Jak minął rok 2018? Najważniejsze, co przyniósł Białorusi

Wideo

Dla Białorusinów miniony rok obfitował zarówno w świąteczne, radosne wydarzenia, jak i regularne ataki władz przeciwko swobodom obywatelskim. Zostanie też zapamiętany z powodu głośnych spraw kryminalnych.

Rok prześladowania mediów

Rok 2018 był rekordowy, jeżeli chodzi o liczbę grzywien wymierzonych niezależnym dziennikarzom. Na najwięcej (na łączną kwotę o równowartości prawie 173 tys. złotych) skazano współpracowników Biełsatu.

Do biur innych niezależnych mediów – portalu tut.by i agencji informacyjnej BiełaPAN – wkroczyli funkcjonariusze służb i przeprowadzili tam rewizje. Następnie przeciwko 15 osobom wszczęto postępowanie karne pod zarzutem nielegalnego dostępu do płatnych serwisów państwowej agencji informacyjnej BiełTA. Dziennikarzy aresztowano, ale wkrótce zarzuty karne zamieniono na podlegające artykułom kodeksu wykroczeń.

– Wciąż oskarżona jest tylko Maryna Zołatawa z tut.by, której obecnie nie zarzuca się już nawet, że miała hasła do serwisu BiełTA. Dlatego uważam, że można stwierdzić, iż sprawa ma charakter polityczny – mówi medioznawca i korespondent Deutsche Welle na Białorusi Pauluk Bykouski, który też był oskarżony w tej sprawie.

Najciekawsze dopiero się zaczyna! Odsłaniamy tajemnice Biełsatu WIDEO PL

Drugi rok wojny z „darmozjadami”

Władze ogłosiły tymczasem nową „wojnę z darmozjadami”. Zgodnie z odnowionym dekretem prezydenta, uznane za nich osoby nie muszą już płacić specjalnego podatku, ale będą płacić pełne stawki za usługi komunalne. Dotyczyć to będzie obywateli, którzy nie mają legalnej pracy i w związku z tym znaleźli się w już utworzonej elektronicznej bazie danych. Wpisano do niej nazwiska ok. pół miliona osób.

– Błędy dekretu polegają na tym, że powołano specjalne komisje, które wszystkim powinny znaleźć pracę. Ale oprócz tego jest jeszcze ekonomika, której się nie oszuka. Ludzie mają pracować po 8 godzin za 250 – 300 rubli (430 – 520 zł – belsat.eu) – mówi Hienadź Fiadynicz, jeden z liderów niezależnych związków zawodowych.

Pół roku blokady „knajpy na kościach”

Na początku 2018 roku w Mińsku otwarto restaurację Pojediem, Pojedim. Lokal zbudowano w byłej strefie ochronnej uroczyska Kuropaty na obrzeżach stolicy – miejscu masowych egzekucji ofiar komunistycznych represji. Od pierwszego dnia działania restauracji aktywiści społeczni domagali się jego zamknięcia. Zorganizowali codzienne warty, przekonują klientów, aby nie chodzili do tej restauracji. Działacze byli wielokrotnie prowokowani i zatrzymywani. Sądy skazywały ich na grzywny i kary aresztu.

– Społeczny bojkot restauracji Pojediem, Pojedim przyniósł skutek, ponieważ przestali tam przychodzić ludzie. 10-15 gości dziennie to nie wynik dla takiej restauracji. I tym Białorusini naprawdę pozytywnie zdziwili – podkreśla Paweł Siewiaryniec, współprzewodniczący Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji.

Sto lat od deklaracji niepodległości

Radosnym wydarzeniem stały się dla Białorusinów obchody Dnia Wolności, czyli setnej rocznicy proklamowanej 25 marca 1918 roku Białoruskiej Republiki Ludowej. Uroczystości odbyły się przed Operą w Mińsku. Na świąteczny koncert przyszły tysiące osób.

– Myślę, że oni sami byli zdziwieni tą liczbą uczestników. To taka konsolidacja ludzi i chęć osiągnięcia zamierzonego celu, a więc godnego uczczenia stulecia BRL – zauważa jeden z organizatorów rocznicowej imprezy Paweł Bieławus.

Z okazji jubileuszu wykonano też tablicę pamiątkową, na którą Białorusini sami zebrali pieniądze. Ale mimo wielu obietnic, władze stolicy wciąż nie umieściły jej na ścianie budynku, w którym przyjęto historyczny dokument.

Julia Łabanawa, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze