Minister spraw wewnętrznych Białorusi przeprosił „postronne ofiary”

Kierujący pacyfikacją protestów wyborczych szef MSW Jurij Karajeu w programie telewizji ONT przeprosił osoby przypadkowo zatrzymane i ranione przez służby bezpieczeństwa.

– Biorę na siebie odpowiedzialność i przepraszam za obrażenia osoby przypadkowo uczestniczące w protestach, które zostały ucierpiały przy okazji.

Przypomniał przy tym, że w ciągu 3 dni doszło do 11 przypadków „świadomego najechania” na funkcjonariuszy, co można uznać za próbę zabójstwa.

– Wyobraźcie sobie, jaka musieli na to zareagować towarzysze tych wojskowych – powiedział.

Polecił też dziennikarzom, by „nie pchali się milicji pod ręce” to nie trafią do aresztu. O tym, jak unikać gumowych kul i odłamków granatów nie powiedział. Od dnia wyborów milicja zatrzymała ponad pół setki dziennikarzy, w tym ponad dwudziestu współpracowników Biełsatu.

Jeszcze w poniedziałek 10 sierpnia minister Jurij Karajeu oświadczył, że nie dopuści do “nieporządków w kraju”.

Szef białoruskiego MSW: “Mamy wystarczająco sił i środków”

Pokojowe protesty na Białorusi pacyfikują podległe MSW milicja, drogówka, OMON, wojska wewnętrzne, pogranicznicy i specnaz. W ciągu 5 dni protestów podległe ministrowi służby zatrzymały 7 tysięcy osób, zraniły setki, dziesiątki trwale okaleczyły.

Są też ofiary śmiertelne: mężczyzna zabity granatem hukowym w Mińsku i 25-latek z Homla, który idąc na randkę został zatrzymany i dostał ataku serca zamknięty w więźniarce.

Od pięciu dni milicja na ulicach białoruskich miast poluje na przechodniów. Do aresztów trafiły setki osób, które nie uczestniczyły w protestach. Część z nich padła potem ofiarą tortur w aresztach. Wśród ofiar brutalności MSW są dzieci.

Pięciolatka z Grodna ranna podczas pacyfikacji

pj/belsat.eu

Wiadomości