Sprawa Poczobuta to element większej układanki


Aresztowanie Andrzeja Poczobuta jest tylko jednym fragmentem większej operacji wymierzonej w białoruskie środowiska opozycyjne. W ostatnim czasie na Białorusi do aresztów trafiają działaczce opozycyjnego Młodego Frontu. Zatrzymano dziennikarza Euroradio Paula Swiardłowa, mińskie biuro jego stacji przez wiele dni oblegały siły milicji. Wzmógł się również nacisk na odsiadującego wyrok 6 lat Mikołę Statkiewicza.

Łukaszenka nie tylko nic sobie nie robi z wezwań EU do uwolnienia więźniów politycznych, a wręcz odwrotnie wzmaga nacisk na niezależne środowiska.

Reżim sztywnieje przed wyborami

Zdaniem Białoruskiego politologa Aleksandra Klaskouskiego – działania te mają pokazać sztywność białoruskiego reżimu. Władze pokazują, że oczekiwania UE w ogóle ich nie dotyczą i zamiast wypuszczać więźniów politycznych – dla postrachu zatrzymują kolejnych niepokornych.

Nie bez znaczenia są również zbliżające się jesienne wybory parlamentarne. „Dziennikarze drażnią, i gdy teraz pojawiła się jakaś dynamika polityczna w kraju – to naturalnie trzeba dać im po głowie żeby siedzieli cicho. To sygnał dla innych dziennikarzy” – uważa białoruski politolog komentując ostatnie aresztowania Andrzeja Poczobuta i Paula Swiardłowa.

Polski ślad

Klaskouski uważa, że sprawa Andrzeja Poczobuta to również kolejne wyzwanie dla polskich władz rzucone przez Łukaszenkę. „EU domaga się wypuszczenia więźniów sumienia, a tu pojawia się kolejna sprawa Andrzeja Poczobuta – który staje się towarem politycznym. Nie trzeba więc iść na dodatkowe ustępstwa – i zająć się targami wokół uwolnienia tej osoby” – dodał w rozmowie z Biełsatem.

Aresztowanemu w ubiegły czwartek Andrzejowi Poczobutowi grozi do 5 lat więzienia za obrazę prezydenta Białorusi.

Biełsat

WWW.belsa.eu/pl

Zobacz też
Komentarze