Polska szkółka żeglarska na Białorusi ma wszystko, oprócz kadry VIDEO PL


Zobacz wideo z polskimi napisami

15 nowiutkich żaglówek, motorówkę, pomost i hangar przekazała strona polska szkole żeglarskiej w Brasławiu w ramach pomocy sprzętowej dla bezpłatnych zajęć na wodzie dla dzieci i młodzieży. Czerwona wstęga została przecięta, sezon w pełni, a zajęcia się nie odbywają.

Błyszczące łódki, zamiast ciąć powierzchnię jeziora Drywiaty, smutno kołyszą się na wodzie. Szkołę żeglarską dla dzieci młodzieży od siódmego do piętnastego roku życia otwarto tu pod koniec maja. Z dużym rozmachem, udziałem białoruskich i polskich urzędników.

W otwarciu uczestniczył także entuzjasta sportów żaglowych Władysław Krawczuk – Polak, który urodził się Brasławiu i od dawna marzył, by powstała tam taka szkoła..

„Ambasada polska w Mińsku przekazała 15 niewielkich żaglówek klasy Optymist, motorówkę, pomost i hangar, więc u brzegu już coś jest. To wydatek rzędu 100 tysięcy euro, i wydaje mi się, że pomoc ze strony polskiej będzie kontynuowana” – mówi prezes Krajowego Towarzystwa Brasławian Władysław Krawczuk.

Jednak drogi sprzęt stoi w hangarach, a bezpłatne kursy żeglarskie pozostają marzeniem – szkole brakuje instruktora. Mimo że strona polska proponowała swojego specjalistę.

„Jest człowiek, zawodowy instruktor, który wyraził chęć pracy w Brasławiu, który ma wykształcenie, prowadzi swój jachtklub, ma doskonałe wyniki – jest tym, kogo potrzeba. Ale trzeba zrozumieć, że do instruktora nie można odnosić się jak, na przykład, do zwyczajnego wuefisty i proponować mu takie same zarobki” – dodaje Krawczuk.

W Brasławiu instruktorowi żeglarstwa zaproponowano pensję…

„Przynajmniej o połowę niższą, nawet znacznie niższą, niż powinna być… No i mieszkanie… Gdzie miałby żyć?” – pyta prezes towarzystwa.

W Brasławiu obiecują znaleźć instruktora do końca czerwca. Według pana Krawczuka, nie jest to takie proste: by żeglarz mógł odpowiadać za dzieci, musi być prawdziwym zawodowcem. Tym bardziej, że na tyle łódek, przynajmniej według zasad Polskiego Związku Żeglarskiego, powinno być dwóch instruktorów.

Póki co jachty na brasławskim jeziorze, które ma idealne warunki dla sportów wodnych, tylko przypominają o dawnych tradycjach regionu.

„Żeglarskie tradycje Brasławia sięgają lat 30-tych, gdy u Polaków na brzegach Drywiaty także stała przystań, organizowano zawody i latem i zimą – na żaglach można śmigać i po lodzie” – opowiada Haliasz Sialawa, dziennikarz z Brasławia.

Obecnie żaglówki wyglądają zupełnie nie wesoło, przecząc nazwie ich modelu – Optymist.

MW, Biełsat

Zobacz też
Komentarze