Białoruska Akademia Nauk wyprodukowała luksusowego „jabola”

photo

Wino owocowe Akademique, fot. Belapan.com

W białoruskich sklepach pojawiło się wino owocowe „Academique”. Nazwa nieprzypadkowa – zostało bowiem wyprodukowane w jednym z przedsiębiorstw należących do Białoruskiej Akademii Nauk, według receptury Naukowo-Praktycznego Centrum ds. Uprawy Kartofla, Owoców i Warzyw.

Wino produkowane jest z czarnej porzeczki i jabłek i zawiera 12 proc. alkoholu. Charakteryzuje się również dość przystępną ceną i profesjonalnie zaprojektowaną etykietką. Butelka kosztuje 3,18 rubla, czyli około 6,5 złotego. Jest jednak droższe niż zwykłe wina owocowe, nazywane na Białorusi „byrłem” lub „czerniłem” (czernidłem), które kosztują średnio około 5 zł.

Na etykietce dumnie wyeksponowano logo Białoruskiej Akademii Nauk, fot. Belapan,.com

Wypuszczenie nowego produktu przez białoruskich uczonych spotkało się z niejednoznacznymi komentarzami.

– Teraz „elitarne” wino będą mogli pić nie tylko profesorowie i doktorzy, ale też ludzie z wykształceniem średnim i nawet bez. Przy kasie nikt o dyplom pytać nie będzie – komentują dziennikarze portalu Naviny.by.

Bardziej krytyczny jest białoruski ekonomista Jarosław Romańczuk:

– Skandalicznym jest fakt samej produkcji „jabola”, tego niszczyciela ciała i mózgu przez jedną ze struktur BAN. „Dobre owocowe wino” to oksymoron. Nazywanie takiego czegoś winem to obraza dla wina. – napisał na swoim profilu Facebooka.

Ekonomista nazywa nowy wyrób „szybko działającą trucizną” i żałuje, że białoruscy naukowcy, zamiast zajmować się hodowlą nowych gatunków ziemniaków, czy metod przechowywania jabłek, produkują tanie wina. Romańczuk przypomina, że ośrodki BAN zmuszono do utrzymywania samych siebie, i by wypełnić plan muszą zajmować się właśnie niecodzienną produkcją. Eksperta oburza też, że „jabolem za 1,5 dol. za butelkę” mogą być częstowani „czcigodni goście Akademii”.

Początkowo, jak poinformowała firma Tikiolla: branding and designing, która opracowała projekt etykietki i butelki – wino nie miało trafić do sprzedaży, a być jedynie „oferowane przedstawicielom rządowych delegacji” podczas oficjalnych spotkań”.

Zobacz też
Komentarze