Poczobut wolny od zarzutu


W piątek umorzono śledztwo ws. dziennikarza i działacza ZPB Andrzeja Poczobuta, któremu postawiono zarzut zniesławienia prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Poczobut ocenił, że władzom Białorusi zaczyna zależeć na poprawie relacji z Zachodem.

O wszystkim dowiadywał się z prasy

Poczobut powiedział, że o umorzeniu śledztwa dowiedział się w piątek wieczorem z informacji agencji Interfax-Zapad. Zwrócił się do swojego adwokata, który skontaktował się z komitetem śledczym obwodu grodzieńskiego.

– Śledczy potwierdził, że podjęto decyzję o umorzeniu postępowania karnego, a oficjalne zawiadomienie zostało do mnie wysłane pocztą – wyjaśnił dziennikarz i działacz nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi (ZPB).

– Od dłuższego czasu o tym, co dzieje się w mojej sprawie, dowiadywałem się z rządowych agencji białoruskich – podkreślił Poczobut.

Umorzenie śledztwa to sygnał dla Zachodu

Poczobut ocenił, że decyzja o umorzeniu sprawy świadczy, iż „władzom białoruskim zaczyna zależeć na polepszeniu stosunków z Zachodem”.

– Zarówno wszczęcie postępowania, jak i jego zakończenie w ten sposób to decyzja polityczna – zauważył.

Poczobut wskazał, że Białoruś przeżywa obecnie problemy gospodarcze, a Rosja wykazuje się „twardym stanowiskiem” i domaga się prywatyzacji białoruskich przedsiębiorstw państwowych. Dlatego, jego zdaniem, „Łukaszenka szuka jakiejś równowagi” i chce polepszyć stosunki z Zachodem. – Mam nadzieję, że ta sytuacja doprowadzi w końcu do uwolnienia wszystkich więźniów politycznych – powiedział dziennikarz.

Rozbieżności w ekspertyzach lingwistycznych

Według komunikatu komitetu śledczego śledztwo umorzono „w związku z tym, że wnioski ekspertyz lingwistycznych są rozbieżne”, a także dlatego, że „nie dowiedziono udziału oskarżonego w popełnieniu przestępstwa”.

Poczobut przypomniał, że po zatrzymaniu pokazano mu trzy ekspertyzy, przygotowane przez Akademię Zarządzania przy Prezydencie Białorusi, Białoruski Uniwersytet Państwowy oraz Białoruską Akademię Nauk. Są to jedne z najważniejszych placówek naukowych na Białorusi.

– Te wszystkie ekspertyzy były jednoznaczne i mówiły, że popełniłem trzy przestępstwa: zniesławienie prezydenta, znieważenie go i dyskredytację Republiki Białoruś – relacjonował dziennikarz. Jednak, jak dodał, przed około trzema miesiącami śledczy zlecił dodatkowe ekspertyzy z Grodzieńskiego Uniwersytetu Państwowego.

– Myślę, że władze uznały, że w ten sposób zakończą sprawę, i dlatego pojawiły się dodatkowe ekspertyzy. To dziwne, że decyzja uniwersytetu grodzieńskiego nagle staje się dla władz ważniejsza niż decyzja Akademii Nauk – zauważył Poczobut.

Wyraził też przekonanie, że władze chciały go skłonić do wyjazdu za granicę, ponieważ po zapoznaniu go z negatywnymi dla niego ekspertyzami zwolniono go z aresztu i oddano mu paszport. – Władzom chodziło o to, żebym wyjechał z kraju. Kiedy nie wyjechałem, a sytuacja polityczna była taka, że nie można było pozwolić sobie na wsadzanie dziennikarzy do więzienia za krytyczne artykuły (…), uznano, że trzeba zakończyć to właśnie w ten sposób – podsumował korespondent „GW”.

Jest wolny – może wyjeżdżać z miasta

W związku z umorzeniem sprawy Poczobuta przestaje obowiązywać środek zapobiegawczy w postaci zobowiązania do nieopuszczania miejsca zamieszkania. W przyszłym tygodniu dziennikarz będzie też mógł odebrać komputery, które zabrano mu w trakcie rewizji w mieszkaniu.

W 2013 roku dziennikarzowi postawiono zarzut zniesławienia Łukaszenki w 12 tekstach dla portali opozycyjnych Biełorusskij Partizan i Karta’97, oraz skazano na karę trzech lat więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Po postawieniu kolejnych zarzutów w zeszłym roku groziło mu do 5 lat więzienia oraz odwieszenie poprzedniego wyroku, co łącznie stanowiłoby prawie 8 lat więzienia.

KR/Biełsat/ TVP.Info/PAP

www.belsat.eu/p

Zobacz też
Komentarze