Nina Bahinskaja odpowiada Łukaszence: jego nieszczęściem jest nieustanne kłamstwo

Symbol białoruskich protestów, 73-latka od wielu lat biorąca udział w opozycyjnych akcjach, zareagowała na słowa Łukaszenki, który pochwalił ją za niezłomność poglądów.

We wtorek Łukaszenka wezwał swoich urzędników, by nie zatrzymywali na ulicy Niny Bahinskiej, choć jej poglądy „kardynalnie rozmijają się z poglądami władzy”. Jak stwierdził, nie ma sensu tego robić, gdyż kiedy ona zniknie z ulic, „zniknie opozycja” i „znikną dekoracje”.

Szef białoruskiego państwa nazwał aktywistkę człowiekiem o silnych przekonaniach i zażartował, że była ona członkiem ochrony Zianona Paźniaka, czyli przeciwnika Łukaszenki w pierwszych i jedynych demokratycznych białoruskich wyborach.

W wywiadzie dla Radia Svaboda Bahinskaja zareagowała na słowa Łukaszenki:

– Jego nieszczęściem jest nieustanne kłamstwo. Podobno chwalił mnie za moje oddanie poglądom. Nie powiedział jednak, że od wielu lat zabierają mi połowę emerytury (na zapłatę licznych grzywien – belsat.eu).

Jak stwierdziła, mówiąc o „ochronie Zianona Paźniaka”, jej zdaniem Łukaszenka chciał usprawiedliwić posiadanie armii swoich ochroniarzy, która jej zdaniem liczy tysiąc osób:

– Paźniak nie miał ochrony. Miał przyjaciół, którzy z nim się spotykali i czasem chodzili razem z nim.

Nina Bahinskaja. Kim jest „babcia z flagą”?

Nina Bahinskaja to białoruska działaczka opozycji, która od 1988 roku bierze udział w różnych protestach. W tym czasie była zatrzymywana dziesiątki razy. W 2014 roku została zatrzymana za spalenie sowieckiej flagi w pobliżu budynku KGB w Mińsku. Miało to miejsce w 77. rocznicę spalenia na dziedzińcu siedziby NKWD dziesiątek tysięcy rękopisów białoruskich działaczy kultury. Rok później została ponownie zatrzymana podczas akcji poświęconej pamięci zmarłego na Euromajdanie w Kijowie Białorusina Michaiła Żiznieuskiego.

W kolejnych latach Bahinskaja organizowała jednoosobowe pikiety i brała udział w innych formach protestu. W efekcie dostawała liczne grzywny za „udział w nielegalnych akcjach ulicznych”. Władze groziły jej konfiskatą mienia, a także odbierają połowę emerytury na poczet kar, których aktywistka konsekwentnie nie płaci.

Po wybuchu białoruskich protestów w sierpniu 2020 r. Bahinskaja stała się ich symbolem. Zyskała powszechną rozpoznawalność i szacunek protestujących. Drobna kobieta nie cofała się nigdy przed siłami OMON-u. W Interenecie można znaleźć filmiki, na których widać, jak szarpie się z funkcjonariuszami, którzy odbierają jej nieodłączną biało-czerwono-białą flagę.

W 2017 roku Nina Bahinskaja została bohaterką spotu z okazji 10-lecia Biełsatu. Opowiedziała w nim o wielkiej biało-czerwono-białej fladze, którą uszyła dla protestującej młodzieży. Wtedy była to jedna z nielicznych, tak dużych białoruskich flag narodowych. Jej historia obrazuje jedną z wartości naszej stacji – wspieranie Białorusinów w ich dążeniu do niepodległości.

jb/ belsat.eu

Wiadomości