Amnesty International nie uważa Kawalenki za więźnia sumienia


Organizacja broniąca praw człowieka, pomimo apelu europosła Marka Migalskiego, nie uznało Siarhieja Kawalenki za „więźnia sumienia”.

John Dalhuisen, dyrektor Amnesty International ds. Europy i Azji Środkowej zapewnił w swoim liście posła Migalskiego, że jego organizacja będzie stale monitorować sprawę Sierhieja Kawalenki i w razie potrzeby podejmować interwencje, jednak na razie odmówiła przyznania opozycjoniście statusu więźnia sumienia.

John Dalhuisen tłumaczył swoja decyzję opiniami funkcjonariuszy milicji, którzy stwierdzili, że podczas zatrzymania Siarhiej Kawalenka stawiał opór. Migalski uważa, że organizacja ślepo wierzy w zeznania funkcjonariuszy wypełniających polecenia reżimowych władz, a nie wzięła pod uwagę zeznań więźnia.

„Gdybyśmy zawsze kierowali się tym, co mówi policja w niedemokratycznych państwach, nie moglibyśmy nikogo uznać za więźnia sumienia. Pamiętam z czasów swojej młodości, kiedy funkcjonariusze publiczni łącznie z policją składali zeznania zawsze na niekorzyść aresztowanych.” – napisał europoseł w odpowiedzi dyrektorowi AI.

Siarhej Kawalenka jest aktywnym członkiem Białoruskiej Partii Chrześcijańsko-Konserwatywnej w Witebsku. Opozycjonista ponad dwa lata temu wywiesił na kilkunastometrowej świątecznej choince w centrum Witebska nieuznawaną biało-czerwono-białą flagę. Otrzymał za to karę ograniczenia przemieszczania się. Mężczyzna musiał regularnie stawiać się na posterunku milicji i wracać do domu na wyznaczoną godzinę. Zdaniem milicji, Kawalenka trzykrotnie złamał warunki kary, spóźniając się do domu na wyznaczoną godzinę. Został aresztowany, przeciwko niemu wszczęto sprawę karną – i skazano na 2 lata i miesiąc kolonii karnej. Kawalenka w proteście przeciwko aresztowaniu i nowym zarzutom rozpoczął wielotygodniową głodówkę. Sąd który miał rozpatrzeć kasacje jego wyroku wysłał go na badania psychiatryczne. 9 maja opozycjonista wrócił do więzienia w Witebsku, gdzie z powrotem zaczął głodować.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze