Redaktorka największego białoruskiego niezależnego portalu TUT.by skazana na ogromną grzywnę


Марына Золатава

Maryna Zołatawa musi zapłacić w przeliczeniu prawie 25 tys. zł kary. Sąd uznał, że za jej wiedzą dziennikarze portalu korzystali nielegalnie z dostępu do płatnego serwisu państwowej agencji informacyjnej BiełTA.

Sąd nakazał dziennikarce zapłatę 7650 rubli (13,5 tys. zł) i dodatkowo 6 tys. rubli kosztów sądowych (10,6 tys. zł). Proces mógł się skończyć jednak wyrokiem znacznie bardziej dokuczliwym dla dziennikarki. Według artykułu 425.2 KK, mogła zostać pozbawiona możliwości wykonywania zawodu.

Rozprawa odbywała się w sądzie dzielnicy Mińska Maskouskaja – wyrok wydał sędzia Alaksandr Pietrasz. Skazana stwierdziła, że nie wie jeszcze, czy będzie odwoływać się od wyroku. Jej zdaniem w sytuacji, w której białoruskie sądy wydają wyroki uniewinniające jedynie w 0,2 proc. przypadków, nie ma sensu tracić „czasu i pieniędzy” na apelację. Dziennikarka przypomniała też, że ostatecznie wyrok w stosunku do wniosku prokuratora był znacznie łagodniejszy. Prokuratura domagała się kary w wysokości 25,5 tys. rubli ponad 45 tys. zł. Zołatawa, nie kryjąc łez, podziękowała też za wsparcie obecnym.

Przeszukania, zatrzymania, przesłuchania

Sprawa miała swój początek 7 sierpnia ub. r. Do kilku redakcji i mieszkań niezależnych dziennikarzy weszli śledczy i dokonali przeszukań i zatrzymań. Okazało się, że dziennikarze mieli nielegalnie posługiwać się hasłem do płatnej subskrypcji państwowej agencji BiełTA. Zatrzymanych i przesłuchanych zostało wtedy 18 dziennikarzy. W białoruskich mediach państwowych pojawiły się również nagrania z podsłuchanych rozmów telefonicznych, które miału potwierdzać winę zatrzymanych. Jednak wszyscy oprócz Zołatawej zostali wypuszczeni, a ich sprawy umorzone po tym, gdy wypłacili kompensację pieniężną.

Jedyną oskarżaną w sprawie okazała się redaktor naczelna TUT.by, którą oskarżono o zaniechanie i tolerowanie w redakcji nielegalnych praktyk. Prokurator miał pewien orzech do zgryzienia, bo w trakcie rozprawy okazało się, że w umowach abonenckich na korzystanie z płatnego serwisu BiełTY nigdzie nie napisano, że istnieje zakaz przekazywania haseł osobom trzecim. I choć teoretycznie powinno to zakończyć sprawę, sąd wydał wyrok skazujący. Dziennikarka tłumaczyła, że w ciągu dwóch lat materiały z płatnego serwisu Biełty pojawiły się szybciej na TUT.by niż na ogólnodostępnej stronie Belta.by jedynie dwukrotnie. Jej zdaniem do dowód, że straty agencji były minimalne.

Białoruskie media i środowiska niezależne uznały, że brutalność zastosowanych środków w tak dość błahej sprawie świadczy o chęci zastraszenia niezależnych mediów przez władzę. Jeden z zatrzymanych dziennikarzy TUT.by opowiadał też, że odbyła się próba jego werbunku jako tajnego współpracownika służb specjalnych. Wiadomo też, że Łukaszenka odznaczył oficerów Komitetu Śledczego prowadzących sprawę. W swoim ostatnim słowie, Zołatawa stwierdziła, że sprawa BiełTA skompromitowała Białoruś i jej media państwowe na arenie międzynarodowej.

– Ci, którzy wymyślili ten proces, nie najlepiej rozumieli jego następstwa – powiedziała podczas poprzedniej rozprawy redaktorka naczelna TUT.by.

Абвешчаны вырак Марыне Золатавай! 7650 руб штрафу + 6 тыс руб – судовыя выдаткі БелТА выплаціць!

Publiée par «Белсат» sur Lundi 4 mars 2019

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze