„Stara się wypełnić każdą minutę tak, aby czas leciał szybciej”. Więzienna codzienność dziennikarki Biełsatu

Nasza redakcyjna koleżanka Daria Czulcowa, przebywa za kratami od 15 listopada ub.r. Po zatrzymaniu wraz z Kaciaryną Andrejewą podczas relacjonowania protestu 24-letnia Daria przeszła przez niesławny areszt śledczy przy ul. Waładarskiego i więzienie w Żodzinie. Obecnie odbywa karę w kolonii dla kobiet w Homlu.

26 października Daria po raz pierwszy otrzymała zgodę na całodobową wizytę bliskich. Na widzenie przyjechała jej mama i starsza siostra. O wizycie porozmawialiśmy z mamą Darii, Natallą.

Natalla Cerbilenka, matka dziennikarki Biełsatu Darii Czulcowej. Zdjęcie: PB / Biełsat

„Mamo, robię wszystko, żeby nie popaść w depresję”

Natalla wraz ze starszą córką przyjechały do kolonii w wyznaczonym dniu, 26 października, przed godziną 8 rano. Przekazały niezbędne dokumenty oficerowi dyżurnemu i zaczęły czekać. Jak zauważyła pani Natalla, było sporo ludzi, około 8-9 osób. Wszyscy czekali na dwudniowe spotkanie z bliskimi. Rodzinie Darii pozwolono tylko na jednodniową wizytę.

Kiedyś gułag, dziś kolonia karna. Białoruscy „polityczni” trafiają do obozów pracy

– Myślę, że to dlatego, że Dasza jest „polityczną” – mówi pani Natalla. – Nigdy nie słyszałam, aby „polityczni” otrzymali więcej niż jeden dzień na spotkanie. Ale cieszę się, że dali nam przynajmniej tyle.

Mamę i siostrę Darii odprowadzono do oddzielnego pomieszczenia o 9:30. Wtedy przyszła też Daria.

– Rzuciłyśmy się w ramiona, wciąż się obejmowałyśmy, całowałyśmy, płakałyśmy – opowiada mama naszej koleżanki. – Starsza siostra Darii nie widziała jej od czasu procesu w lutym. Ja przychodziłam na krótkie wizyty jeszcze w Mińsku w areszcie śledczym po wyroku, potem w Żodzinie i 25 sierpnia tutaj, w kolonii. A teraz doczekałyśmy się dłuższej wizyty.

Zwykłe ubrania.

– Zabrałyśmy jej ulubione rzeczy – te, które zawsze nosiła w domu. Chciałyśmy ją uszczęśliwić przynajmniej tymi drobiazgami – mówi pani Natalla. – Dasza naprawdę się ucieszyła. Natychmiast się przebrała. Usiadłyśmy, by podzielić się wrażeniami i nowościami. Dasza wygląda bardzo dobrze – jest piękna. Chorowała na Covid, ale dała sobie z tym radę. Teraz czuje się dobrze. Jest w bardzo dobrym nastroju. Powiedziała mi: „Mamo, staram się nie popadać w depresję. Pracuję, chodzę na siłownię. Staram się spędzać czas w pożyteczny sposób”.

„Mojej radości życia nie zabiją żadne więzienia”. Rok w listach Kaciaryny Andrejewej, uwięzionej dziennikarki Biełsatu

Zarobki – 60 złotych miesięcznie

Dzień Darii w kolonii karnej zaczyna się o 6 rano. Jeśli na grafiku wpisana jest na pierwszą zmianę, to wtedy zaczyna się jej praca w fabryce odzieży. W czasie pobytu w więzieniu Daria została przeszkolona na modelarkę i teraz rysuje kredą wzory na tkaninach. Jak mówi pani Natalla, córka lubi nie tyle pracę, co sam fakt, że ma jakieś zajęcie.

Kobieca kolonia karna w Homlu. Zdjęcie: Biełsat

– Daszy podoba, że jest ciągłym ruchu, a nie siedzi przy maszynie do szycia – mówi jej mama. – Jest wysoka, ma pewne problemy z kręgosłupem i ciągłe siedzenie przy maszynie do szycia byłoby trudne. Poza tym Dasza lubi rysować, więc ta praca jej odpowiada – nie jest zbyt stresująca.

Praca ta jest jednak niemal nieodpłatna. Według pani Natalli, kiedy Daria była praktykantką, jej pensja wynosiła 41 rubli (ok. 66 złotych) miesięcznie.

– Odliczane są koszty więziennego ubrania, wyżywienia i zakwaterowania – mówi mama Darii. – Ale my wspieramy Daszę, zawsze wysyłamy jej pieniądze. Mają tam sklep, do którego chodzą według harmonogramu. Staramy się, żeby miała możliwość kupienia sobie czegoś. My też zawsze wysyłamy coś smacznego. Raz w miesiącu możemy wysłać „paczkę witaminową” – wysyłamy cebulę, czosnek, pomarańcze, cytryny, jabłka.

Jak mówi mama Daszy, jeśli w fabryce jest druga zmiana, to rano więźniarki często muszą obrać półtora worka ziemniaków.

„Tam dostrzega się to, co jest naprawdę cenne”

Poza pracą Daria bierze udział w zajęciach kulturalnych i sportowych w kolonii. Jak mówi jej mama, stara się wypełnić każdą minutę tak, aby czas leciał szybciej.

Oficjalna przedstawicielka Biełsatu skazana za “ekstremizm” na Facebooku

– Dasza rysuje dla kolonii różne plakaty, bierze udział w jakichś konkursach – opowiada pani Natalla. – Choć nigdy nie była sportsmenką, chodzi na wydarzenia sportowe. Mieli zawody w skoku w dal. Była najgorszym skoczkiem, ale i tak wzięła udział. Brała udział w wyborach Miss Jesieni. Recytowała wiersz Karatkiewicza w języku białoruskim. Będzie też prezenterką na jakimś wydarzeniu. Stara się zająć czymś każdą minutę, bo wtedy czas leci szybciej.

Ponieważ każdy dzień ma swój ścisły harmonogram, Daria nie zawsze ma czas na napisanie listu, czy przeczytanie książki. Dyżurują, sprzątają teren. Dasza chodzi też na próby do różnych konkursów, rysuje plakaty – ma co robić – mówi pani Natalla. – Kładzie się o 22. Wraca po pracy, myje twarz i o 22 kładzie się do łóżka. W wolnym czasie pisze listy i czyta książki.

Jak mówi jej mama, Daria jest pogodna, uśmiechnięta.

– Byłam zszokowana tym, jak moja córka dojrzała, jak mądra się stała, jak nauczyła się doceniać małe rzeczy – mówi kobieta. – Na wolności często nie rozumiemy, co jest naprawdę cenne, ale tam człowiek zaczyna to zauważać. Daszy udało się zebrać w sobie i zacząć żyć w rytmie kolonii karnej tak, by nie było niepotrzebnych problemów. Żeby zachować zdrowie, żeby wyjść stamtąd jako pełnowartościowy człowiek. Nie rozgoryczać się. Dlatego uważam, że wykonała świetną pracę. Na nic się nie skarży. Przynajmniej mi się nie skarżyła. Powiedziała: „Mamo, nic mi nie jest, jestem zdrowa, staram się, żeby wszystko pozostało bez zmian”.

„W pewnym momencie zapomniałyśmy, że jesteśmy w kolonii”

Jak podkreśla pani Natalla, Daria jest osobą bardzo towarzyską i stara się nie prowokować konfliktów w kolonii. Nigdy nie była karana ani umieszczana w karcerze.

Mama Darii przygotowuje „paczkę witaminową” dla córki. Zdjęcie: Biełsat

– Prosiłam ją po wyroku, kiedy się spotkałyśmy, żeby się dobrze zachowywała – mówi mama Darii. – Uśmiechnęła się wtedy i powiedziała: „Przecież nikt nie odbiera mi prawa do pisania skarg”. Powiedziałam jej: „Dasza, zachowuj się dobrze, dbaj o swoje zdrowie. Nikomu na tym nie zależy oprócz ciebie i nas”. Prosiłam ją, żeby nie robiła sobie krzywdy. Myślę, że mnie zrozumiała.

Darii nie wolno rozmawiać z innymi więźniami politycznymi. Pani Natalla podejrzewa, że celowo starają się umieścić „politycznych” w różnych jednostkach i zakazać im komunikowania się w jakikolwiek sposób. Daria czasami widuje naszą koleżankę Kaciarynę Andriejewą, ale nie może z nią porozmawiać.

– Starałyśmy się nie pokazywać Daszy, że się martwimy, starałyśmy się ją wspierać przez cały dzień, rozmawiać z nią – mówi pani Natalla. – Po południu, bliżej wieczora, wspominałyśmy chwile z dzieciństwa, opowiadałam jej ciekawe historie z jej siostrzeńcami, było miło i wesoło. Śmialiśmy się głośno. W pewnym momencie zapomniałyśmy nawet, że jesteśmy w kolonii, że mamy siatkę nad głową. Po tej siatce chodziły koty.

Daria Czulcowa w sądzie w Mińsku. 9 lutego 2021 r. Zdjęcie: Biełsat

Najtrudniej było w nocy, przyznaje matka Darii:

– Położyłyśmy się do łóżka, ja obok Daszy. Zamknęła oczy, jakby spała. A mi pociekły łzy. Zdawałam sobie sprawę, że nie mogę zabrać swojego dziecka do domu, to było smutne i przerażające. Dasza musiała wyczuć lub usłyszeć, że płaczę, odwróciła się do mnie, przytuliła mnie i też zaczęła płakać. Siostra Daszy też słyszała nasz płacz i płakała. Tak więc płakałyśmy i rozmawiałyśmy przez pół nocy. Zasnęłyśmy nad ranem.

Bez nadziei na przedterminowe zwolnienie

Jak mówi pani Natalla, kiedy się żegnały, Daria kazała jej i siostrze obiecać, że nie będą płakać.

– To było bardzo trudne, starałyśmy się wytrzymać, ale i tak trochę płakałyśmy – wspomina. – Potem ją zawołali, pocałowałyśmy się, uściskałyśmy i o 9 rano wyszła. A od 6 rano, kiedy się obudziłyśmy, do 9 rano wciąż rozmawiałyśmy, całowałyśmy się i obejmowałyśmy. Chciałam się na nią napatrzeć, bo przed nami dziesięć miesięcy. Chociaż Dasza mówi, że to tylko dziesięć miesięcy.

Daria Czulcowa powinna wyjść na wolność 5 września 2022 roku. Zarówna ona, jak i jej rodzina, straciła już nadzieję na możliwość wcześniejszego zwolnienia.

– Nadzieja to bardzo niewdzięczne uczucie – mówi mama naszej koleżanki. – Dasza miała nadzieję na apelację, na amnestię, ale potem było rozczarowanie, więc na razie nie ma nadziei. Jesteśmy nastawione na 5 września, a co będzie, to będzie.

Przy pożegnaniu Daria poprosiła też o przekazanie podziękowań i pozdrowień dla swoich kolegów i koleżanek oraz i wszystkich dobrych ludzi, którzy ją wspierają.

Wręczenie Nagrody Wolności i Przyszłości Mediów dla Kaciaryny Andrejewej i Darii Czulcowej. Lipsk – Niemcy. 8 października 2021 r. Zdjęcie: VO / Biełsat

Daria Czulcowa jest dziennikarką Biełsatu. Urodziła się 20 lutego 1997 roku w Szkłowie. Studiowała na Uniwersytecie im. A. Kuleszowa w Mohylewie na wydziale dziennikarstwa.

Została zatrzymana 15 listopada 2020 roku. Sędzia Natalla Buhuk uznała Darię za winną „organizacji i przygotowaniu akcji rażąco naruszających porządek publiczny” (art. 342 Kodeksu Karnego Białorusi) i skazała dziennikarkę na dwa lata pozbawienia wolności w kolonii o zaostrzonym rygorze.

Do Darii Czulcowej można wysyłać listy na adres: ИК No. 4, 246035, ул. Антошкина, 3, г. Гомель

lub przez internet:

Jak wysłać list do białoruskiego więźnia politycznego bez wychodzenia z domu

Hanna Hanczar, ksz/belsat.eu

Wiadomości