270 dziennikarzy chce obserwować Zapad-2017


Rzecznik prasowy białoruskiego MSZ Dzmitry Mironczyk zapewnił, ze podczas ćwiczeń będzie kontynuowana „polityka maksymalnej przejrzystości”.

Jak poinformował Mironczyk, 11 września zastępca ministra spraw zagranicznych Białorusi przeprowadzi briefing dla szefów placówek dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych akredytowanych na Białorusi.

Mironczyk mówił również o „bezprecedensowej liczbie” 270 zgłoszeń od zagranicznych dziennikarzy, zainteresowanych relacjonowaniem manewrów. Na Białoruś chcą przybyć dziennikarze nawet z takich krajów jak Katar, Korea Południowa czy Japonia.

– Nasi koledzy z Ministerstwa Obrony, przy wsparciu MSZ, będą się starać udzielić dziennikarzom maksymalnej pomocy, w tym przez organizację regularnych briefingów, rozsyłanie komunikatów i zapewnienie materiałów zdjęciowych i wideo” – dodał rzecznik MSZ.

Przedstawiciel MSZ przypomniał m.in., że w lipcu w Wiedniu na forum OBWE przedstawiciel białoruskiego ministerstwa obrony przeprowadził briefing, zawierający najważniejsze informacje dotyczące manewrów – ich scenariusz, cele i zadania, lokalizację, a także ilość wojsk i sprzętu, biorących w nich udział.

W sierpniu, jak dodał, państwom członkowskim OBWE przekazano „wszelkie niezbędne” informacje dotyczące manewrów zgodnie z zapisami Dokumentu Wiedeńskiego o środkach budowy zaufania i bezpieczeństwa z 2011 r.

Mironczyk wskazał również, że zaproszenia do udziału w obserwacji manewrów zostały wysłane do państw regionu, dyplomatów wojskowych akredytowanych w Mińsku i do organizacji międzynarodowych, m.in. do NATO i OBWE, chociaż, jak dodał, nie przewiduje tego wspomniany wcześniej dokument.

– Strona białoruska jest jak nikt inny zainteresowana wzmocnieniem bezpieczeństwa i stabilności polityczno-wojskowej w regionie, ściśle wywiązuje się ze swoich prawnych zobowiązań międzynarodowych i działa w duchu Dokumentu Wiedeńskiego nawet w tych sprawach, co do których nie ma takich formalnych wymogów” – podsumował przedstawiciel MSZ.

Manewry Zapad-2017 odbędą się w dniach 14-20 września na Białorusi i w Rosji. Według oficjalnych informacji ma w nich wziąć udział około 12,7 tys. żołnierzy (w tym na Białorusi nieco ponad 10 tys.) i blisko 700 jednostek sprzętu wojskowego.

Ze strony rosyjskiej planowane jest zaangażowanie 5,5 tys. żołnierzy, w tym na terytorium Białorusi – około 3 tys. Ze strony białoruskiej przewidziany jest udział około 7,2 tys. żołnierzy.

Według ogłoszonego przez białoruskie Ministerstwo Obrony scenariusza Białoruś przy pomocy Rosji będzie się bronić przed atakiem trzech fikcyjnych państw – Wejsznorii, Lubenii i Wesbarii. Pierwsze z nich, z którego ma nastąpić bezpośredni atak, będzie się znajdować na północnym zachodzie realnej Białorusi, dwa pozostałe obejmą północno-wschodni kraniec Polski i państwa bałtyckie.

Zobacz:

Część ekspertów zachodnich uważa, że podawane oficjalnie liczba żołnierzy i sprzętu mogą być zaniżone.

Swoje zaniepokojenie w związku z planowanymi ćwiczeniami wyrażały m.in. Ukraina, państwa bałtyckie, a także Polska.

Białoruscy eksperci zwracają uwagę, że odbywające się co dwa lata na przemian na terytorium Białorusi i Rosji manewry Zapad (pierwsze od rozpadu ZSRR miały miejsce w 2009 r.) nigdy dotąd nie wywoływały tak silnych reakcji mediów i rządów na Zachodzie.

Zdaniem analityków jest to zrozumiały efekt agresywnej polityki Rosji w ostatnich latach, aneksji Krymu i wojny w Donbasie.

Zobacz także:

 

 

Jb/ www.belsat.eu za PAP

Zobacz też
Komentarze