycji:

– Nie robiłem z siebie bohatera, biegając po ulicach z karabinem. Byłem po prostu zdeterminowany! Wiedziałem i widziałem, do czego to wszystko może doprowadzić. I to wielu otrzeźwiło. Takie jest stanowisko moich dzieci, moich krewnych i przyjaciół. Dlatego nikomu nie oddam swojego kraju! Ona (Białoruś) jest nasza!

Łukaszenka przyleciał z automatem do protestujących

Polityk podkreślił, że nowy projekt konstytucji zostanie sfinalizowany w ciągu roku.

– W tym roku trzeci z rzędu projekt konstytucji będzie gotowy, zostanie publicznie przedyskutowany, a na początku przyszłego roku zostanie poddany pod referendum – powiedział Łukaszenka.

Jego zdaniem, Białoruś powinna pozostać republiką prezydencką. Zaznaczył przy tym, że sądząc po danych z „szeroko zakrojonych badań społecznych”, w społeczeństwie istnieje zapotrzebowanie na przekazanie uprawnień prezydenta rządowi i parlamentowi.

– Ale ci, którzy otrzymają uprawnienia, nie tylko będą podejmować decyzje, ale także będą za nie odpowiedzialni – dodał.

Alaksandr Łukaszenka na koniec wymienił warunki swojego odejścia.

– Głównym warunkiem jest pokój w kraju, porządek, brak akcji protestacyjnych, wyrażanie swoich poglądów zgodnie z prawem. Drugi warunek. Jeśli okaże się, że do władzy dojdą „nie ci”, […], to nie może spaść ani jeden włos zwolenników obecnego prezydenta.

Polityk wygłaszał swoje przemówienie 3 godz. 40 min i zakończył przemówienie o godzinie 15.10, ponad 1,5 godziny po terminie zapisanym w programie zjazdu.

Premier Raman Hałouczanka podziękował swojemu przełożonemu:

– Alaksandr Ryhorawicz! Dziękuję za tak błyskotliwe i mocne wystąpienie… […] Każdy z nas powinien poczuć wagę zadań sformułowanych przez głowę państwa i swoją bezinteresowną pracą wnieść istotny wkład we wspólną sprawę ” – powiedział.

Jak informuje TUT.by, białoruski premier powtórzył słowo w słowo tekst podziękowań, który pojawił się w planie imprezy, który „wyciekł” wcześniej do opozycyjnych kanałów komunikatora Telegram.

jb/ belsat.eu wg PAP tut.by

Wiadomości