Białoruscy przedsiębiorcy: Unia Celna dobije drobny handel


Według białoruskich drobnych biznesmenów, obowiązek zdobywania specjalnych certyfikatów dla handlu z Rosją i Kazachstanem jest prostą droga do zniszczenia białoruskiego handlu i dlatego zamierzają strajkować.

Moratorium albo strajk

Lider Stowarzyszenia białoruskich przedsiębiorców „Perspektywa” Anatol Szumczanka oświadczył w poniedziałek na forum biznesowym w Mińsku, że po 1 lipca br. pracować zgodnie z nowym prawem Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu białoruscy drobni handlarze nie będą w stanie. W związku z tym uczestnicy Forum podjęli decyzję – w najbliższy czwartek w kraju odbędzie się jednodniowy strajk ostrzegawczy drobnych przedsiębiorców, którzy żądają moratorium na nowe reguły certyfikacji towarów nakładane na Białoruś przez władze Unii Celnej – poinformowała agencja Biełapan.

Kolejny certyfikat

Nowe reguły certyfikacji towarów przemysłu lekkiego miały wejść w życie od 1 stycznia br., jednak władze Białorusi uzyskały w Moskwie pozwolenie na okres przejściowy – do 1 lipca. Reguły te przewidują, że na terytorium Unii Celnej można będzie sprzedawać jedynie te wyroby przemysłu lekkiego, które posiadają jednolity certyfikat jakości wydawany przez państwowe organa certyfikacji trzech krajów członkowskich.

Handel z Polską – utrudniony

W myśl nowych przepisów, w razie braku certyfikatu to sprzedawca będzie zobowiązany do dostarczenia trzech jednostek towaru na ekspertyzę państwową. Towar ten ulegnie zniszczeniu podczas ekspertyzy – i do sprzedawcy już nie wróci.

Przedstawiciele białoruskich przedsiębiorców zwracają uwagę na fakt, że o ile nie stanowi to żadnego problemu dla dużych sieci handlowych, ponieważ operują oni dużymi partiami towaru, to dla niewielkiego sklepiku z odzieżą, które zaopatrują się między innymi w Polsce, może oznaczać spore utrudnienia w działaniu. Poza tym konieczność zniszczenia trzech sztuk towaru z każdej niewielkiej partii nieuchronnie będzie prowadziła do wzrostu cen i obniżenia konkurencyjności.

Zamknąć działalność lub sprzedawać na czarno

Detaliczni sprzedawcy, którzy żyją dziś z handlu przygranicznego, stają w tej sytuacji przed wyborem – zamknąć działalność lub sprzedawać na czarno, narażając się na niebezpieczeństwo wielkiej grzywny za nielegalną działalność zarobkową.

Władze białoruskie bagatelizują problem, twierdząc, że przedsiębiorcy mogą przestawić się na zakupy towarów przemysłu lekkiego u dużych hurtowników rosyjskich, którzy teoretycznie muszą mieć certyfikaty jakości na swój towar. Przedsiębiorcy jednak twierdzą, że tak jest nie zawsze i zamierzają rozpocząć zbieranie podpisów o wyjście Białorusi z Unii Celnej, ponieważ członkostwo w niej „zagraża interesom narodowego biznesu”. „Apelujemy do władz białoruskich o przystąpienie do negocjacji z organizacjami przedsiębiorców – ponieważ chcemy płacić podatki i pracować normalnie” – oświadczył lider „Perspektywy” Anatol Szumczanka.

Rosja nie chce wydawać dokumentów

Szumczanka podkreślił ponadto, że proponowany przez władze białoruskie okres przejściowy do 1 lipca 2014 r. nie satysfakcjonuje przedsiębiorców prywatnych, ponieważ „zgodnie z przedstawionym projektem dokumentu, nie będą musieli wyrabiać certyfikatów w tym okresie i jedynie ci, którzy mają dokument potwierdzający pochodzenie towaru z państw Unii Celnej. W Rosji takich dokumentów nikt wydawać nie chce. Przy tym okres przejściowy dotyczy jedynie przedsiębiorców indywidualnych. Wszystkie pozostałe firmy prywatne muszą wyrabiać certyfikaty już teraz” – powiedział lider przedsiębiorców.

Michał Janczuk/jb (TV Biełsat)

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze