Białoruś: Muzeum Adama Mickiewicza czeka na potomków wieszcza


Dyrektorowi Muzeum Mickiewicza w Zaosiu na zachodzie Białorusi marzy się wizyta krewnych poety z okazji 215. rocznicy jego urodzin. Zaosie nie jest miejscem często odwiedzanym, choć najpewniej to właśnie tu poeta się urodził. Właśnie dlatego dyrektor muzeum Anatol Jeumiankou przygotowuje się do uroczystości jubileuszowych na odpowiednim poziomie.

„Mickiewicz zostawił w Paryżu po śmierci sześcioro dzieci, one mają teraz swoje dzieci i wnuki i mieszkają w całej Europie. Nigdy tu nie byli” – powiedział PAP.

Jeumiankou skontaktował się w tej sprawie z praprawnukiem Mickiewicza, mieszkającym w Wilnie przedsiębiorcą Romanem Goreckim-Mickiewiczem i ten przed miesiącem przyjechał do Zaosia.

„Porozmawialiśmy o tym, że dobrze byłoby zebrać tu rodzinę Mickiewicza. Pozytywnie odniósł się do tej propozycji. Dwa tygodnie temu zadzwonił, że skontaktował się ze swoimi ciotkami i innymi krewnymi w Europie. Na dzisiaj 13 osób chciałoby tu przyjechać, żeby zobaczyć swoją ziemię rodzinną. A to dopiero początek” – mówi dyrektor.

Dyrektor czeka, a ministerstwo zwleka

Aby inicjatywa Jeumiankoua doszła do skutku, władze białoruskie powinny wystosować do potomków Mickiewicza oficjalne zaproszenie. Sprawa przeciąga się jednak, bo na Białorusi zmienił się właśnie minister kultury – tłumaczy dyrektor. I apeluje: „Polacy, Białorusini, doprowadźmy do spotkania rodziny Mickiewicza w Zaosiu! Mickiewicz nas łączy. Niech przyjeżdżają wycieczki z Polski i cieszmy się razem, że mamy takiego poetę!”.

Niedocenione Zaosie

W dworku w Zaosiu pod Baranowiczami, który swego czasu należał do ojca Mickiewicza, a potem jego ciotki, można dziś zobaczyć, jak wyglądała dawna siedziba szlachecka. Został odbudowany w oparciu o ryciny Edwarda Pawłowicza z 1843 r., a urządzony według opisów zawartych w „Panu Tadeuszu”, choć – jak podkreśla w rozmowie z PAP Jeumiankou – Mickiewiczowie nie byli tak bogaci, jak szlachta pokazana w filmie „Pan Tadeusz” Andrzeja Wajdy.

W muzeum zgromadzono liczne przedmioty z czasów Mickiewicza. „Swoje życie i pieniądze poświęcam na to, żeby było tu jak najwięcej oryginalnych rzeczy” – mówi dyrektor, pokazując m.in. beczkę na kapustę z litego pnia lipy, moździerz, formy do serów czy wagę wyprodukowaną w 1835 r. w Warszawie.

Podkreśla, że choć rodzice urodzonego w 1798 r. Mickiewicza mieszkali w pobliskim Nowogródku, to po śmierci ojca Adama w 1812 r. matka wysyłała całą czwórkę swoich dzieci na wakacje do Zaosia. „Adam z braćmi przyjeżdżał tu co lato. Ciotka miała sześcioro dzieci, więc po podwórku latała ich dziesiątka. O, tu widać pień starej lipy – pokazuje. – Pod tą lipą się bawili”.

Później Mickiewicza odwiedzali w Zaosiu jego przyjaciele ze studiów, Jan Czeczot, Tomasz Zan czy Ignacy Domeyko. Nieraz zostawali na nocleg i pozostały po tym ślady w ich korespondencji. „Pisali, że Adam ma u ciotki pokoik ze skórą niedźwiedzia na podłodze. I proszę, leży” – mówi Jeumiankou, wskazując na skórę.

We współpracy z firmą Gromada z Warszawy Muzeum uszyło też stroje szlacheckie, które zwiedzający mogą przymierzyć i zrobić sobie w nich zdjęcie.

Sam dworek, zarekwirowany w 1837 r. przez władze carskie za udział w powstaniu listopadowym brata ciotecznego Mickiewicza, Lucjana Stypułkowskiego, był wielokrotnie przebudowywany, aż spłonął. „Podczas I wojny światowej pod Baranowiczami biegła linia frontu. W lipcu 1916 r. odbyła się tu duża wojskowa operacja, w której zginęło 80 tys. ludzi. Wszystko wtedy tu spłonęło” – wyjaśnia dyrektor. Mówi, że chociaż zaraz po otwarciu muzeum w 1998 r. przyjeżdżało do niego wielu turystów, teraz rzadko kto je odwiedza. Szacuje, że rocznie jest to zaledwie około 6 tys. osób.

Skarb na peryferiach

Zaosie leży przy bocznej drodze, którą nie kursuje komunikacja publiczna. Poza tym, jak podkreśla dyrektor, w Zaosiu brakuje infrastruktury. „Przyjeżdżają tu ludzie z dalekich krajów, a nie mamy żadnego hoteliku” – mówi. Przy dworku stoi należący do muzeum 8-pokojowy dom, w którym nie ma wody i ogrzewania i w którym wypaczyły się już okna.

„Chciałbym, żeby powstał tu hotelik, gdzie mogliby się zatrzymywać turyści, i żeby była kawiarnia. Ale trzeba by dużo w to zainwestować” – podkreśla.

Pomoc materialną zaoferowali Muzeum przedstawiciele polskiego konsulatu, sugerując dyrektorowi napisanie listu do polskiej ambasady w Mińsku. „Nie mamy na przykład komputera w muzeum, dach nam przecieka. Tylko że ja nie mogę tego napisać we własnym imieniu, moi przełożeni muszą taką prośbę zatwierdzić. Na razie sprawa utknęła na wyższych szczeblach” – mówi Jeumiankou.

24 grudnia czyli urodziny Mickiewicza

Muzeum tradycyjnie zapraszało tego dnia na choinkę dzieci z klubu polskiego z Baranowicz. W tym roku to się jednak nie uda. „W okolicach tak zaniosło śniegiem, że nawet chleba nie dowożą do Zaosia. Muzeum jest otwarte. Kobieta, która u nas pracuje, mieszka obok i przychodzi na piechotę. Ale dojechać się nie da” – mówi dyrektor.

Choć w polskiej encyklopedii za miejsce urodzin Mickiewicza podaje się Zaosie lub Nowogródek, obecnie badacze przychylają się ku tej pierwszej opcji. Jeumiankou nie ma żadnych wątpliwości, że poeta przyszedł na świat właśnie tu.

KR/Biełsat za PAP

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze