Bliscy rozstrzelanego zbierają podpisy przeciwko karze śmierci


Matka i siostra straconego Uładzisława Kowaliowa spotkały się dzisiaj w Warszawie z dziennikarzami. Lubou i Tacciana Kowaliowa opowiedziały o akcji zbierania podpisów dotyczących wprowadzenia moratorium wykonywania kary śmierci na Białorusi.

„Zbiórkę zaczęliśmy jeszcze, gdy chłopcy żyli, jednak Łukaszenka to zignorował. Staramy się teraz pobudzić społeczeństwo białoruskie, by sprzeciwiło się wykonywaniu wyroków śmierci. – podkreśliła matka straconego.

Kobiety domagają się również oddania ciała brata, lub chociaż wskazania miejsca pochówku. Na pytanie jednego z dziennikarzy, czy nie boi się zemsty ze strony władz za swoje działania – Lubou Kowaliowa podkreśliła, że „nie robi nic złego”, chce jedynie zachować dobrą pamięć o swoim synu i nie próbuje w żaden sposób obrazić białoruskiego prezydenta. „Mam nadzieję, że z jego strony nie będzie jakiś poważnych działań pod moim adresem” – dodała.

Białoruś jest ostatnim krajem w Europie gdzie wykonywana jest kara śmierci. Skazańcy zabijani są strzałem w tył głowy. Rodzina nie zna ani momentu śmierci, ani miejsca pochowania ciała. Jak szacuje Amnesty International od 1991 r. na Białorusi mogło mieć miejsce nawet około 400 egzekucji. Białoruski parlament w 2010 roku stworzył grupę ds. wprowadzenia moratorium na wykonywanie kary śmierci, jednak jej prace stoją w miejscu. W 2010 r. stracono dwóch osądzonych, z których jeden prawdopodobnie był upośledzony umysłowo. W 2011 odebrano życie również dwóm skazańcom.

Za zorganizowanie zamachu w mińskim metrze 11 kwietnia 2011 roku został stracony oprócz Uładzisława Kowaliowa również drugi mieszkaniec Witebska – Dzmitry Kanawałau.

Biełsat
WWW.belsat.eu

Zobacz też
Komentarze