Polska wspiera Ukrainę w walce z epidemią gruźlicy WIDEO

Polska pomaga Ukrainie zwalczyć gruźlicę

Polskie MSZ finansuje projekt zwalczania epidemii gruźlicy na Ukrainie. Problem ten dotyka szczególnie terenów, na których trwają działania wojenne.

Opublikowany przez Biełsat po polsku Piątek, 17 stycznia 2020

Polskie MSZ finansuje projekt przygotowany przez organizacje pozarządowe Polski i Ukrainy, dzięki któremu wzrasta wykrywalność zachorowań na gruźlicę. Choroba najszybciej rozprzestrzenia się na terenach objętych działaniami zbrojnymi na wschodzie kraju.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych w ramach pomocy rozwojowej przeznaczył 400 tys. zł na projekt realizowany przez Polski Zespół Humanitarny.

– Według WHO na Ukrainie trwa epidemia gruźlicy. Co roku odnotowuje się ok. 35 tys. nowych przypadków, z czego około sześciu tysięcy to odmiana wielolekooporna. Chcemy solidarnie wspierać naszego sąsiada w walce z chorobą, której nie zatrzymują granice państwowe – mówi Biełsatowi koordynatorka projektu pomocowego, Katarzyna Corominas.

Projekt „Transfer dobrych praktyk w diagnostyce, leczeniu i nadzorze epidemiologicznym nad gruźlicą lekooporną na wschodzie Ukrainy” Polskiego Zespołu Humanitarnego obejmował szkolenia lekarzy, personelu medycznego, studentów i dyrektorów szpitali z kilku miast na Ukrainie w polskich placówkach, m.in. w szpitalu pulmonologicznym w Jaroszowcu, w Laboratorium Prątka w Krakowie, w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie i w oddziale terenowym w Rabce-Zdroju. W ramach projektu goście zapoznali się także z procedurami stosowanymi przez polską Państwową Inspekcję Sanitarną i Policję. Zdobytą wiedzę i doświadczenie ukraińscy specjaliści zastosują u siebie.

– Największym wyzwaniem związanym obecnie z gruźlicą jest rozprzestrzenianie się jej odmiany wielolekoopornej. Wyleczenie jednej osoby to koszt rzędu pół miliona złotych. Jej rozprzestrzenianie się na Ukrainie to konsekwencja błędów leczenia i niewystarczającego nadzoru nad przyjmowaniem przez chorych leków przeciwprątkowych – dodaje Corominas.

Jednym z partnerów Polskiego Zespołu Humanitarnego jest Caritas Mariupol. Jego dyrektor o. Rościsław Spryniuk uważa, że najważniejsze jest doświadczenie polskiej medycyny w diagnostyce oraz leczeniu.

– Przeciwdziałanie gruźlicy to nie tylko leki, ale też świadomość społeczna, udostępnienie możliwości badań, dostępu do lekarstw. Na Ukrainie największym problemem jest właśnie brak wiedzy – dodaje.

Organizacja skupia grupę lekarzy i pielęgniarzy, którzy codziennie niosą pomoc medyczną cywilom w miejscowościach będących miejscem starć ukraińskich sił rządowych ze wspieranymi przez Rosję separatystami.

– Warto pamiętać, że przy froncie, nawet w miastach mających po kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, pozostało może 10 proc. pracowników socjalnych w stosunku do stanu przed wojną. Mieszkańcy strefy przyfrontowej żyją tam w ciągłym stresie, bez ogrzewania, podstawowych środków higieny, leków, zdrowych produktów żywnościowych. Trwa kryzys humanitarny, a to zawsze sprzyja epidemii – opowiada grekokatolicki duchowny.

Szef Caritasu Mariupol wyjaśnia jednak, że głównym problemem z gruźlicą na wschodzie Ukrainy jest brak monitoringu skali problemu.

Polska pomoc obejmuje szkolenia ukraińskich lekarzy i pielęgniarzy, szczególnie tych pracujących w strefie przyfrontowej. Zdj. Belsat.eu.

Jak przypomina, według ukraińskiego Centrum Zdrowia Społecznego, w obwodzie donieckim występuje 71 zachorowań na gruźlicę na 100 tysięcy mieszkańców. Jednak, jego zdaniem, te statystyki są zaniżone i tak naprawdę nie wiadomo, ilu ludzi choruje. Najtrudniej to zbadać w okolicach linii frontu, a przede wszystkim na terenach okupowanych przez separatystów.

– Należy też pamiętać, że wielu młodych Ukraińców wyrusza do pracy do Polski, Czech i innych krajów Europy. Państwo ukraińskie nie kontroluje w żaden sposób, kto z nich jest chory. Polska również nie ma możliwości kontroli tego na granicy. Dlatego zagrożenie dotyczy nie tylko Ukrainy, ale również Europy – podkreśla.

Katarzyna Corominas także uważa, że oficjalne dane dotyczące umieralności na gruźlice mogą być zaniżone. Według nich każdego dnia z powodu gruźlicy umiera dziesięć osób:

– Na podstawie rozmów z lekarzami, pracownikami socjalnymi i wolontariuszami, wiemy, że tych zgonów może być więcej. Można mówić o co najmniej kilkunastu śmierciach dziennie, które z różnych powodów wymykają się statystyce. Jest XXI wiek, potrafimy lądować na Księżycu. A na Ziemi przegrywamy z bakterią, na którą znamy lekarstwo.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że w roku 2016 na świecie zachorowało na gruźlicę 10,4 mln osób, w tym milion dzieci do lat 14. Więcej niż połowę nowych chorych stanowili mieszkańcy Indii, Indonezji, Chin, Filipin i Pakistanu. W większości najbogatszych krajów świata zapadalność na gruźlicę jest poniżej 10 zachorowań na 100 tys. ludności. Są jednak kraje, w których szacowana zapadalność jest wielokrotnie wyższa.

Według danych WHO w 2014 roku Ukraina weszła do piątki krajów świata z najwyższą ilością wypadków lekoopornej gruźlicy.

Czekanie na miłość. Polska wspiera szpital psychiatryczny w Donbasie WIDEO PL

Monika Andruszewska dla Belsat.eu

Zobacz też