„Układ Warszawski: odtajnione dokumenty”: rosyjska telewizja wybiela inwazję na Czechosłowację


Pierwszy kanał rosyjskiej telewizji państwowej przedstawił cukierkowy obraz stosunków panujących w bloku wschodnim, usprawiedliwiając kolejne inwazje sowieckich wojsk w sąsiednich krajach. Wywołało to dyplomatyczne protesty w Pradze i Bratysławie. 

Układ Warszawski

Zdominowana przez ZSRR organizacja wzajemnej obrony wojskowej, założona w 1955 r. przez kraje obozu socjalistycznego. Miała być to odpowiedź na stworzenie przez kraje zachodnie własnej organizacji wzajemnej obrony wojskowej – NATO. Jego główną akcją bojową było stłumienie tzw. „Praskiej Wiosny” z 1968 r. i zapobieżenie wypadnięciu Czechosłowacji z sowieckiej orbity wpływów. W skład sojuszu wchodziły: ZSRR, Albania, Bułgaria, Czechosłowacja, NRD, Polska, Rumunia i Węgry.

W pokazanym 20 maja br. dokumencie „Układ Warszawski: odtajnione dokumenty” rosyjska telewizja państwowa przedstawiła alternatywną wizję historii organizacji. Układ Warszawski, postrzegany w krajach Europy Wschodniej jako narzędzie sowieckiej dominacji, zdaniem twórców filmu był przede wszystkim gwarantem pokoju w Europie stworzonym dla zatrzymania jednoznacznie agresywnej, imperialistycznej polityki państw zachodnich.
To właśnie militaryzacja krajów Zachodnich pod wodzą USA zdaniem Rosjan miało doprowadzić do zrezszenia się w układ o wzajemnej obronie militarnej. Związek ten zresztą był, według twórców filmu, „zbudowany na pełnej równości między krajami członkowskimi”. Jednakże do równości już niedługo należało niektóre państwa członkowskie zmusić.

Węgry: sojusznik Hitlera

Twórcy dokumentu przedstawiają pozytywnym świetle wcześniejszą interwencję radzieckich wojsk na terenie Europy Środkowej. Jako adwokat ZSRR w filmie występuje Siergiej Chruszczow, syn Nikity Chruszczowa. Jego zdaniem ZSRR interweniował na Węgrzech, gdyż miał do tego prawo.

„Węgry były bowiem sojusznikiem Hitlera i umowy międzynarodowe dawały prawo ZSRR interweniować, by zaprowadzić porządek.” – dodaje.

Przypomnijmy, że chodzi o rok… 1956!

„Praska Wiosna” 68 – zbrojny przewrót i dywersja

W przypadku wydarzeń związanych z „Praską Wiosną”, dokładny przebieg zdarzeń przedstawia deputowany Dumy Państwowej Jurij Sinielszczikow, uczestniczący w 1968 r. w inwazji:

„Do wojsk radzieckich strzelano i z dachów budynków i z ulicy, z karabinów maszynowych. Zdarzały się także przypadki podpalania czołgów przez agresywnie nastawionych mieszkańców Pragi.”

Lektor następnie tłumaczy, że z uwagi na zaistniałą sytuację zaczęto myśleć o wprowadzeniu wojsk Układu Warszawskiego na terytorium Czechosłowacji. Jednak nawet z samego filmu można się dowiedzieć, że Sinielszczikow służył w wojsku w NRD, a nie w Czechosłowacji, więc nie był naocznym świadkiem tego, co działo się przed wkroczenia wojsk. Jednak przedstawiany jest on jako znawca sytuacji w Czechosłowacji w 1968 r. 

Czescy faszyści

Sinielszczikow sugeruje również, że praskie koła opozycyjne sympatyzowały z faszystami, a ich działania upodabniały ich do uzbrojonych najemników. Przywoływana jest nazwa organizacji „Grupa 231” – zrzeszająca opozycjonistów solidaryzujących się z uwięzionymi na mocy paragrafu 231 – „O ochronie republiki”. W filmie jej członków wprost nazywa się kolaborantami z Hitlerem.

Wypowiedzi są bogato ilustrowane kadrami płonących czołgów i demonstracji z okresu interwencji. Autorzy sięgają po urywki radzieckich filmów propagandowych z 1968 r., które pokazywane są bez komentarza. Rosyjski widz ogląda np. stosy karabinów, a lektor filmu tłumaczy, że zostały one znalezione w budynku jednego z ministerstw i miały zostać użyte dla dokonania zamachu stanu. Akcja Układu Warszawskiego miała być też ruchem wyprzedzającym przed inwazją na Czechosłowację ze strony NATO Dowodem na to miały być ćwiczenia wojsk NATO w Bawarii tuż nad czechosłowacką granicą.

Interwencje usprawiedliwia również historyk Układu Warszawskiego Władimir Bruz. Jak się okazuje, interwencja była „obowiązkiem w zamyśle zasad zrzeszających narody socjalistycznej międzynarodówki”, które nakazywały swoim członkom „okazywać sobie pomoc, gdy zdobycze socjalizmu były zagrożone”.

Władimir Bruz twierdzi też, że Układ Warszawski nie kontrolował wewnętrznej polityki swoich krajów członkowskich do takiego stopnia jak NATO.

„Piękne wspomnienia”

Dalsza część filmu skupia się na wspomnieniach emerytowanych dziś wojskowych, którzy uczestniczyli w ćwiczeniach armii Układu Warszawskiego.

W Układzie Warszawskim między poszczególnymi armiami miało panować prawdziwe braterstwo, umacniane podczas wielkich międzynarodowych manewrów. Theodor Hoffman, były admirał Marynarki Ludowej NRD, tak oto wspomina te czasy:

„Szczególnie zapamiętałem ćwiczenia „Bratstwo po orużiju” (Braterstwo broni)[…]. W dzień ciężko pracowaliśmy, a wieczorami wzmacnialiśmy przyjacielskie więzi. Nigdy nie zapomnę tych czasów.”

Film kładzie także nacisk na wielkość i moc Układu, z której miały być dumne kraje członkowskie. Siła polityczna organizacji miała być tak wielka, że z obawy przed interwencją gen. Wojciech Jaruzelski zdecydował się wprowadzić w Polsce stan wojenny. Lektor tłumaczy, że ta „odważna decyzja” zakończyła miesiące niestabilności politycznej w kraju i przywróciła porządek na ulice polskich miast.

Koniec Układu Warszawskiego i „zdrada Zachodu”

Jednakże i ta wspaniała organizacja dobiegła swojego końca. Dowódca Sztabu Generalnego Wojsk Państw Członkowskich Władimir Łobow wspomina ów dzień z wyraźnym smutkiem. 1 lipca 1991 r. odbywał się szczyt głów państw członkowskich Układu. Prezydent ZSRR miał wrócić z Waszyngtonu tylko na sam koniec szczytu i miał nawet nie skomentować propozycji rozwiązania Układu, wysuniętej przez Vaclava Havla, ówczesnego prezydenta Czechosłowacji. W atmosferze ogólnej obojętności została więc przyjęta decyzja o rozwiązaniu Układu.

Roland Dumas, minister spraw zagranicznych Francji w latach 1989-1991, także wspomina o tym, że NATO zobowiązało się nie rozszerzać swoich granic na byłe kraje członkowskie Układu Warszawskiego, ale i tak to zrobiło. Lektor filmu uznaje to za zdradę Zachodu i wyciąga wnioski: trzeba być silnym, żeby takie wielkie i piękne sojusze w przyszłości się nie rozpadały.
Wypowiadający są zgodni podkreślają siłę bloku i jak i wielkość jego osiągnięć. A takie zdarzenia jak inwazja na Czechosłowację były, według twórców filmu, stanowiły mało ważną częścią jego zawsze uzasadnionych działań.

Praga i Bratysława protestują

Przeciwko emisji tego filmu zaprotestowały rządy w Pradze oraz Bratysławie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Słowacji w oświadczeniu opublikowanym na swojej stronie internetowej twierdzi, że film jest „dziełem fałszywym, zniekształcającym prawdę”. Minister Spraw Zagranicznych Republiki Czeskiej z kolei określił ten film mianem „grubiańskiego, kłamliwego i rażącego zniekształcenia historii”.

Karol Łuczka, belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze