Władze więzienne oskarżyły Daszkiewicza o łamanie regulaminu. Sąd zadecyduje o jego losie


Więźnia politycznego i lidera organizacji młodzieżowej „Młody Front” Źmitra Daszkiewicza wskutek zarzutów administracji więzienia mogą przenieść do zakładu o zaostrzonym rygorze, co się wiąże ze znacznie gorszymi warunkami utrzymania. Sąd w Mozyrzu na posiedzeniu wyjazdowym rozpatrzy tę sprawę 30 października.

Narzeczona Daszkiewicza Nasta Pałażanka oznajmiła, że już od razu po przybyciu działacza opozycyjnego do zakładu karnego nr 20 w Mozyrzu, władze więzienne potraktowali jego dyskryminująco, umieściwszy w izolatce, a następnie – w celi. „Daszkiewicza czeka jeszcze jedno męczące przeniesienie. Myślę, że teraz jego wyślą do więzienia w Grodnie lub Żodzinie”- powiedziała oburzona działaczka.

Lider „Młodego Frontu” został przeniesiony do zakładu karnego w Mozyrzu 19 września. Już 21 września opozycjonista ogłosił głodówkę z powodu „nieludzkiego zachowania się administracji więziennej, w tym jej szefa Juryja Zbarouskaha”. Szykany spadły na więźnia po tym, gdy odmówił sprzątania tzw. „kwarantanny” czyli oddziału, do którego trafiają nowi więźniowie, co w więziennej kulturze jest upokorzeniem. Zebrała się wtedy siedmioosobowa komisja, która miała osądzić „postępek” więźnia.

„Co myślisz, że będziesz się czegoś domagać – ty baptysto, alkoholiku zaszyty, pedale. Jesteś zwykłym gównem, a nie premierem Francji” – takimi słowami miał się do niego zwrócić dyrektor zakładu Juryj Zbarouski.

Po przeniesieniu do celi Daszkiewicz wstrzymał strajk głodowy, wyjaśniając, że postawa władz zakładu karnego „zmieniła się diametralnie na lepsze”.

Źmicier Daszkiewicz i działacz „Młodego Frontu” Edward Łobau zostali zatrzymani w Mińsku w przededniu ostatnich wyborów prezydenckich, 18 grudnia 2010 r., na podstawie zarzutów o pobicie dwóch mężczyzn. Opozycja i obrońcy praw człowieka nazwali aresztowanie działaczy środkiem zapobiegawczym, aby „oczyścić” społeczeństwo przed wyborami.

Daszkiewicz już był oskarżony przez władze zakładu karnego w Głębokiem, gdzie był więziony przed wysłaniem do Mozyrza, o złośliwe niepodporządkowywanie się nakazom administracji koloni. Na przeprowadzonej za zamkniętymi drzwiami rozprawie sąd zdecydował, że Daszkiewicz jest winny, zwiększywszy dla opozycjonisty karę pozbawienia wolności o jeden rok.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze