Kampania Biełsatu szansą na równouprawnienie języka białoruskiego


Zdjęcie – Wiktar Draczou/TASS/Forum

Nasza telewizja rozpoczyna kampanię społeczną pod hasłem „Białoruskojęzyczny”. Projekt jest poświęcony spisowi powszechnemu na Białorusi.

Zgodnie z danymi spisu z 1999 roku, język białoruski wskazało jako ojczysty 73 proc. mieszkańców kraju. Jednak w domu rozmawiało w nim tylko 37 proc. obywateli.

Po 10 latach swoim ojczystym nazwało go 53 proc. ludności kraju, zaś w domu rozmawiały w nim już tylko 24 proc.

Ta tendencja może wskazywać, że podczas tegorocznego powszechnego spisu ludności, który odbędzie się w październiku, liczba białoruskojęzycznych obywateli może zmniejszyć się o kolejne 10-15 proc.

Obecna sytuacja językowa jest wynikiem dyskryminacji języka białoruskiego na Białorusi w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci. Maleje liczba białoruskojęzycznych szkół, klas i przedszkoli. Nie mówiąc już o tym, że w tym kraju nie ma ani jednej białoruskojęzycznej uczelni wyższej.

Kampania społeczna roku. Autorem kalendarza Biełsatu na 2019 rok jest Uładzimir Cesler

O prawo do nauki dzieci w języku ojczystym muszą walczyć rodzice. Robią to z taką determinacją, że samo słowo „białoruskojęzyczny” przybrało w oczach niektórych Białorusinów dwuznaczne i nie zawsze pozytywne znaczenie.

Aby walczyć z państwową machiną, która nie wspiera chętnych do życia po białorusku, potrzebna jest energia i wiedza. O ile białoruskojęzyczni są mniejszością na Białorusi, to młodzi, wykształceni i aktywni są mniejszością tej mniejszości. Zgodnie z ostatnim spisem ludności, preferencje językowe Białorusinów są bezpośrednio powiązane z ich wiekiem i wykształceniem. Po białorusku najczęściej mówi mieszkaniec wsi w starszym wieku, posiadający tylko wykształcenie podstawowe.

Infografika pokazuje podział Białorusinów (powyżej 15 r.ż.) ze wględu na uznawany język ojczysty i wykształcenie. Na dole – brak wykształcenia, na górze – wykształcenie wyższe. Źródło: Tut.by, dane Biełstatu
Infografika pokazuje podział Białorusinów (powyżej 15 r.ż.) ze względu na język komunikacji w domu i wykształcenie. Na dole – brak wykształcenia, na górze – wykształcenie wyższe. Źródło: Tut.by, dane Biełstatu

Naszą misją jest udostępnienie Białorusinom niezależnych informacji w języku białoruskim. Chcemy zmobilizować naszych widzów i wszystkich Białorusinów do aktywnych działań na rzecz równouprawnienia ich języka.

Jako telewizja stykamy się z tym, że globalne platformy internetowe, na których są obecne nasze programy, odmawiają zamieszczania reklamy naszej stacji.

Np. Google nie publikuje naszych reklam w języku białoruskim…

– Rezygnują nawet z pieniędzy, które im dajemy – mówi Wolha Szwed, redaktor mediów interaktywnych – Tylko dlatego, że nie wspierają języka, ponieważ twierdzą, że „bezcelowe jest wprowadzanie nowych języków, których nikt nie używa”. Wszystko co białoruskie, nie istnieje dla nich jako treść.

Chcemy to zmienić. I to nie tylko skargami do korporacji z USA. To od wyników spisu powszechnego na Białorusi zależą nie tylko nasze argumenty w sporze z Google, ale także argumenty narodu białoruskiego z sąsiadem ze Wschodu, który kiedyś może zechcieć „stanąć w obronie russkiego miru” na Białorusi.

Zachęcamy więc, aby podczas spisu powszechnego, w odpowiedzi na pytanie o język ojczysty i język komunikacji zaznaczać język bialoruski.

O przyłączeniu się do zainicjowanej przez Biełsat kampanii poinformowały już Art Siadziba, Tałaka, Symbal.by, Zjednoczenie Białorusinów Świata „Baćkauszczyna”, Białoruskie Pen-Centrum oraz Zgromadzenie NGO Białorusi.

dd,cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze