„Chcę na wybory!” 20-latka z Mińska rzuca wyzwanie Łukaszence


Zdj. belsat.eu

Młoda mieszkanka stolicy zaskarżyła dekret prezydenta, który skraca kadencję parlamentu.

Skarga trafiła już sądu. Przygotowała ją studentka z Mińska, razem ze znajomym prawnikiem. Sedno sprawy polega na tym, że Alaksandr Łukaszenka swoim dekretem właśnie wyznaczył datę najbliższych wyborów parlamentarnych – mają one się odbyć w listopadzie tego roku.

Białoruska CKW proponuje: wybory parlamentarne 7 i 17 listopada

Autorzy skargi przypominają w niej, że zgodnie z Konstytucją kadencja Izby Reprezentantów Zgromadzenia Narodowego wynosi cztery lata i może być skrócona tylko w nadzwyczajnych sytuacjach. Tymczasem, jak wyliczyli, prezydent wyznaczając ich datę na 17 listopada tego roku, skrócił obecną kadencję parlamentu aż o 10 miesięcy.

– Prezydent przedterminowo likwiduje uprawnienia Izby Reprezentantów, nie mając do tego podstaw przewidzianych przez Konstytucję – napisała Lizawieta w skardze.

Uważa ona przy tym, że naruszono również konkretnie jej prawa obywatelskie. Gdyby bowiem wybory odbyły się po upłynięciu pełnej obecnej kadencji, zdążyłaby ukończyć 21 lat i sama w nich wystartować. Teraz będzie musiała czekać cztery lata – do następnych.

Wybory na Białorusi w listopadzie. Obserwatorzy zaproszeni już dziś

Dziewczyna sama jednak nie bardzo wierzy, że sąd przychyli się do jej stanowiska.

– To jest bardziej taki performance, żeby pokazać, że nawet w naszej Konstytucji są dziury – przyznaje.

cez/belsat.eu wg t.me, tut.by

Zobacz też
Komentarze