Po ukraińskim piwie – zagraniczne słodycze. Białoruś chroni swoich producentów żywności


Za wydawanie licencji odpowiedzialny jest państwowy koncern żywnościowy „Biełgospiszczeprom”, który sam ma problemy ze sprzedażą swojej produkcji.

W cytowanej przez agencję Biełta informacji przedstawiciele koncernu tłumaczą, że importerzy słodyczy masowo zwracają się do koncernu z prośbą o zgodę na wydanie licencji. „Ten trudny proces wymaga jednak wiele czasu. Dlatego na razie nie doszło do wydania zgód na licencje”.

Od pierwszego czerwca br. Białoruś wprowadziła na pół roku obowiązek licencjonowania importu słodyczy i jest to dopuszczalny przez WTO sposób ochrony swojego rynku. Jednak jak widać, za ich wydawanie odpowiedzialna jest państwowa firma, która sama produkuje słodycze i nie jest zainteresowana w zwiększaniu konkurencji na rynku.

Białoruś od lat boryka się z ujemnym saldem handlu zagranicznego i przy pomocy rozwiązań administracyjnych stara się wspomóc własnych producentów. Ostatnio w podobny sposób wsparcie od państwa otrzymali białoruscy producenci piwa, również należący do Biełgospiszczepromu. Białoruś nie wydała bowiem licencji na sprowadzanie ukraińskiego piwa, które pod względem wielkości importu zajmowało trzecie miejsce na rynku . Łukaszenka kilka miesięcy temu skarżył się, że zagraniczne piwa „trują”, zawierają konserwanty i dodatki smakowe. Białoruś jako członek Unii Celnej wraz z Rosją i Kazachstanem nie jest jednak w stanie zabezpieczyć się przed rosyjskim importem.

Czytaj więcej >>>> Białoruś nie wpuszcza ukraińskiego piwa na swój rynek

fot. 96dpi

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze