Białorusini chcą znów obchodzić Dziady. O nowej historii słowiańskiego święta

Foto

Petycja w tej sprawie pojawiła się na portalu Zvarot.by – z inicjatywy katolickich wiernych. Czym dla Białorusinów są Dziady, i dlaczego to święto patriotyczne – tłumaczy Andrej Babinicz.

W latach 1991 – 1996 Dziady – jesienne święto pamięci o przodkach – był na Białorusi dniem wolnym od pracy. Czerwoną kartkę z kalendarza wykreślono z powodów politycznych, gdyż obchody były kojarzone przez władze z narodową opozycją. To ona odrodziła tę tradycję, wiążąc ją zarazem z czczeniem pamięci niewinnie zamordowanych, czyli ofiar komunistycznych represji.

Jednak w ostatnich latach wciąż rośnie zainteresowanie przywróceniem świętu dawnego statusu. Setki tysięcy Białorusinów biorą urlopy na żądanie, by 1 i 2 listopada spełnić swój obowiązek i oddać cześć przodkom, posprzątać na ich grobach, czy pójść do kościoła. Prasłowiańskie wierzenia i katolicki Dzień Wszystkich Świętych zlały się bowiem na Białorusi w jedno.

Dlatego też podpisy o uczynienie Dziadów dniem wolnym od pracy zbierają katoliccy wierni. Pod internetową ankieta podpisało się już ponad 2000 osób.

– W tradycji katolickiej 1 listopada obchodzony jest Dzień Wszystkich Świętych, a 2 listopada – Dzień Zaduszny, w który wspomina się zmarłych. Co roku katoliccy biskupi w swoich posłaniach przypominają wiernym (a takich według oficjalnych danych jest na Białorusi nie mniej niż 1,4 mln, około 15 proc. ludności, a na Grodzieńszczyźnie aż 60 proc.) o obowiązku odwiedzenia grobów – pisze Alona Hermanowicz, organizatorka akcji.

Trudno jest jednak spełniać wymagania wiary, gdy trzeba iść do pracy – uważają twórcy petycji.

(Nie)równość wyznań

Białoruscy katolicy podkreślają też, że prawosławny dzień pamięci przodków – Radunica – jest oficjalnie dniem wolnym. Władze i pracodawcy czynią też inne udogodnienia dla prawosławnych, którzy chcą uczcić pamięć zmarłych – jeśli to możliwe władze ogłaszają długi weekend i dzień przed świętem Białorusini odpracowują w sobotę.

Obywatele, którzy chcą obchodzić Dziady (katolicy, rodzimowiercy i ateiści-tradycjonaliści) są takiej możliwości pozbawieni. Według sygnatariuszy petycji, jest to przykład dyskryminacji religijnej w państwie, które gwarantuje wolność wyznania.

„Ofiarowanie to symbol naszej pokory przed Allahem”. Kurban Bajram u Tatarów z Iwia FOTOREPORTAŻ

Pismo ma trafić do Rady Ministrów i Administracji Prezydenta.

Dziady – politycznie niebezpieczne

Obchodzenie Dziadów zyskało na Białorusi szczególną popularność pod koniec lat 80-tych. Dzień ten był nie tylko ważny dla prześladowanych przez komunistyczne władze katolików, ale też stał się symbolem pamięci ofiar komunistycznej okupacji.

Marsz z okazji Dziadów w 1988 roku. Zdjęcie vytoki.net

30 października 1988 roku odbył się pierwszy w najnowszej historii Białorusi masowy mityng, który zorganizowały nie władze, a aktywiści społeczni. Był to marsz pamięci ofiar XX wieku na Białorusi, a także wszystkich “którzy walczyli o wolność Białorusi”.

Władze zakazały święta i rzuciły do rozpędzenia demonstracji setki milicjantów i kursantów szkół MSZ ZSRR. Użyto gazu łzawiącego. Doszło do pierwszego w historii współczesnej Białorusi starcia demonstrantów z milicją.

Kordon milicji blokuje marsz. Zdjęcie: vytoki.net

Od tego czasu Dziady były czasem organizowania protestów i akcji pamięci przez białoruskie organizacje narodowe i demokratyczne. W 1996 roku, który był czasem najbardziej masowych i ostrych wieców patriotów przeciwko potencjalnemu włączeniu do Rosji oraz autorytaryzmowi na Białorusi, władze odwołały dzień wolny.

Walka o wolne w Dziady

Nie jest to pierwsza inicjatywa przywrócenia dni wolnych 1 i 2 listopada. W ubiegłym roku 1 listopada katolicki metropolita Tadeusz Kondrusiewicz, który przewodniczy Konferencji Episkopatu Białorusi, oświadczył, że walczy, by w białoruskim kalendarzu pojawiły się nowe, lub chociaż jeden nowy dzień wolny.

Abp Kondrusiewicz: Zamiast rocznic rewolucji – Dziady i Wszystkich Świętych

Wezwał on także do zmianę statusu 7 listopada, który na Białorusi jest świętem – rocznicą wybuchu rewolucji październikowej w Rosji. Wydarzenie to nazwał on “egzystencjalną katastrofą”.

Przez ubiegłe 20 lat Kościół Katolicki na Białorusi unikał publicznej polemiki z państwem, jednak ostatnio metropolita coraz częściej wchodzi w jednostronną dyskusję z przedstawicielami najwyższych władz oraz zwraca się do opozycyjnych liderów.

Abp Kondrusiewicz wspomina Białoruską Republikę Ludową i wzywa do przemiany duchowej

Andrej Babinicz, pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze