Pływanie pod przymusem! Pracownikom budżetówki nakazano wykupienie karnetów na basen


O co bardziej dbają lokalne władze – o zdrowie obywateli, czy o wpływy do budżetu?

Niejawne rozporządzenie, nakazujące obowiązkowe wykorzystanie ustalonej z góry ilości karnetów, wydał wydział oświaty, sportu i turystyki rejonowego Komitetu Wykonawczego w Białyniczach. Muszą je rozprowadzać wśród swoich pracowników m.in. szkoły i przedszkola w mieście i okolicach.

Davedka

W prywatnych rozmowach „uszczęśliwieni” w ten sposób skarżą się, że nałożony na nich obowiązek wykupowania karnetów jest uciążliwy. Co prawda ich cena jest wygórowana, ale zarobki pracowników budżetówki nie są wysokie. A przecież są oni już zobowiązani do prenumerowania państwowej prasy i uczestniczenia w czynach społecznych.

Do tego nie wszyscy, którzy wykupili karnety, mają możliwość korzystania z basenu, często więc – aby się nie zmarnowały – oddają je krewnym lub znajomym.

Ośrodek Kultury Fizycznej „Druć” wybudowano w Białyniczach sześć lat temu. Projekt został zrealizowany dzięki wsparciu ówczesnego parlamentarzysty Uładzimira Kanaplowa, jednego z najbliższych współpracowników Aleksandra Łukaszenki.

basejn_druc
Ośrodek „Druć” w Białyniczach. Zdj. tio.by

Jednak od razu po oddaniu obiektu do eksploatacji wyszło na jaw, że ilość korzystających z jego atrakcji nie pozwala nawet na to, aby obiekt był samowystarczalny. Utrzymywanie gigantycznego obiektu stało się dla 20-tysięcznego miasteczka ciężkim brzemieniem.

Miejscowe władze starają się łatać budżet jak mogą. Wcześniej nauczycieli, wychowawców w przedszkolach, pracowników placówek kulturalnych i pomocy społecznej, a nawet ratowników z Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych z Białynicz zobowiązano do zbierania szkła, makulatury, plastikowych butelek i innych śmieci.

NM, cez, belsat.eu wg spring96.org

Zobacz też
Komentarze