Aleś Bialiacki nie napisał prośby o ułaskawienie


Skazany na 4,5 roku za rzekome ukrywanie dochodów za granicą Aleś Bialiacki nie poprosił białoruskiego prezydenta o ułaskawienie. Poinformowała o tym agencję Biełapan jego żona Natalia Pińczuk – której pozwolono spotkać się z mężem.

„Nie rozmawialiśmy specjalnie na ten temat ale wiem, że nie pisał on w sprawie ułaskawienia” – dodała Pińczuk, która podkreśla, że wszystkie rozmowy więźnia są skrupulatnie kontrolowane. Napisanie takiej prośby jest zdaniem prezydenta Łukaszenki, jedynym sposobem na opuszczenie więzienia – tak zapowiedział podczas konferencji prasowej w grudniu ub.r. Na tej podstawie zostali w połowie kwietnia wypuszczeni dwaj więźniowie polityczni Andrej Sannikau i Zmicier Bandarenka, którzy i tak musieli czekać na opuszczenie więzienia kilka miesięcy od napisania prośby.

Aleś Bialiacki został w listopadzie ub.r. skazany za ukrywanie „szczególnie wysokich dochodów”. Białoruski sąd uznał, że pieniądze na działalność jego organizacji „Wiasna”, które wpływały na zagraniczne konta, podlegają opodatkowaniu. Informacje o kontach białoruskie władze otrzymały od władz Litwy i Polski w ramach międzynarodowej pomocy prawnej. Bialiacki tłumaczył, że pieniądze te wydawane były na pomoc dla białoruskich obywateli, których prawa były łamane. Organizacja została w 2003 roku zdelegalizowana przez sąd najwyższy, i nie miała legalnej możliwości otrzymywania grantów zza granicy. Oprócz kary pieniężnej, Bialiacki został skazany na konfiskatę mienia. Decyzji sądu nie zmienił fakt, że rodzina przekazała państwu sumę ok. 305 tys. zł – na jaką została oszacowana strata dla budżetu państwa jaką miał rzekomo wyrządzić Bialiacki.

Biełsat
WWW.belsat.eu.pl

Zobacz też
Komentarze