Alesia Bialackiego pozbawiono możliwości otrzymywania paczek żywnościowych


Odsiadujący wyrok 4,5 roku więzienia szef białoruskiego Centrum Praw Człowieka „Wiasna” Aleś Bialacki został na pół roku pozbawiony możliwości otrzymywania paczek żywnościowych. Dowiedziała się o tym jego żona Natalia Pińczuk podczas wizyty w bobrujskiej kolonii karnej, gdzie osadzono skazanego, informuje Radio Svaboda.

Żadnej żywności do sierpnia

16 maja Natalia Pińczuk zamierzała przekazać mężowi paczkę. W kolonii poinformowaną ją o tym, że w kwietniu Białackiego pozbawiono możliwości otrzymywania paczek żywnościowych do sierpnia. Kobieta nie wie, dlaczego mężowi zabroniono otrzymywać żywność. Jej zdaniem, powód do ukarania więźnia zawsze można znaleźć. Żona Białackiego powiedziała, że w listach, które otrzymuje z kolonii, mąż na nic się nie skarży, na początku maja telefonował do domu. Kobiecie udało się przekazać do kolonii dres, bieliznę pościelową oraz rzeczy osobiste, które można dostarczyć więźniowi raz do roku.

Kary i ograniczenia

W ubiegłym roku kierownictwo kolonii karnej w Bobrujsku, gdzie Balacki odsiaduje wyrok, systematyczne wykorzystywało w stosunku do niego różnego rodzaju kary i ograniczenia.

Tak w pierwszej połowie 2012 r. Bialacki otrzymał trzy nagany, co zaowocowało odebraniem mu prawa do jednego z trzech widzeń długoterminowych w ciągu roku. Na tej samej podstawie otrzymał status więźnia w złośliwy sposób naruszającego regulamin więzienny, co przekreślało możliwość ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie na mocy ubiegłorocznej ustawy o amnestii. Ponadto we wrześniu w przededniu swoich 50. urodzin Bialacki został przeniesiony z więziennej celi do karceru u celu uniemożliwienia mu otrzymania listów z życzeniami.

Bialacki został skazany na 4,5 roku więzienia po tym, gdy władze Polski i Litwy przekazały Białorusi dane o jego kontach bankowych, na które wpływały pieniądze na działalność Centrum Praw Człowieka „Wiasna”. Obrońcę praw człowieka oskarżono o ukrywanie dochodów. Sąd nie zmienił swojego stanowiska, gdy rodzina zapłaciła sumę podatku, jaką rzekomo miało stracić państwo.

KR/Biełsat

Zobacz też
Komentarze