Współpracownik białoruskich służb na Forum Ekonomicznym w Karpaczu?

Portal Radia Swaboda jako pierwszy ujawnił, że na dorocznym zjeździe elit politycznych i ekonomicznych pojawił się Juryj Waskrasienski, były opozycjonista, który zmienił front i obecnie zajmuje się wymuszaniem od więźniów politycznych przyznania się do winy w zamian za ułaskawianie.

Na tłumaczenia organizatorów, że jego zaproszenie było pomyłką, Juryj Waskrasienski zareagował wpisem na profilu komunikatora Telegram. Zawarł w nim wiele sformułowań, które na co dzień stosuje białoruska propaganda pod adresem opozycji:

– Zła wiadomość dla uciekinierów (opozycjonistów na wygnaniu – belsat.eu). Plotka głosi, że z polskiej strony mogą spodziewać się „zdrady”. Polscy politycy są zmęczeni konfrontacją i chcą budować mosty. To zabawne, że organizatorzy Forum Ekonomicznego w Karpaczu uspokajają byłych Białorusinów słowami o „błędzie technicznym” , który spowodował zaproszenie delegacji KSDS (Okrągły Stół Sił Demokratycznych). Niech i tak będzie – napisał.

W wywiadzie udzielonym później naszemu dziennikarzowi Juryj Waskrasienski powtórzył tezy o „polskich politykach, którzy mają dosyć białoruskich uciekinierów” i zapowiedział, że będzie aktywnie brał udział w czwartkowych panelach poświęconych ostatnim wydarzeniom w jego kraju.

– Planuję wystąpić i przedstawić alternatywny punkt widzenia – zaznaczył.

Jego zdaniem, białoruska władza chce ciepłych stosunków z Polską.

– I Polska rozumie, że tylko dzięki porozumieniu z Białorusią i białoruskim kierownictwem de facto, które istnieje też de iure, można rozwiązać pewne problemy – dodał.

Na uwagę, że politycy w Warszawie, prezydent i ci którzy tworzą polską politykę, o tym nie mówią, zaznaczył, że to są właśnie ci, którzy go do Karpacza nie zapraszali.

Organizatorzy wydarzenia tłumaczyli się w rozmowie ze Swabodą, że został on zaproszony przez osobę, która nie wiedziała o związanych z nim kontrowersjach. Sam zainteresowany drwił z tych tłumaczeń. Wiadomo też, że nie miał on występować na wydarzeniach forum jako panelista i uczestniczył w nim jako gość.

Na Białorusi powstaje nowa partia. Lojalna wobec reżimu

Juryj Waskrasienski jest biznesmenem, dyrektorem kilku firm, w tym jednej IT urzędującej w Parku Wysokich Technologii w Mińsku. Z wykształcenia jest politologiem, kilka lat temu był deputowanym Mińskiej Rady Miejskiej. Podczas tej kampanii wyborczej wszedł do grupy inicjatywnej Wiktara Babaryki i był aktywistą średniego szczebla w jego sztabie. 12 sierpnia został zatrzymany po zorganizowaniu marszu opozycji w mińskiej dzielnicy Uruczcza. Oskarżono go o wszczynanie zamieszek. Był jednym z uczestników spotkania części uwięzionych opozycjonistów z Łukaszenką, do której doszło 10 października br.

Łukaszenka obiecał, że to jego ostatnia kadencja? Tak twierdzi uczestnik spotkania w areszcie KGB

Jeszcze przed spotkaniem rozpoczął tournée po państwowych mediach, gdzie wychwalał białoruskiego prezydenta, oskarżał, że ludzie ze sztabów wyborczych dwóch innych uwięzionych polityków: Wiktara Babaryki i Siarhieja Cichanouskiego chcieli nielegalnie przejąć władzę. I opowiadał o technologiach „kolorowych rewolucji”. Podczas samego spotkania Łukaszenka zaproponował mu sporządzenie listy więźniów politycznych, którzy powinni wyjść na wolność. Waskrasienski też został zwolniony – po podpisaniu zobowiązania do nieopuszczania kraju. Jego wyjazd do Karpacza pokazał, że złagodzono również ten środek zapobiegawczy.

Amnestia dla skruszonych Białorusinów i aleja na cześć Rosji: na Zgromadzeniu w Mińsku zabrzmiał głos „konstruktywnej opozycji”.

Po spotkaniu z Łukaszenką aresztowany, niedoszły kandydat na prezydenta Wiktar Babaryka, w którego sztabie działał Waskrasienski poinformował, że nie przekazywał mu żadnych pełnomocnictw do prowadzenia dialogu z władzami.

Po wyjściu z aresztu był uczestnikiem zwołanego przez Łukaszenkę Ogółnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego założył ugrupowanie Okrągły Stół Sił Demokratycznych, które pełni rolę „konstruktywnej opozycji”. Jego lider podkreślał, kraj „otoczyli wrogowie”, warunków do szerokiej amnestii jeszcze nie ma, a bronić Białorusi można tylko na czele z Łukaszenką.

Reżim Łukaszenki chce, by więźniowie polityczni prosili o ułaskawienie

Łukaszenka miał go też namaścić do koordynowania akcji wypuszczania na wolność więźniów politycznych. Od kilku miesięcy docierają do nich listy podpisane przez Waskrasienskiego, który proponuje im ułaskawienie w zamian za napisanie listu do Łukaszenki zawierającego formułę przyznania się do winy. Wśród adresatów miał być też polski dziennikarz Andrzej Poczobut.

Andrzej Poczobut na liście osób do zwolnienia z aresztu tworzonej przez byłego opozycjonistę

Wśród wielu przedstawicieli białoruskiej opozycji pojawiła się opinia o „zdradzie”, której dopuścił się ich były kolega. Tadeusz Giczan, były redaktor naczelny serwisu NEXTA nazywa go wprost „etatowym współpracownikiem białoruskiego KGB”.

jb/pp belsat.eu

Wiadomości