Białoruska prokuratura ostrzegła współpracownika Biełsatu


Prokuratura w Grodnie oficjalnie ostrzegła niezależnego dziennikarza Alesia Dzianisaua w związku ze współpracą z zagranicznymi mediami bez akredytacji.

Jako dowody zostały przedstawione zdjęcia dziennikarza z kamerą, zrobione w Świsłoczy podczas uroczystości z okazji 150. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego, a także fragment relacji z uroczystości, wyemitowanej na antenie Biełsatu.

Dziennikarza poinformowano, że w sytuacji wystosowania wobec niego kolejnego ostrzeżenia – zostanie ukarany grzywną w wysokości od 20 do 50 płac minimalnych. W przypadku Alesia Dzianisaua nie jest to pierwsze ostrzeżenie, podobne otrzymał w 2009 i 2012 roku.

Współpracownicy Biełsatu są zmuszeni wykonywać prace bez akredytacji, stając się tym samym obiektem prześladowań ze strony białoruskich władz – trafiając do aresztu i otrzymując oficjalne ostrzeżenia, ponieważ mimo składanych wniosków, od początku istnienia stacji nigdy nie dostali akredytacji białoruskiego MSZ.

Z kolei białoruskie MSZ odmawia akredytacji Biełsatu i zarejestrowania biura telewizji w Mińsku, argumentując, że nie może wystawić akredytacji, gdyż dziennikarze współpracując z nią łamali prawo, pracując bez akredytacji.

Biełsat powstał w 2007 roku. Obecnie z powodu braku rejestracji jego główne biuro znajduje się w Warszawie. Stacja trzykrotnie próbowała otrzymać oficjalną akredytację na Białorusi – wszystkie próby niestety zakończyły się fiaskiem.

KR/Biełsat

Zobacz też
Komentarze