Chińskie inwestycje na Białorusi – praca tylko dla Chińczyków?


Białoruś chętnie chwali się chińskimi inwestycjami w swoją gospodarkę. Okazuje się jednak, że otrzymanie chińskiego kredytu oznacza również konieczność kupowania chińskiego wyposażenia i zatrudnienia chińskich pracowników.

W Kryczowie – dwudziestotysięcznym miasteczku w przy granicy z Rosją znajduje się pierwsza białoruska cementownia. Niedawno na jej rozbudowę Białoruś otrzymała chiński kredyt. W efekcie ma postać nowa linia produkcyjna dostarczająca rocznie 2 mln. cementu.

Inwestycja jest – pracy brak

Mieszkańców, którzy oczekiwali, że inwestycja będzie oznaczać pojawienie się nowych miejsc pracy spotkało rozczarowanie. Jak informuje ekonomista Mikałaj Herdzij, zawarta z chińczykami umowa przewidywała bowiem sprowadzenie chińskich pracowników.

„W tak zwanym Chinatownie obecnie mieszka 500 chińczyków, których przywieziono na budowę nowej fabryki . Przedsiębiorstwo jest budowanie za tzw. chiński „kredyt wiązany”. Według umowy ma ono być wybudowane przez chińczyków i wyposażone w chińskie maszyny” – podkreśla specjalista.

Upadek lokalnych przedsiębiorstw

W takiej sytuacji najbardziej tracą miejscowe przedsiębiorstwa. Ekonomista przypomina, że przy powstającej cementowni pracy nie znalazło lokalne przedsiębiorstwo budowlane SPMK 113 zatrudniające 100 osób, które z powodu braku zamówień po prostu upadło.

Bilion dolarów z Chin do 2020

Białoruskie władze chwalą się, że Chiny otworzyły dla Białorusi linie kredytowe na łączną sumę 16 mld dol. Dzięki temu rozpoczęto 20 dużych projektów. Białoruski wicepremier Anatol Tozik wyraził opinię, że do 2020 roku, Chiny zainwestują bilion dolarów, a na Białoruś zacznie przenosić się chiński przemysł – powstaną chińskie fabryki np. montownie samochodów.

{movie}Więcej o kontrowersyjnej inwestycji w programie Biełsatu „Bez Granic”|right|10486{/movie}

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze