Na Białorusi rozstrzelano dwie osoby


W ten sposób wykonano pierwsze wyroki śmierci w tym roku. Rozstrzelano dwóch morderców skazanych przed rokiem. Ich rodziny nie zostały jeszcze oficjalnie powiadomione. Białoruś jest jedynym państwem w Europie, w którym wciąż stosuje się karę śmierci.

Informację o rozstrzelaniu Alaksandra Żylnikawa obrońcy praw człowieka otrzymali od jego rodziny, którą zawiadomiła adwokatka. Nieznany jest los drugiego skazanego, Wiaczesława Sucharki. Jak pokazuje dotychczasowa praktyka skazani na śmierć w ramach jednej sprawy byli zabijani jednego dnia – informuje Centrum Obrony Praw Człowieka “Wiasna”.

Adwokatka Żylnikawa spotkała się z nim 30 maja, by spisać skargę do Prokuratury Generalnej w związku z odkryciem nowych dowodów. Dziś prawniczka przyjechała znów do aresztu śledczego, gdzie powiedziano jej, że Żylnikau “odszedł zgodnie z wyrokiem”. Zapytany strażnik potwierdził, że został rozstrzelany. Zgodnie z procedurą rodzina zostanie dopiero powiadomiona przez sąd.

Sprawą Żylnikawa zajmował się wciąż Komitet ds. Praw Człowieka ONZ. Jego osobisty wniosek został zarejestrowany 24 grudnia 2018 roku. Komitet ONZ prosił władze Białorusi, by wstrzymały egzekucję do czasu rozpatrzenia sprawy. Wcześniej skazany składał apelację do białoruskich sądów wszystkich instancji. Za każdym razem potwierdzały one wyrok śmierci.

Amnesty International: liczba egzekucji spadła. Ale nie na Białorusi

Alaksandr Żylnikau i Wiaczesław Sucharka w styczniu 2015 roku zamordowali w Mińsku młodego chłopaka i jego dziewczynę. Zleceniodawcą przestępca była Alina Szulhanawa, była partnerka zabitego. Najęci mężczyźni mieli pobić jej konkurentkę, jednak “przesadzili”. Zabójcy zostali wkrótce zatrzymani. Szybko okazało się, że wcześniej zabili też człowieka, który jednemu z nich wynajmował mieszkanie.

Białoruś jest jedynym państwem w Europie, w którym wciąż wykonywana jest kara śmierci. W sąsiednich krajach została ona wycofana, lub jak w Rosji, czasowo zawieszona. Egzekucje wykonuje się jak w czasach NKWD – poprzez strzał w potylicę. Temida nie jest przy tym ślepa – pod ścianą straceń nie mogą stanąć dzieci, kobiety i emeryci.

„Oszołomiła fontanna krwi z głowy”: były naczelnik mińskiego aresztu zdradza szczegóły wykonywania kary śmierci

sk,pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze