„Nowiczok” znowu atakuje w Wielkiej Brytanii


Brytyjska policja w Amesbury i Salisbury zabezpiecza miejsca potencjalnej obecności trującego gazu. Źródło: facebook

W Amesbury w południowej Anglii dwie osoby trafiły do szpitala w stanie krytycznym. W Londynie zebrał się rządowy sztab kryzysowy COBRA, bo policja podejrzewa, że użyty został gaz bojowy, którym cztery miesiące temu otruto Siergieja Skripala.

Para czterdziestokilkuletnich pacjentów dostarczona wczoraj z Amesbury do szpitala w Salisbury jest w ciężkim stanie. Początkowo podejrzewano zatrucie narkotykami. Lekarze ze szpitala w Salisbury mają już doświadczenie. Cztery miesiące temu leczyli przecież w tym samym szpitalu Siergieja Skripala, byłego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Wówczas do otrucia Skripala użyty został rosyjski gaz bojowy „nowiczok”. Neil Basu, komisarz policji antyterrorystycznej potwierdził, że wczorajsze ofiary również miały styczność z tą substancją.

Jednak brytyjski rząd studzi emocje. Zastępca ministra spraw wewnętrznych Ben Wallace przyznał w rozmowie z BBC, że para z Amesbury nie była najprawdopodobniej celem ataku rosyjskich służb specjalnych, a kontakt z zabójczą trucizną był przypadkowy. W angielskim miasteczku policja zabezpieczyła wszystkie miejsca w których ostatnio przebywały ofiary. Działają ekipy specjalne policji antyterrorystycznej i trwa śledztwo. Jeśli ofiary były przypadkowe, to zaskakujące pojawienie się „nowiczka” w Amesbury może wiele wyjaśnić w sprawie otruciaSkripala.

Gaz pojawia się i znika

Kiedy na początku marca w Salisbury otruty został Siergiej Skripal i jego córka Julia, podejrzenia dość szybko padły na Rosjan. Skripal był oficerem rosyjskiego wywiadu GRU, który zaczął współpracę z brytyjskimi służbami. W Rosji był skazany za zdradę na długoletnie więzienie. W 2010 r. Skripala wymieniono na zatrzymanych w USA rosyjskich szpiegów. Od tego czasu wiódł spokojne życie w angielskim Salisbury.

W Rosji pojawił się olej o nazwie „nowiczok”, jako kpina z oburzenia Brytyjczyków. Źródło: instagram

Jednak rosyjskie służby specjalne znane są z tego, że potrafią mścić się na tych, których uznali za zdrajców. Nawet po latach. Brytyjczycy dość szybko wskazali na rosyjski trop. Theresa May, brytyjska premier przyznała, że do zamachu na Skripala użyto produkowanego w Rosji gazu paraliżującego „nowiczok”. I żądała od Moskwy wyjaśnień.

– Jest dla mnie szokujące, że do ataku użyto środka paraliżująco-drgawkowego, moje życie zostało wywrócone do góry nogami – powiedziała w pierwszym wywiadzie po odzyskaniu przytomności Julia Skripal.

Przebywała trzy tygodnie w śpiączce. Jej ojciec dłużej dochodził do siebie. Julia Skripal odrzuciła propozycje pomocy ze strony rosyjskiej ambasady w Wielkiej Brytanii. Uznała je za obłudne. Rosyjskie media rozpętały w marcu bezprecedensową kampanię dezinformacyjną. Mnożyły się wersje. Rosjanie twierdzili, że gaz typu „nowiczok” produkują Ukraińcy, Czesi, a także Amerykanie i Brytyjczycy. Sugerowano, że to antyrosyjska prowokacja Brytyjczyków. W Rosji trwał szczytowy moment kampanii wyborczej Władimira Putina. Kreml nakręcał więc antyzachodnią histerię i w zimnowojennym stylu straszył Rosjan, że Zachód prowokuje konflikt.

Powrót zimnej wojny

Dzień po otruciu Skripala 4 marca w Salisbury, Władimir Putin wziął udział w specjalnym kolegium FSB w Moskwie. Dla obserwatorów rosyjskiego życia politycznego było to bardzo symboliczne wydarzenie.

– Putin nie musiał nic mówić, ale w Rosji wszyscy wiedzieli, że ukarał zdrajcę Skripala, a „nowiczok” był użyty z premedytacją, jak podpis, by pokazać, że Rosja jest w stanie atakować w sercu NATO – mówi Dmitrij Trenin, dyrektor moskiewskiego Centrum Carnegie.

Oczywiście Moskwa do dziś twierdzi, że nie miała nic wspólnego z zamachem na Skripala. Władimir Putin osobliwie żartując powiedział, że gdyby to Rosjanie zrobili zamach, to Skripal by nie żył. Tymczasem jakoś przetrwał zamach.

Wydaleni rosyjscy dyplomaci opuszczają ambasadę Rosji w Waszyngtonie. Źródło: segodnya.ua

Ale Zachód nie uwierzył w te zapewnienia. Wydarzenia w Salisbury wywołały bardzo szybką i zdecydowaną reakcję Wielkiej Brytanii i NATO. Zwołano posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ, a na marcowym szczycie w Brukseli Rosję potępili europejscy przywódcy. Były i konkrety. Z rosyjskich ambasad w Europie i USA wydalono setki rosyjskich dyplomatów. W odpowiedzi Rosjanie wysłali do domu zachodnich dyplomatów. Sprawa z Salisbury doprowadziła do największego od czasów końca zimnej wojny kryzysu dyplomatycznego i do ochłodzenia relacji, które trwa do dziś.

Ale wraz z początkiem piłkarskich mistrzostwa świata sprawa Skripala zeszła na drugi plan. Mundial, PR-owy sukces Moskwy, razem z planowanym w Helsinkach spotkaniem Putin-Trump, pozwoliły Kremlowi odzyskać wiarę w wyjście z izolacji. Dlatego nowy trop po wczorajszym otruciu w Amesbury są dla Rosji kłopotliwe. Jeśli Brytyjczycy zdobędą nowe dowody, że rosyjskie służby specjalne użyły gazu bojowego w ich kraju, Londyn może osłabić nadzieje Putina na przełom w czasie spotkania z Donaldem Trumpem. Rosyjskie media już piszą, że nowa odsłona sprawy z „nowiczkiem” to próba zepsucia atmosfery mundialu i torpedowania szczytu w Helsinkach.

Michał Kacewicz/belsat.eu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zobacz też
Komentarze