Andżelika Borys musi zapłacić 6 tys. dolarów rzekomo zaległych podatków


Białoruskie władze w ramach „odwilży” z Zachodem odmroziły postępowanie podatkowe Andżeliki Borys – obecnie przewodniczącej Rady Naczelnej nieuznawanego przez władze Związku Polaków na Białorusi.

W 2007 r. po rozbiciu i zdelegalizowaniu przez białoruskie władze Związku Polaków na Białorusi, działacze organizacji powołali firmę Polonika, która przejęła zadania organizacji. Chodziło o działalność charytatywną i edukacyjną.

Białoruskie władze wkrótce rozpoczęły prześladowania spółki używając do tego Inspekcji Podatkowej. Białoruski sąd uznał, że firma jest winna państwu 40 tys. dolarów zaległych podatków. Uderzyło to też osobiście w szefostwo firmy – jej ówczesna prezes Andżelika Borys musiała np. spłacić część grzywny, by móc wyjechać z kraju na pogrzeb ofiar katastrofy smoleńskiej. Jednocześnie komornicy spisali i opieczętowali majątek spółki.

Pod koniec 2010 r. sprawę zamrożono, a cztery lata później zarząd Poloniki ogłosił jej bankructwo i likwidację. Jednak jak okazało się, rzekomy długu wobec państwa nie został umorzony.

W czwartek Andżelika Borys otrzymała pismo od grodzieńskiej Inspekcji Podatkowej, w którym wezwano ją do zapłaty zaległego podatku. W wyniku inflacji suma 117 mln rubli białoruskich skurczyła się do poziomu 6 tys. dol. Sąd obarczył zapłatą właśnie Borys jako „założycielkę firmy”. Działaczka polskiej mniejszości zapowiedziała wysłanie wyjaśnień do Inspekcji Podatkowej. Obawia się jednak, że jeżeli sprawa zostanie przekazana do sądu, może jej grozić konfiskata majątku. Mogą być też groźniejsze następstwa. W listopadzie 2011.r. na karę 4,5 lat więzienia za rzekome ukrywanie dochodów skazano Alesia Białackiego szefa „Wiasny” – najważniejszej białoruskiej organizacji broniącej praw człowieka.

Sama działaczka ZPB  uważa, że decyzja białoruskiej Inspekcji Podatkowej ma podłoże polityczne, choć jak podkreśla, w ostatnim czasie miała się ona zajmować się jedynie działalnością edukacyjna wśród polskich dzieci i młodzieży na Białorusi.

„Ostatnio  białoruskie władze przestały wsadzać niewygodnych ludzi do więzień, ale wzmogły prześladowania finansowe. Wczoraj na wysokie grzywny skazano np. 12 białoruskich opozycjonistów” – przypomina.

Zdaniem Borys, białoruskie władze będą wykorzystywać tego typu sprawy do szantażowania, lub wymuszania czegoś na zachodnich rządach.

„Przypomnijmy tu kwestie białoruskich opozycjonistów, którzy byli wypuszczani z więzień w ramach handlu. Władze Białorusi chwiałby normalizować stosunki z Zachodem i Polską, ale wyłącznie na swoich warunkach” – dodaje.

Ofiarami prześladowań padają nie tylko opozycjoniści, ale też niezależni dziennikarze. Współpracownik Biełsatu Kastuś Żukouski był od początku roku za współpracę z Biełsatem sądzony siedmiokrotnie i skazany łącznie na grzywny – w przeliczeniu ponad 10 tys. zł. Dziennikarz, by zwrócić uwagę na taką politykę władz zaszył sobie usta.

Czytaj więcej>>> Desperacki protest Kastusia Żukouskiego: dziennikarz zaszył sobie usta (VIDEO)

Związek Polaków na Białorusi w 2005 r. przy współudziale białoruskich służb został rozbity na dwie frakcje. Białoruskie władze nie uznały decyzji zjazdu, który wybrał na przewodniczącą związku Andżelikę Borys i zorganizowały zjazd lojalnych wobec się działaczy. Na czele rozłamowej frakcji stanął Stanisław Siemaszko. Wkrótce działaczom nieuznawanemu przez władze związku, często siłą odebrano kilkanaście Domów Polskich wybudowanych na Białorusi na początku lat 90 ub.w. za pieniądze polskich władz.

Jb/ www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze