Białoruska kontrabanda ma w Rosji „przechlapane”


Inspektorzy Rossielchoznadzoru znaczą przemycane mięso mażąc je trudno zmywalnym barwnikiem.

Federalna Służba ds. Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (w skrócie Rossielchoznadzor) zdecydowała się podjąć radykalne kroki w walce z białoruskim przemytem. Uzbroiła swoich funkcjonariuszy w „zielonkę”.

Pełna nazwa tego specyfiku to zieleń brylantowa i jest on silnym środkiem odkażającym. Oprócz tego barwi na zielono i bardzo trudno się zmywa. Z wyjątkiem koloru przypomina właściwościami polską fioletową gencjanę.

Zdj. novation.by

Ostatnio „zielonka” zdobyła ponurą sławę wskutek używania jej przez prorządowych aktywistów podczas ataków na rosyjskich opozycjonistów. To właśnie po raz kolejny oblany nią kilka dni temu Aleksiej Nawalny doznał dotkliwego poparzenia oka i stracił w nim 75 proc. wzroku.

Zdj. navalny.com

Teraz sięgnęli po nią kontrolerzy na granicy Rosji z Białorusią.

„Zarząd Rossielchoznadzoru na obwód Briański i Smoleński z powodu znacznego napływu nieświeżych partii wieprzowiny z Białorusi zaczął stosować metodę denaturacji nielegalnie wwożonego mięsa roztworem zieleni brylantowej (zielonki)” – głosi oficjalny komunikat.

Na czym polega „metoda denaturacji”? Po prostu na ochlapywaniu barwnikiem trefnego towaru. Ten mało wyrafinowany sposób ma jednak same zalety. Potwierdza to agencja TASS, która donosi, że pozwala to zaoszczędzić środki, które trzeba byłoby przeznaczyć na utylizację mięsa, zaś trwałość barwnika uniemożliwia wwiezienie towaru powtórnie lub jego przetworzenie.

Zdj. ryb.ru

Agencja informuje, że tylko 2 maja zielonką oznaczono prawie pięć ton wieprzowiny, która jechała z Białorusi bez weterynaryjnych dokumentów przewozowych, w nieodpowiednich samochodach i w niewłaściwej temperaturze. Rossielchoznadzor zapewnia, że metoda ta jest jak najbardziej legalna i uwzględniona przez rosyjskie przepisy sanitarno-weterynaryjne, ale wcześniej była wyjątkowo rzadko stosowana.

cez, belsat.eu/pl wg tass.ru

Zobacz też
Komentarze