Kolejne ograniczenie wolności w internecie


Weszła w życie nowelizacja kodeksu postępowania administracyjnego na Białorusi, umożliwiająca karanie dostawców internetowych za brak filtrowania niedozwolonych treści oraz zakazująca korzystania przez podmioty prawne z serwerów poza krajem.

Obowiązek filtrowania stron dotyczy instytucji rządowych – z wyjątkiem struktur siłowych – oraz placówek oświatowych. Za jego niedopełnienie będzie grozić kara 350-1050 tys. rubli (147-440 zł). Dostęp do stron dla wszystkich innych podmiotów może być ograniczony wyłącznie na ich własne życzenie.

Grzywnę takiej samej wysokości będzie można nakładać na przedsiębiorców i podmioty prawne, które wykonują usługi, korzystając z zasobów sieci lub systemów internetowych niezarejestrowanych na terytorium Białorusi.

Jak podkreśliło w czwartek Ministerstwo Łączności, nie zmienią się przepisy dotyczące korzystania z internetu, a jedynie określony zostaje charakter odpowiedzialności za ich naruszenie.

„Nie należy obawiać się, że na przykład rosyjskie strony informacyjne staną się dla Białorusinów niedostępne” – zapewnił przedstawiciel resortu. Jak dodał, przepisy nie obejmują właścicieli stron „spoza segmentu narodowego”.

Prawnik Siarhiej Bałykin uważa, że nowe przepisy utrudnią działalność firm związanych z internetem. „Wcześniej obowiązywały przepisy, ale nie przewidziano odpowiedzialności za ich niewykonanie. Teraz będzie ona przewidziana. To ogranicza swobodę biznesu związanego z internetem” – ocenił w rozmowie z Radiem Swaboda.

Zdaniem Andreja Bastuńca z niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (BAŻ) nowelizacja nie wprowadza natomiast żadnych nowości z wyjątkiem „niewielkich kar”.

Podobnego zdania jest dziennikarka niezależnego portalu Karta’97 Natalia Radzina. „Należy obawiać się nie nowych projektów ustaw, tylko tego, że władze już rozprawiają się ze stronami w sposób przestępczy. Nie potrzebują do tego żadnych ustaw. Wystarczy, że aresztują dziennikarzy albo włamują się na strony i blokują je na terytorium Białorusi. To właśnie dzieje się teraz ze stroną Karty’97” – powiedziała.

Tuż przed Nowym Rokiem nieznani sprawcy włamali się na stronę Karty’97 i zniszczyli zamieszczone tam materiały. Strona była pusta przez kilka dni. Redakcja Karty’97 działa w Wilnie.

Biełsat za PAP


Zobacz też
Komentarze