Mińska prasa o zakupach w Polsce: „Jedziemy pobiedronkować”!


Do Biedronki Białorusini jeżdżą jak do domu. Zdj. kp.by

Nowe cła nie zniechęciły Białorusinów do weekendowych zakupów za granicą.

W kolejce do kontroli granicznej przed odjazdem pociągu podmiejskiego Brześć – Terespol ludzi jest niewielu. W najlepszych czasach na tamtą stronę Bugu jeździł skład z 12 wagonów. Teraz to tylko 4 wagony – pasażerów jest trzy razy mniej.

„Odczuwa się, że ludzie nie mają pieniędzy. Wcześniej jeździliśmy z córką co miesiąc i nawet częściej do Polski, a teraz jest drogo” – mówi mężczyzna w średnim wieku. – Powymyślali do tego jeszcze jakieś cła! – dołącza się do rozmowy mężczyzna w skórzanej kurtce. – Kto częściej niż raz na trzy miesiące wydaje za granicą 300 euro, ten może zapłacić cło! A my nie jesteśmy aż tak bogaci, nie mamy się czym martwić – wszyscy kupujemy „na obniżkach” – ripostuje dama.

Dyskusja o cłach cichnie szybko: widać, że ci, którzy jadą na sobotni wyjazd zakupowy do Polski, niezbyt przejmują się innowacjami. „A my tylko jedziemy „pobiedronkować” – wciska się nowe słowo do rozmowy dwóch znajomych, którzy jak wszystko na to wskazuje, zamierzają zostawić pieniądze w Biedronce, najpopularniejszym supermarkecie wśród Białorusinów.

Bilet do Terespola kosztuje 90 tys. (17 zł – od red.) – nie tanio biorąc pod uwagę, że droga zajmuje ok. 20 minut. Jeszcze 30 – 40 minut na kontrolę paszportową – i naprzód, na zakupy!

Większość Białorusinów podąża na autobus lub bus do Białej Podlaskiej – jest do niej zaledwie 40 km. Są tam sklepy z markową odzieżą, bazar i centra handlowe z artykułami AGD i RTV. Niektórzy śpieszą się na pociąg do Warszawy.

Pozostali zostają w Terespolu. Tu również można wydać drogocenną walutę. Przedsiębiorczy Polacy wybudowali obok Biedronki centrum handlowe, gdzie handlują sprzętem, chemią gospodarczą, obuwiem i odzieżą. W ostatnich latach pojawiły się tu supermarkety innych popularnych sieci – Stokrotka, Pepco. Wszystko dla Białorusinów: wątpliwe, czy malutkiemu miasteczku liczącemu 6 – 7 tys. mieszkańców byłoby potrzebnych tyle punktów handlowych.

Wieziemy obuwie i wafelki

Powrotny pociąg do Brześcia odjeżdża w drugiej połowie dnia. Do tego czasu zdążają wrócić nawet ci, którzy pojechali Do Białej Podlaskiej.

„Zachowuj paragony, a nuż powiedzą, że kupiłaś drogie rzeczy, każą płacić cło! I spróbuj potem udowodnić, że to wszystko ze zniżkami! – poucza jedna koleżanka drugą w sali kontroli granicznej w Terespolu. – Co ty! Miałam ze sobą tylko sto dolarów! A ser można wieźć? Schowam na dół, na wszelki wypadek – odpowiada dziewczyna, robiąc porządki w torbach z zakupami.

Polskich pograniczników mało interesuje, co wywożą Białorusini. Kontrola zakupów zaczyna się po przyjeździe na Białoruś. Co prawda specjalnego zamieszania nie ma. Wydaje się, że na granicy nikt nie zauważył, że wprowadzono jakieś cła, które narobiły tyle szumu w Internecie.

– No opowiadajcie, co w Polsce kupiłyście dobrego!” – dziarsko zaprasza do kontroli białoruska celniczka.

– Spodnie kupiłam, buty sobie i siostrze…
– Dobre buty? – interesuje się funkcjonariuszka w mundurze.
– Chyba niezłe.
– A w plecaku co?
– Wafelki, czekoladki, kawa, karma dla kota, płyn do płukania tkanin…
– Kiedy pani wyjeżdżała ostatni raz?
– W styczniu.
– W aptece nic pani nie kupowała? Lekarstw pani nie wiezie?
– Nie, nic z tych rzeczy.
– Dobrze, proszę przechodzić.

Kontrola odbywa się dość szybko. Aby przyśpieszyć jej przebieg, wracający z sobotniego „shop-touru” szybko wyliczają, na co wydali pieniądze w Polsce, grzebiąc w torbach z zakupami. Wiozą głównie detal: ubrania i buty, towary dla dzieci, pampersy, proszki do prania, kawę, herbatę, słodycze, sery, owoce, drobiazgi do domu. Jeszcze rok temu niemal co trzeci ciągnął z Terespola telewizor, odkurzacz, rower, multicooka, notebook lub w ostateczności – komplet opon. Teraz tego nie ma. Albo wszyscy wszystko wykupili przed wprowadzeniem ceł, albo zupełnie zrezygnowali z tych pomysłów – niejasne.

– Nawet jeśli wprowadzą jeszcze surowsze limity, to i tak będziemy jeździć do Terespola! Rano przyjadę, zjem pizzę i pojadę z powrotem – żartują młodzi ludzie na wyjściu z sali kontroli celnej.

cez, belsat.eu/pl wg kp.by

Czytajcie więcej >>> Na białoruskiej granicy ograniczono wwóz zagranicznych towarów

Zobacz też
Komentarze