„Pozdrowienia z Rosji” będą sporo kosztowały Włochy

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Rosja wysyła do Włoch lekarzy, epidemiologów i sprzęt. Za tą godną pochwały pomoc w czasach zarazy Europie przyjdzie zapłacić wysoką cenę.

W niedzielę z Rosji do Włoch wyleciało pięć ciężkich samolotów transportowych Ił-76. W sumie do Włoch ma dotrzeć dziewięć takich transportowców. Dostarczyły około stu rosyjskich specjalistów: wirusologów i epidemiologów oraz osiem zespołów lekarzy i pielęgniarek. Do położonej pod Rzymem bazy wojskowej spod Moskwy poleciały tony sprzętu medycznego, ochronnego, oraz specjalne ciężarówki Kamaz przystosowane do dezynfekowania dużych powierzchni (np. ulic) za pomocą aerozoli. Kreml ogłosił, że to bezinteresowna pomoc Rosji dla walczących z epidemią koronawirusa Włochów. Kiedy tylko Władimir Putin i premier Giuseppe Conte porozumieli się w sprawie pomocy, Rosjanie byli do niej doskonale przygotowani logistycznie.

Konwoje humanitarne

Wyładowywane z Iliuszynów paczki mają naklejki z rosyjskimi i włoskimi flagami, oraz napis „Dalla Russia con amore”. Napisy nawiązują do słynnego filmu o przygodach Jamesa Bonda z Seanem Connerym w roli głównej pt. „From Russia with love” (polski tytuł „Pozdrowienia z Rosji”). Są oczywiście ironiczne i przekorne – w rosyjskim stylu. Nawiązują przecież do zimnowojennej historii. Zresztą kremlowskie media nie ukrywają satysfakcji. Oto rosyjskie samoloty wojskowe wiozą pomoc do jednego z najważniejszych krajów NATO. We Włoszech znajdują się przecież kluczowe amerykańskie bazy wojskowe (np. największa europejska baza sił powietrznych w Aviano).

„From Russia with love”. Do Włoch poleci 9 samolotów z pomocą z Rosji

Rosyjska operacja była doskonale przygotowana propagandowo. Jeszcze 21 marca ministrowie obrony Siergiej Szojgu i Lorenzo Guerini porozumieli się w sprawie przekazania pomocy. Od strony organizacyjnej operacją zajęły się rosyjskie siły zbrojne. I jak się okazało, były do niej już przygotowane. Naklejki, wymyślona grafika, sprzęt i ludzie – to wszystko tylko czekało na sygnał załadunku do Iłów-76. W sierpniu 2014 r. z Rosji wyruszył na ukraiński Donbas pierwszy raz tzw. biały konwój. Kolumna prawie trzystu kamazów pomalowanych na biało miała dostarczyć do ogarniętych wojną Doniecka i Ługańska pomoc humanitarną: żywność i lekarstwa. Ukraińcy podejrzewali, że kamazy dowożą tak naprawdę broń i amunicję dla separatystów. Później kolejne konwoje humanitarne jeździły na Donbas regularnie.

Nawet jeśli w ciężarówkach rzeczywiście znajdowały się leki i jedzenie, to Moskwa i tak wykorzystała konwoje. Jako broń przeciw Ukrainie, dość skutecznie przekonując część opinii publicznej, że wojna w Donbasie to wewnętrzny konflikt na Ukrainie, a Rosja stoi z boku i stara się pomóc. Konwoje były również używane do wprowadzania okresowych rozejmów i naciskania na Kijów. Podobny charakter, choć na mniejszą skalę, miała rosyjska pomoc humanitarna w Syrii. Za każdym razem nagłaśniana przez nadawaną w wielu językach telewizję RT, czy portal Sputnik i powielające przekaz tysiące profili w mediach społecznościowych. Także teraz Rosja nie wysłała pomocy do Włoch zupełnie bezinteresownie.

Wirusowa dyplomacja

Moskwa od początku rozwoju pandemii elastycznie dostosowuje swoją politykę do rozwoju sytuacji. Najpierw, kiedy epidemia rozwijała się w Chinach, Kreml musiał być ostrożny. W końcu Chiny to ważny partner, także gospodarczy. W rosyjskich mediach krążyły co prawda różne teorie spiskowe, np. o celowym wypuszczeniu wirusa przez chińskie służby, a na ulicach rosyjskich miast dochodziło do gorszących scen polowania na kaszlących Azjatów, ale generalnie z chińskim sojusznikiem kremlowska propaganda obeszła się łagodnie.

Rosja: kolejne ograniczenia międzynarodowych połączeń lotniczych

Co innego Europa Zachodnia. Od kiedy pandemia zaczęła się szerzyć w Europie i Ameryce, rosyjskie media skupiły się na podkreślaniu, że kraje Zachodu kompletnie nie panują nad sytuacją, są nieprzygotowane, wszystkiego im brakuje i nie radzą sobie. Co innego Rosja. Tutaj narrację zdominowały zapewnienia i dane statystyczne świadczące, że rosyjskie władza mają sytuację pod kontrolą. Mało tego, w Rosji nie odwoływano wielu, państwowych imprez, np. obchodów aneksji Krymu, manewrów wojskowych i imprez sportowych. Pomoc dla Włoch wzmacnia ten przekaz. Pokazuje, że Rosja radzi sobie na tyle dobrze, że jeszcze stać ją na wysłanie pomocy dla innych państw.

Z punktu widzenia rosyjskiej dyplomacji fakt, że akurat są to Włochy jest wprost idealny. Włosi od dawna byli obiektem wzmożonych wysiłków dyplomatycznych Kremla. Chodziło o pozyskanie ich jako sojusznika w Europie żeby znieść antyrosyjskie sankcje nałożone po aneksji Krymu i agresji na Ukrainie w 2014 r. Włoskie firmy, dla których Rosja była ważnych rynkiem zbytu (chodzi głównie o producentów maszyn i np. systemów dla infrastruktury komunikacyjnej, energetycznej) od dawna lobbowały za zniesieniem ograniczeń w handlu z Rosją.

Włoski rząd, który właśnie zastopował wszelką produkcję przemysłową na czas ogólnonarodowej kwarantanny, może stanąć przed sytuacją bez alternatywy. Po ustąpieniu epidemii będzie potrzebować rynków zbytu dla odbudowy włoskiej gospodarki i naciskać na Brukselę w celu zniesienia sankcji. Tym samym zaakceptowania aneksji ukraińskiego Krymu i siłowej polityki Putina. A wtedy rosyjskim dyplomatom bardzo mogą się przydać pokazywane w telewizji obrazki wyładowywanych z Iłów kamazów z napisami: „Pozdrowienia z Rosji”.

Michał Kacewicz/belsat.eu

INNE TEKSTY AUTORA W DZIALE OPINIE

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów