Eseje literaturoznawcze szkodzą Białorusi?


Sąd rejonowy w Oszmianach na północy Białorusi uznał we wtorek książkę Alesia Bialackiego „Oświeceni Białoruszczyzną” (biał. „Aswieczanyja Bełaruszcznaj”.) za zabronioną do rozpowszechnienia na terytorium Białorusi i nakazał jej wywóz poza granice kraju – poinformował portal Spring96.org. Aleś Bialiacki jest szefem organizacji obrony praw człowieka „Wiasna” i najbardziej znanym białoruskim więźniem politycznym. Odsiaduje wyrok czterech i pół roku więzienia za rzekome oszustwa podatkowe. Obrońca praw człowieka został skazany m.in. na podstawie danych bankowych przekazanych przez polskie i litewskie władze prokuraturze Białorusi.

„Ksiązka wyrządza szkodę interesom”

Oszmiański urząd celny zatrzymał w ubiegłym roku 40 egzemplarzy książki Bialiackiego, zabierając je Taccianie Rawiace – wiceszefowej organizacji „Wiasna”. Tacciana Rawiaka wwoziła je z terytorium Litwy. Celnicy zabrali książki na ekspertyzę w związku z podejrzeniem, że mogą one zawierać treści „wyrządzające szkodę interesom państwowym Białorusi”.

Ekspertyzy złe ale wewnętrzne przekonania dobre

Decyzję celników Rawiaka zaskarżyła do sądu rejonowego. Sąd pod przewodnictwem sędzi Tacciany Jemieljanowicz uznał, że obydwie, zamówione przez celników ubiegłoroczne ekspertyzy w sprawie książki Alesia Bialiackiego były przeprowadzone z naruszeniem procedury, po czym i tak podjęła decyzję o utrzymaniu zakazu wwozu książek na terytorium Białorusi, opierając się na „własnych przekonaniach wewnętrznych”.

Literaturoznawstwo na indeksie

Książka „Oświeceni Białoruszczyzną” jest tomem esejów literaturoznawczych już wcześniej publikowanych przez Alesia Bialiackiego w różnych białoruskich gazetach i czasopismach w ciągu ostatnich 20 lat. Prawnik Paweł Sapiełka, który reprezentował interesy Tacciany Rawiaki w sądzie powiedział po rozprawie, że zamierza wnieść o ponowne rozpatrzenie sprawy w Grodzieńskim sądzie obwodowym w trybie skargi kasacyjnej, ponieważ uznaje decyzję sędzi Tacciany Jemieljanowicz za niezgodną z prawem.

Kolejny raz

Podobny przypadek miał miejsce w 2011 r. Roku gdy celnicy zatrzymali partię albumów fotograficznych „Belarus Press Foto 2011” a sąd potem uznał je za ekstremistyczne i nakazał ich zniszczenie. Według Rewiaki, jeżeli sąd uzna, że przeprowadzona ekspertyza była bezprawna, na wokandę wróci również sprawa skonfiskowanego i zniszczonego albumu.

>>>czytaj więcej: Białoruskie fotografie prasowe jednak są przejawem ekstremizmu

Michał Janczuk/jb/Biełsat arch./Belapan www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze