Litewski bank inwestujący na Białorusi na celowniku litewskiej prokuratury


Litewski bank “Ūkio bankas” bankrutuje. Prokuratura również podejrzewa, że brał on udział w praniu brudnych pieniędzy wykradzionych z rosyjskiego budżetu według schematu ujawnionego przez Siergieja Magnickiego – prawnika zamęczonego w rosyjskim więzieniu.

Ryzykowne interesy na Wschodzie

Litewski biznesmen rosyjskiego pochodzenia Władimir Romanow -główny akcjonariusz banku potajemnie uciekł do Moskwy. Był on inicjatorem również kilku przedsięwzięć biznesowych na Białorusi.

Na początku tygodnia klienci banku dowiedzieli się zamknięciu filii. Bank miał uwikłać się w wiele ryzykownych inwestycji, nie dbał też o płynność. Sprawa przypomina kłopoty innego litewskiego banku Snoras, który ogłosił upadłość w 2011r. Na czele tego banku również stał Romanow, a także inny biznesmen rosyjskiego pochodzenia Władimir Antonow. Według Ingridy Szymanite – b.ministra finansów Litwy, kłopoty banku wynikają z nadmiernego inwestowania w ryzykowne projekty na Wchodzie.

Sprawa Magnickiego

Organy śledcze otrzymały zgłoszenie od przedstawicieli firmy „Hermitage Capital Management”, dla którego pracował Siergiej Magnicki. Prawnik ten wykrył w 2007 r., że przedstawiciele kilku rosyjskich służb wyłudzili z rosyjskiego budżetu 230 mln dol. Jednak zamiast aresztować przestępców, rosyjska policja zatrzymała Magnickiego, który w 2009 r. zginął w tajemniczych okolicznościach.

Przedstawiciele „Hermitage Capital” doprowadzili do zamrożenia kont, przez które przechodziły pieniądze pochodzące z machinacji. Według Danatasa Puzinasa z kowieńskiej prokuratury okręgowej – przez konta ŪB przetransferowano 13 mln dol. Jednak teraz znajduje się na nich tylko 16 tyś dol. ”Obecnie nie ma jeszcze podejrzewanych w sprawie –podkreślił prokurator. – „Na razie ustalamy nazwiska właścicieli kont – są oni obywatelami Rosji. Sprawdzamy, czy sam bank nie brał udziału w tych operacjach” .

Białoruskie interesy

Główny akcjonariusz upadającego banku Władimir Romanow był znany z inwestowania w projekty na terenie Rosji, Białorusi innych krajów WNP oraz na Bałkanach.

Biznesmen w 2009 r. stanął na czele litewskiej Rady Współpracy Gospodarczej i Handlowej z Białorusią. Jego bank podpisał umowę z władzami Mińska o rekonstrukcji stadionu „Traktor”. Umowa opiewająca na sumę 250 mln euro była jedną z największych litewskich inwestycji na Białorusi.

Projekt jednak nie ruszył miejsca. Mer Mińska Mikałaj Ładućka obwinił litewskich biznesmenów o opóźnianie terminu rozpoczęcia prac.

Sam Romanow skarżył się na stołecznych urzędników, którzy nie przekazali działki pod inwestycję. Inne białoruskie projekty Romanowa również nie wypaliły. Biznesmen kupił miński klub piłkarski ”Partyzant” i zainwestował w niego 5 mln euro. Mimo to miał napotykać się na niezrozumienie ze strony mińskich władz, które do tego pobierały 25 proc. dochodów klubu. I dlatego postanowił wycofać się z projektu

Według Szymanite – inwestycje te miały zapewnić płynność bankowi – jednak w momencie fiaska z tego planu nic nie wyszło.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze