Więzień polityczny wychodzi na wolność


Wasyl Parfiankou spędził pół roku w wiezieniu w Baranowiczach niepodporządkowanie się zasadom nadzoru profilaktycznego – czyli za kilkuminutowe spóźnienie do domu.

Opozycjonista był pierwszym skazanym w procesach po wyborach prezydenckich w 2010 r. i otrzymał 4 lata więzienia. W sierpniu 2011 został jednak ułaskawiony przez Łukaszenkę. Jednakże już styczniu 2012 r. sąd ustanowił nad nim nadzór profilaktyczny za „systematyczne naruszanie porządku społecznego”. Parfiankou musiał codziennie wracać do domu o konkretnej godzinie. W sierpniu 2012 milicjanci nadzorujący mężczyznę zeznali, że nie było go w domu o odpowiedniej porze i dlatego sąd skazał go na pół roku aresztu. Mężczyzna tłumaczył się, że wyszedł na kilka minut do sklepu.

„Według mnie to pierwszy więzień polityczny, którego wypuszczono o czasie” – podkreśla przewodnicząca opozycyjnego „Młodego Frontu” Nasta Daszkiewicz, która o godz 11. przyjechała pod więzienie, by osobiście przywitać wychodzącego na wolność. Najczęściej władze więzienne wypuszczają opozycjonistów o innej porze niż zapowiadają, by utrudnić rodzinie, dziennikarzom i znajomym spotkanie z nimi.

„To dla mnie zawsze wielka euforia, gdy wychodzę stąd. Nikt nie krzyczy – „pobudka!” czy „spać!”, możesz robić co chcesz” – powiedział Parfiankou dziennikarzom. Na pytanie czego teraz najbardziej pragnie – b. więzień odpowiedział „posiedzieć w wannie”. Na wolność wyniósł reklamówkę listów przysyłanych mu przez ludzi od Pragi po Waszyngton.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze