Białoruś stwarza „nieuczciwe bariery handlowe” w Euroazjatyckiej Wspólnocie Gospodarczej


Według Euroazjatyckiej Komisji Gospodarczej, Białoruś wprowadza dodatkową kontrolę sanitarną, żeby ograniczyć dostęp zagranicznych towarów do swojego rynku.

Urzędnicy komisji – władzy wykonawczej w Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej – skrytykowali wprowadzone w sierpniu 2015 r. postanowienie Rady Ministrów Białorusi nr 666. Uznali je za naruszenie umowy stowarzyszeniowej i tworzenie nieuczciwej konkurencji wobec zagranicznych producentów. Przewiduje ono, że w przypadku 150 kategorii towarów, produkty importowane z Rosji, Kazachstanu i Kirgizji przechodzą dodatkową kontrolę sanitarną. Chodzi o żywność, towary dla dzieci, chemię użytkową, kosmetyki, AGD, części samochodowe itd.

Białoruskie władze tłumaczą wprowadzone ograniczenia potrzebą dbania o jakość sprowadzanych towarów. Jednak zdaniem ekspertów, jest to świadoma polityka ograniczania importu.

Zdaniem Uładzimira Kawałkina – aktywisty projektu „Cena władzy” – oświadczenie EAKG mają na celu wymuszenie ustępstw na Łukaszence w innych dziedzinach.

– Najczęściej tego typu oświadczenia i małe lokalne wojenki handlowe służą temu, by wymusić na Łukaszence podjęcie pewnych politycznych decyzji. I dlatego można oczekiwać tu jakichś ustępstw – czy to uczestnictwa Białorusi w jakiś wojskowych manewrach, czy zgody na wysyłanie białoruskich produktów naftowych przez rosyjskie porty – uważa Kawałkin.

Zresztą Rosjanie również starają się nie dopuszczać białoruskiej produkcji do swojego rynku wykorzystując do tego swój urząd kontroli fitosanitarnej – Rossielchoznadzor. Na początku lutego rosyjski urzędnicy nie wpuścili na rosyjski rynek wyrobów kilku białoruskich przedsiębiorstw z branży żywnościowej m.in. Incofood, Kalinkowickich Zakładów Mięsnych, Milkawity i innych.

– To oczywiste, że rosyjska strona aktywnie wykorzystuje organy państwowe do blokowania konkurentów. I jest wiele przykładów, że za faktem niewpuszczania białoruskiej produkcji do Rosji stoją rosyjscy producenci. By czegoś takiego nie było, należałoby powołać jakiś organ ponadnarodowy zajmujący się certyfikacją – uważa białoruski ekonomista Jarosław Romańczuk.

Na temat postanowienia nr 666 wypowiadał się na początku lutego podczas spotkania szefów rządów Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew. Według niego członkowie Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej muszą znaleźć złoty środek pomiędzy obroną własnych rynków i stworzeniem wspólnego.

jb belsat.eu tut.by

Zobacz też
Komentarze