„Bili z nudów”: jak separatyści torturują ukraińskich jeńców


Prorosyjscy bojownicy prowadzą grupę Ukraińców przeznaczoną na miejsce wymiany jeńców. Okolice Gorłówki. 29 grudnia 2019 r. Zdj. Walentin Spryczniak / TASS / Forum

Reporterka Biełsatu dotarła do grupy byłych ukraińskich jeńców, znajdujących się obecnie pod opieka lekarzy. Zwolnieni z niewoli separatystów, pod warunkiem utajnienia nazwisk, zgodzili się opowiedzieć Biełsatowi o gehennie jaką przeszli.

30 grudnia do Kijowa przyleciały 76 osoby, wymienione na 127 separatystów lub ich zwolenników przetrzymywanych w ukraińskich więzieniach. Wśród obywateli Ukrainy, którzy powrócili na tereny kontrolowane przez rząd, jest 12 ukraińskich wojskowych. Niektórzy z nich przebywali w niewoli od czasów walk o lotnisko w Doniecku, czy bitwy pod Debalcewem, które odbyły się w pierwszych miesiącach 2015 roku. Reszta uwolnionych to więzieni przez separatystów cywile. Pochodzą z terenów obwodu ługańskiego i donieckiego okupowanych przez tzw. separatystyczne republiki ludowe.

Nie możemy ujawnić nazwisk i szczegółów ułatwiających identyfikację osób, które przekazały nam te szokujące relacje.

„Koszmar wreszcie się skończył”. Powrót jeńców do rodzin w obiektywie Biełsatu

Cywil, w niewoli 3 lata

Były jeniec opowiedział nam, że sygnałem zbliżającego się bicia zaczynało była głośna muzyka. Separatyści włączali ja podczas libacji.

– Gdy się napili, to zaczynało się im nudzić. Bili gumową policyjną pałką z metalowym rdzeniem lub kolbami od karabinów, nogami od stołów i wszystkim, co wpadło im w ręce. Od bicia łamały się kończyny i palce. Wiele razy po biciu nie mogłem wstać. Zaciągali mnie do celi, a tam czekałem aż zacznie się znowu.

Jednak jego zdaniem samo bicie nie było najgorsze. Jak twierdzi, ci, których tylko bito, mieli szczęście:

– Człowiekowi można zrobić o wiele gorsze rzeczy. Na przykład można zrobić „jaskółkę” – wieszać za ręce w kajdankach za plecami. Niektórych trzymali w tej pozycji po kilka dni. Chłopak, który siedział w sąsiedniej celi stracił od tego zupełnie czucie w dłoniach.

Żołnierz ukraińskich sił zbrojnych, w niewoli 3 lata

Wojskowy twierdzi, że tortury nie były jedynie sposobem wymuszania informacji, ale formą wymyślnej zabawy:

– Po jakimś czasie człowiek odpowiada już na wszystkie pytania, byle tylko więcej go nie męczyli. Separatyści torturują czasem ot tak: nawet nie dla wydobycia jakiejś informacji, ale po prostu dla rozrywki. Dla żartu zadają pytania bez sensu.

Jak przyznał, na przykład podczas tortur przyznał się do uczestnictwa w zamachu… na Lwa Trockiego w 1940 roku.

Żołnierz ukraińskich sił zbrojnych, w niewoli 3 lata:

Były jeniec opowiadał o najbardziej rozpowszechnionym sposobie tortur, czyli rażeniu prądem elektrycznym. Wykorzystywane są do tego różne metody: paralizator, dwa druty elektryczne podłączone do gniazdka albo prostownik do akumulatora samochodowego:

– Na początku przyczepiali mi druty do głowy, ale potem zmieniali miejsca. Chodzi o to, że jeżeli prąd razi wiele razy w jedno miejsce, to organizm przyzwyczaja się do bólu. System nerwowy już nie reaguje. Dlatego często zmieniają miejsce rażenia – mogą to być ręce, nogi, albo jeden przewód na pachę, a drugi na wielki palec.

Innym narzędziem tortur są też stare polowe sowieckie telefony, które mają zamontowany generator prądu:

– Przewody przyczepiają ci do uszu i nazywają to „Telefonem do Putina”. Oni uwielbiają ten sposób, bo on nie pozostawia widocznych śladów.

Żołnierz ukraińskich sił zbrojnych, w niewoli 3 lata:

Do torturowania używa się też powszechnie zwykłych plastikowych reklamówek:

– Wkładali nam na głowy plastikowe worki i dusili aż do momentu, gdy z ust ciekła piana. Człowiek już myślał, że umrze, ale w ostatniej chwili zdejmowali worek, dawali zwymiotować i chwilę pooddychać, a potem nakładali go znowu – opowiada kolejny rozmówca.

Żołnierz ukraińskich sił zbrojnych, w niewoli 5 lat:

Wojskowy uważa, że znęcanie się nad jeńcami separatyści traktowali jako formę odreagowania. Sam, jak opowiada, trafił do grupy ochotników z Rosji, nazywanych Kozackim Związkiem Dońskiego Wojska:

– Tam było najgorzej. Często przyprowadzano do nas separatystów, którzy dopiero co wrócili z frontu i musieli odreagować, czyli znaczy dać na nas upust swojej agresji. Raz przyszli w nocy i polali mnie acetonem. Chcieli spalić mój kozacki czub, ale zapalniczka nie odpaliła. Więc odcięli go nożyczkami.

Według jego relacji oprawcy oblali go też pomarańczową farbą i przykleili mu do głowy brudną i zniszczoną flagę Ukrainy. Musiał tak chodzić kilka dni.

Żołnierz ukraińskich sił zbrojnych, w niewoli 3 lata:

Innym sposobem znęcania się nad jeńcami była symulacja egzekucji:

– Wyprowadzają cię na korytarz, stawiają pod ścianą, odczytują dokument podpisany przez tak zwanych przywódców ludowych republik z decyzją o rozstrzelaniu. Dają ci ostatnie życzenie, na przykład pozwalają zapalić papierosa. Kilku separatystów staje 10-20 metrów od ciebie, celują z automatów. Słyszysz serię wystrzałów, myślisz, że to koniec. Ale po chwili okazuje się, że strzelali ze ślepaków. Twój koszmar trwa.

Wojskowy nie ukrywał, że ludzie poddani takiej torturze czasem błagali, by rozstrzelali ich naprawdę.

Cywil, w niewoli 4 lata:

Uwolniony przyznał mi.in., że zimą wypędzano go na dwór bez ubrania:

– Zimą wyciągali mnie bez ubrania na mróz. Polewali chłodną wodą, straszyli, że będzie mi trzeba potem amputować kończyny.

Żołnierz ukraińskich sił zbrojnych, w niewoli 3 lata:

Prorosyjscy separatyści z tzw. Donieckiej Republiki Ludowej oczekują na wymianę jeńcami. Zdj. Aleksandr Rekun/ Russian Look / Forum

Nasz kolejny rozmówca przybliżył nam warunki, w jakich przetrzymywano go latami w więzieniu separatystów:

– W celi gdzie mnie trzymali, nie było ani toalety, ani kranu, tylko metalowe łóżko i sześciolitrowa plastikowa butelka, do której miałem oddawać mocz. Pójść do toalety można było tylko o 5 rano i o 21. Prysznic był raz na tydzień.

Według wojskowego najgorszą torturą była jednak izolacja:

– Przez cały ten czas nie miałem żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Nigdy nie pozwolono mi zadzwonić, ani napisać listu do rodziny, nie wiedziałem, co się dzieje na świecie.

Cywil, w niewoli 2 lata:

Rozmówca Biełsatu spędził cały czas swojej niewoli w norze o wymiarach 2 na 3,5 metry, w której mieszkało dwóch uwięzionych. Za toaletę służyła dziura w ziemi. Mimo, że od uwolnienia minęły już 2 tygodnie, wciąż budzi się od każdego szmeru, bo wydaje się mu, że to strażnicy przyszli, by zaciągnąć go na przesłuchanie:

– Nie mogę się przyzwyczaić do ciemności. Światło w celach nigdy nie gasło, nawet na noc. Na początku bolały mnie od tego oczy i głowa, ale potem się przyzwyczaiłem. I teraz moje oczy znają tylko ostre światło – gdy jest choćby odrobinę ciemniej, jestem jak ślepy. Staram się nie wychodzić ze szpitala po godzinie 15, gdy zaczyna zmierzchać, bo boję się, że nie dam rady sam wrócić do budynku.

Żołnierz ukraińskich sił zbrojnych, w niewoli 3 lata:

Wojskowy zdradził, jak jeńców „przygotowywano” do udzielenia wywiadów dla rosyjskich mediów:

– Zmuszają do udzielania wywiadów. Wcześniej dają tekst, każą się go nauczyć. Sprawdzają czy nie mylisz tekstu, jeśli się pomylisz, to biją. Wprowadzają cię z workiem na głowie do pokoju, gdzie czekają na ciebie miejscowi dziennikarze, pracujący dla separatystów, przedstawiciele struktur siłowych oraz ekipy rosyjskich mediów takich jak Rossija 1, Rossija 24, czy NTV.

Efektem tych rozmów były materiały pojawiające się w rosyjskich mediach zatytułowane jako „zeznania ukraińskich szpiegów”, “spowiedź ukraińskiego dywersanta”. Były jeniec twierdzi, że ludzie przyznawali się do wszystkiego w obawie o życie:

– Czasem, gdy ktoś się buntował, ci tak zwani dziennikarze posłusznie czekali aż separatyści doprowadzą go do stanu, w którym powie co zechcą.

Według danych Służby Bezpieczeństwa Ukrainy na terenach okupowanych przez tzw. separatystów przebywa wciąż ok. 150 ukraińskich jeńców, zaś kolejnych 400 jest uważanych za zaginionych. Większość uwięzionych to mieszkańcy Donbasu, którzy zostali aresztowani przez separatystów z powodu swoich proukraińskich poglądów lub za wsparcie dla ukraińskiego wojska.

Relacje byłych jeńców zapisała Monika Andruszewska dla Belsat.eu

Zobacz też
Komentarze