Białoruskie mistrzostwa świata: sport i protesty

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Protesty pokazały, że część białoruskich sportowców zachowała się pięknie, a niektórzy wyjątkowo haniebnie. Łukaszenka doprowadził do wykluczenia białoruskiego sportu ze światowej, sportowej rodziny.

Wydawało się, że nie ma bardziej lojalnego wobec Alaksandra Łukaszenki środowiska, niż świat sportu. Białoruski protest ujawnił jednak głębokie podziały wśród sportowców. Represje wobec własnego narodu stały się zaś przyczyną kolejnej, upokarzającej porażki Łukaszenki.

W przyszłym roku miały odbyć się mistrzostwa świata w hokeju. Wspólnie gospodarzami nadal formalnie są Białoruś i Łotwa. Wiadomo jednak, że Ryga nie ma już zamiaru współpracować z Mińskiem. Czarę goryczy przelały ujawnione niedawno informacje o udziale Dzmitryja Baskowa, dyrektora Białoruskiej Federacji Hokeja w porwaniu i śmiertelnym pobiciu Ramana Bandarenki. Baskow, a także mistrz tajskiego boksu Dzmitryj Szakuta 11 listopada mieli skatować Bandarenkę podczas jego zatrzymania na podwórku nazywanym „Placem Zmian”. W sieci pojawiły się nagrania rozmów i wideo ze szczegółami tragicznego wydarzenia i dowodami na udział znanych sportowców.

„Sam widziałeś, powaliłem go, ale był przytomny” – znajomi Łukaszenki opowiadają o zabójstwie Bandarenki

Nie jest tajemnicą, że na Białorusi są sportowe gwiazdy czerpiące profity ze współpracy z władzą i organami bezpieczeństwa. Jednak czymśinnym jest udział w propagandzie i publiczne wychwalanie prezydenta, a czym innym zaangażowanie w brutalne represje. Wysyłając sportowców na ulice, by polowali na protestujących i ich napadali, władza przekroczyła granice, których do tej pory nie naruszały inne reżimy autorytarne. W ten sposób Łukaszenka sam skazał na wykluczenie ze świata to, co uważał za swój największy powód do dumy: białoruski sport.

Mistrz prawie olimpijski

Dzmitryj Baskow był zaproszony na tajne i niezapowiedziane zaprzysiężenie Alaksandra Łuakszenki 23 września do Pałacu Niepodległości. Było tam również liczne grono trenerów, działaczy sportowych i samych sportowców. Świat sportu zawsze był oczkiem w głowie prezydenta i fundamentem jego propagandy. Jak zresztą w każdym autorytarnym systemie władzy.

Dla Łukaszenki sport miał znaczenie szczególne. Nie wiadomo, czy to efekt kompleksów z młodości, czy sposób na zaimponowanie światu. Białoruski prezydent od początku swojej kariery politycznej podkreślał znaczenie tężyzny fizycznej. Jeszcze w latach 90. lubił pokazywać się w dresie i opowiadać, że codziennie ćwiczy. Już jako prezydent uwielbiał grać w piłkę nożną. Kilka lat temu palnął nawet: „Z zawodu jestem piłkarzem”. Potem porzucił piłkę na rzecz hokeja. Rzekomo z powodu poważnej kontuzji kolana.

Już 1000 białoruskich sportowców wzywa do wolnych wyborów

Łukaszenka grał również w tenisa. W latach 90. dość regularnie grywał z rosyjskimi fanami tego sportu: Borysem Jelcynem i Jurijem Łużkowem. Dekadę temu w czasie turnieju w Mińsku Łukaszenka wybiegł na kort w lakierkach i golfie, by zagrać pokazową wymianę piłek z Karoliną Woźniacki i Wiktorią Azarenką. Prezydent chełpił się, że białoruska mistrzyni, Azarenka, jest niemal jego wychowanką, bo kiedyś razem trenowali.

Łukaszenka zawsze zabiegał, by Białoruś była sportową potęgą i organizatorem ważnych imprez. Został przewodniczącym Białoruskiego Komitetu Olimpijskiego (jego syn, Wiktor, jest wiceprzewodniczącym). W całym kraju wbudowano wiele okazałych obiektów infrastruktury sportowej, a prezydent lubił pokazywać się na trybunach. Np. w czasie ubiegłorocznych Igrzysk Europejskich w Mińsku – dość marginalnej imprezy, która na Białorusi była traktowana niemal jak prawdziwa olimpiada.

Ukoronowaniem marzeń o sportowej potędze miały być przyszłoroczne Mistrzostwa Świata w Hokeju. Łukaszenka chciał pokazać, że nie jest izolowany i potrafi zorganizować prestiżową imprezę wspólnie z europejskim krajem. Tak jednak nie będzie. Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie nie podjęła wprawdzie decyzji w sprawie przyszłorocznych mistrzostw, ale premier Łotwy Arturs Krisjanis Karins już po pierwszych protestach w sierpniu powiedział, że na wspólną imprezę z Białorusią nie ma szans.

Hokej: Łotwa nie przeprowadzi z Białorusią MŚ w 2021 r.

Łotwa objęła też Dzmitryja Baskowa zakazem wjazdu. Co ważne Ryga mówi otwarcie, że nie chodzi o pandemię (jak twierdzi białoruska propaganda), ale o to, że nie ma możliwości organizowania mistrzostw z Łukaszenką, który prześladuje właśnych obywateli.

O honor sportu

Na taki sygnał czekali białoruscy sportowcy. Dla nich ważne jest, by robić to w czym są najlepsi i po prostu występować. Protesty pokazały, że dla wielu ważniejsze jest jednak w jakim kraju żyją. Nie wszyscy sportowcy pozostali lojalni wobec władzy. Musiało być szczególnym szokiem dla władz, kiedy ponad 1000 sportowców podpisało petycję, w której odmówili uznania Łukaszenki za legalnego prezydenta. Przecież sportowcy byli wprost „klientami” reżimu. Dostawali stypendia, dotacje, byli pupilkami propagandowych mediów.

Władza szybko zareagowała na bunt w świecie sportu: zaczęła zwalniać z federacji sportowych, klubów, odbierać stypendia. Kiedy 30 września milicja aresztowała znaną koszykarkę Elonę Lauczenkę, wśród sportowców eksplodował jeszcze większy gniew.

Wcześniej, jeszcze 11 sierpnia w Mołodecznie zatrzymany został Alaksiej Kudzin, mistrz MMA. Kiedy w czasie demonstracji zaatakowali go OMON-owcy, powalił dwóch. Zatrzymali go następnego dnia. Tego samego dnia w Mołodecznie milicja pobiła hokeistę mińskiego Dynama, Ilię Litwinawa. W sierpniu za udział w protestach na tydzień w areszcie wylądował piłkarz reprezentacji Białorusi i BATE Borysow, Anton Saroka.

Białoruś: mistrzowie tajskiego boksu w areszcie

W czasie wrześniowych protestów lekkoatleci, zawodnicy sztuk walki, koszykarze i piłkarze wychodzili na protesty w Mińsku z bannerami: „sportowcy z narodem”. Ponad stu piłkarzy reprezentacji i białoruskich klubów nagrało apel przeciw stosowanej przez władze przemocy. Powstały dwie niezależne od władzy organizacje zrzeszające sportowców: SOS BY, czyli Wolne Stowarzyszenie Sportowców Białorusi i Białoruska Fundacja Solidarności Sportowej.

Na początku października kilkudziesięciu białoruskich lekkoatletów napisało do MKOL (Międzynarodowy Komitet Olimpijski) list z prośbą o reakcję na działania Łukaszenki. Międzynarodowe federacje sportowe na razie są ostrożne w ocenie sytuacji na Białorusi. Białoruskie władze mogą jednak zapomnieć o szacunku na trybunach i uznaniu ich wkładu w światowy sport. Nie w sytuacji, kiedy białoruscy sportowcy są bici na ulicach przez swoich kolegów z klubów i federacji sportowych.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale „Opinie”

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów