Demonstracja solidarności z Daszkiewiczem brutalnie rozpędzona


Około 40 osób demonstrowało dzisiaj przed wejściem do kolonii karnej w Horkach, w której przebywa obecnie szef Młodego Frontu, Zmicier Daszkiewicz. Opozycyjni politycy, działacze Młodego Frontu oraz przyjaciele przyjechali z żądaniem dopuszczenia adwokata do więźnia politycznego.

Zdaniem Nasty Pałażanki, wiceprzewodniczącej Młodego Frontu a także narzeczonej Daszkiewicza administracja kolonii była przygotowana na ich przyjazd. Miejsce w którym przetrzymywany jest Daszkiewicz zostało ogrodzone, w pobliżu stały radiowozy, a także został stworzony dodatkowy punkt kontrolny.

Pikieta pod murami kolonii została brutalnie rozpędzona przez milicję. Zatrzymano około 14 osób, w tym wiceprzewodniczących Młodego Frontu Mikoła Dzemidzenka oraz Nastę Pałażankę. Demonstrujący trzymali zdjęcia Daszkiewicza a także transparent z napisem: „Stop prześladowaniom!”. Zatrzymanych zaprowadzono do milicyjnego autobusu. Biełsatowi udało się skontaktować z Iwanem Szyla, działaczem Młodego Frontu. Zdążył on poinformować, że przewieziono ich najprawdopodobniej do miejscowego komisariatu, po czym rozmowa została przerwana.

W manifestacji wsparcia dla Daszkiewicza wziął udział przewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatol Labiedzka. – Udało nam się porozmawiać z zastępcą naczelnika kolonii, jednak rozmowa nie przyniosła żadnych rezultatów. Od dłuższego czasu powtarzają nam to samo: Zmicier Daszkiewicz nie napisał prośby o spotkanie z adwokatem, więc nie mogą go wpuścić” – powiedział Labiedzka. Zdaniem polityka odmawianie adwokatom spotkań ze swoimi klientami nie było dotychczas stosowane i jest jawnym łamaniem prawa przez pracowników więzienia.

Pod kolonią pojawił się również Uładzimir Niakajeu, były kandydat na prezydenta, który przekazał kierownikowi kolonii wniosek z żądaniem potwierdzenia na piśmie, że Daszkiewicz nie chce widzieć się ze swoim adwokatem.

Zmcier Daszkiewicz został skazany na dwa lata kolonii karnej po demonstracji 19 grudnia 2010 roku przeciwko fałszowaniu wyborów prezydenckich. W czasie pobytu w więzieniu już trzy razy trafił do karceru za rzekome naruszenie przepisów wewnętrznych. Przyjaciele Zmiciera obawiają się, że mógł zostać pobity i dlatego administracja nie chce dopuścić do niego nawet adwokata.

Biełsat

Zobacz też
Komentarze