Mroźny Dzień Niepodlegości bez większych incydentów(fotorelacja)


Tegoroczne świętowanie 95 rocznicy utworzenia Białoruskiej Republiki Ludowej upłynęło pod znakiem ponad 10 stopniowego mrozu. Przed mińskim kinem „Kastrycznik” zebrało się około 1,5 tys osób, by wziąć udział w przemarszu zakończonym mityngiem opozycji. Tradycyjne mińskie władze nie zgodziły się na mityng w centrum, wysyłając uczestników do peryferyjnego Parku Drużby Narodów. Demonstrację organizowały cztery organizację: Ruch „Za Swabodu”, Białoruski Chrześcijańska Demokracja, Białoruski Front Narodowy, oraz Zjednoczona Partia Obywatelska. Politycy tych partii byli obecni podczas demonstracji.

Pusty transparent w proteście przeciwko zakazowi, belsat.euPusty transparent w proteście przeciwko zakazowi, belsat.eu

Flagi zakazane

W tym roku mimo obaw białoruskie władze zgodziły się na przemarsz ulicami Mińska i miting. Zabroniły jednak prezentowania podczas przemarszu historycznych biało-czerwono-białych flag, herbu Pogonii oraz transparentów. Mimo zakazu jednak wielu uczestników demonstracji przyniosło ze sobą flagi narodowe. Organizacja „Zmiena” zaprotestowała przeciwko zakazowi rozwijając pusty transparent.

Przedstawiciele młodzieżowego ruchu „Alternatywa” uczcili 150 rocznicę powstania styczniowego trzymając zdjęcia jego uczestników

Aktywiści domagają się uhonorowania Kastusia Kalinouskiego, fot. belsat.euAktywiści domagają się uhonorowania Kastusia Kalinouskiego, fot. belsat.eui domagając się postawienia pomnika Kastusiowi Kalinouskiemu- przywódcy powstawiana styczniowego na terytorium Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wiele osób niosło portrety więźniów politycznych, tłum wykrzykiwał hasła domagając się ich wypuszczenia. Kilka grup śpiewało pieśni białoruskie z okresu powstania pierwszego białoruskiego państwa.

Mikrofony w rękawie

Przed rozpoczęciem mitingu milicja aresztowała dziennikarkę opozycyjnej gazety „Nasza Niwa” Tacianę Haurylczyk za „filmowanie

Reporterzy i Reporterzy i „reporterzy”, fot. belsat.eu milicjantów”, jednak jeszcze przed zakończeniem demonstracji dziennikarka została zwolniona. W tłumie znajdowało się wielu pracowników białoruskich służb specjalnych w cywilnych ubraniach, którzy na bieżąco, mówiąc do mikrofonów ukrytych w słuchawkach, zdawali sprawozdania z wydarzeń na demonstracji, np. cytując treści plakatów i transparentów. Co kilkanaście metrów pojawili się funkcjonariusze filmujący przebieg demonstracji.

Władza narzuca warunki

Według Anatola Labiedźki- lidera Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (AGP), przed akcją nikogo nie aresztowano, jednak z regionów dochodziły sygnały, że milicja nie pozwalała ludziom na przyjazd do Mińska, tak miało się stać np. z aktywistami z Połocka. Aktywista podkreśla, że opozycja zastanawiała się czy warto robić demonstrację na warunkach stawianych przez władze. Jednak przeważył argument, że jednak ludzie po brutalnym rozbiciu demonstracji po wyborach 2010 r. znowu muszą zobaczyć się w grupie.

„Wszyscy jesteście opłaceni”

Gdy pochód ruszył, między jego uczestnikami a kobietą przedstawiającą się jako „redaktor gazety Białoruś Siegodnia” wywiązała się dyskusja. „Jesteście opłaceni” – wołała kobieta. „Tak, dostajemy po 600 baksów (dolarów) żartował jeden z uczestników – „Niech się pani dołączy” . „O pani jest ciemna, co za tępota” – surowo osądziły przeciwniczkę marszu przechodzące kobiety. . „Nie pozwalam na obrażanie naszego prezydenta” – odgrażała się kobieta.

Kolejna udawana liberalizacja

Jeden z organizatorów demonstracji Anatol Labiedźka podkreślał w rozmowie z Biełsatem, że dzisiejszy marsz udowadnia, że są ludzie, którzy nie boją się wychodzić na ulice. „Władza oczywiście woli, żeby do takich demonstracji nie dochodziło, jednak musi tez coś pokazać Europie.” Jego zdaniem, zakaz prezentowania symboli narodowych ma na celu niedopuszczenie, by postronni dowiedzieli się o co chodzi protestującym. Labiedźka uważa, ze Białoruś znajduje się w poważnych kłopotach finansowych i władzom zależy by się pozbywać zadrażnień w stosunku z Europą. Dlatego robią niewielkie kroki,

„Wolność dla więźniów politycznych!”, fot. belsat.eu takie jak, zgoda na demonstrację, umorzenie sprawy Andrzeja Poczobuta, zezwolenie na wjazd na Białoruś niektórych europejskich polityków. I za to chcą zbliżenia z Europą. Według jego prognoz więźniowie opuszczą wiezienia na wiosnę. Zdaniem Labiedzki, Białoruś chce w zamian preferencyjne kredyty od Zachodu. Aktywista przypomina, że ostatni kredyt z MFW w wysokości 3,5 mld dol. został przeznaczony nie na modernizację gospodarki, ale na przekupienie wyborców przed wyborami w 2010 r. Sytuacja przed tamtymi wyborami była dla Łukaszenki idealna, bo mógł stosować politykę podwójnego szantaż – Zachodu i Rosji.

„Jak nie my to kto?”

W pochodzie brali udział ludzie w różnym wieku od dzieci po emerytów. Dwie emerytki z Mińska Natalia i Larisa podkreśliły, że na demonstrację chodzą co roku i robią to z potrzeby serca – nie są członkiniami żadnej partii. Na pytanie, czy nie boją się uczestniczyć w opozycyjnych demonstracjach po brutalnym rozgromieniu demonstracji powyborczej – „A czegóż mamy się bać, jak wszyscy będą tak mówić, to kto zaprotestuje przeciwko temu, co dzieje się w kraju?” – powiedziała jedna z nich.

Julia tłumaczka z Mińska w rozmowie z Biełsatem podkreśliła, że represje polityczne sprawiły, że na takie demonstrację przychodzi niewiele osób. Jednak dla niej „Dzień Woli” jest najważniejszym świętem narodowym, które należy obchodzić. Michaś- student filologii z Mińska również uważa, że jak na 2- milionowe miasto na demonstracje przyszło stosunkowo mało ludzi. Jego zdaniem, młodzi ludzie na Białorusi są niezadowoleni z sytuacji w kraju, jednak oprócz narzekania nic nie chcą. Jego znajomi ze studiów wiedzieli o marszu, jednak mało który przyszedł. Jednak mimo to szanują jego poglądy i nie traktują go jako fanatyka.

Uczestnicy demontracji nieśli potrety zaginionych fot. belsat.euUczestnicy demontracji nieśli potrety zaginionych fot. belsat.euPo ok. pół godzinie kolumna, której zezwolono przejście jedynie chodnikiem dotarła do Placu Bangalore i znajdującego się na nim Parku Przyjaźni Narodów. Po drodze „nieznani sprawcy” wystrzeli dwie serie fajerwerków przyjętych entuzjastycznie przez uczestników.

„Ogrodzeni jak bydło”

Na miejscu demonstrantów oczekiwali milicjanci przy bramkach wykrywające metal. Przed wejściem na ogrodzony barierkami plac trzeba było pokazać też torby. Podczas mitingu występowali przywódcy ugrupowań organizujących demonstrację. Mówcy dziękowali uczestnikom, podkreślali potrzebę zmian w kraju. Odnosili się również do zapowiadanej prywatyzacji białoruskich przedsiębiorstw przez rosyjski kapitał.

Po oficjalnym zakończeniu demonstracji milicja nakazywała starszym osobom zwijanie flag. „To nasze święto, a wy tu żeście nas ogrodzili jak jakieś bydło, wstyd” protestowała głośno jedna ze starszych uczestniczek. Według danych obrońców praw człowieka, ogółem milicja aresztowania 10 osób, przede wszystkim tych, którzy nie schowali zakazanej symboliki narodowej. Część z nich została wypuszczona bez spisywania protokołu.

Pierwsze niepodległe białoruskie państwo

25 marca 1918 roku został podpisany Trzeci Akt Ustawodawczy, w którym ogłoszono niepodległość państwa białoruskiego. Rząd Białoruskiej Republiki Ludowej podjął znaczne wysiłki w organizowaniu instytucji narodowych. Została przyjęta uchwała o nadaniu językowi białoruskiemu statusu państwowego, zostały otwarte białoruskie szkoły i gimnazja. Pojawił się paszport obywatela BRL, w tym też dyplomatyczny. W niektórych krajach europejskich otwarto misje dyplomatyczne BRL. Zatwierdzone zostały symbole państwowe – flaga biało-czerwono-biała i godło Pogoń. To właśnie one stały się symbolami odrodzonej Białorusi w 1991 r. Jednak po przyjściu do władzy Łukaszenka doprowadził do zmiany ich na przypominające sowiecką symbolikę.

Biełsat

www.bellsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze