Odpowiedź na sankcje: nowy, równoległy świat Putina

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Zachodnie sankcje zmuszają Kreml do budowania własnych, autonomicznych systemów finansowych, czy internetowych. Za prężeniem muskułów i obietnicami podziału globalnej gospodarki kryje się jednak wiele prowizorki i udawania.

Tydzień temu Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla, przyznał że odcięcie Rosji od międzynarodowego systemu płatności SWIFT jest możliwe. Wcześniej Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji, stwierdził, że należy odejść od „zachodnich” systemów płatniczych. Chodzi o tzw. SWIFT. Wcale nie „zachodni”, ale po prostu międzynarodowy system rozliczeń między bankami i insytycjami finansowymi. Society for Worldwide Interbank Financial Telecomunication, czyli SWIFT, budowany jest od lat 70. i obecnie opiera się na nim światowy system rozliczeń finansowych.

W dzisiejszym wywiadzie dla internetowego portalu tygodnika Argumenty i Fakty Pieskow nie mówił o bankach, ale o internecie. Zasugerował, że blokada globalnych sieci społecznościowych: Twittera, czy Youtube, jest w Rosji całkiem możliwa. Na razie rosyjskie władze przeprowadziły ostrzegawczą akcję spowalniania działania Twittera.

Roskomnadzor zaczął spowalniać prędkość Twittera w Rosji. Pojawiły się przy tym problemy z państwowymi serwisami

Patrząc na ich przygotowania technologiczne i zabiegi propagandowe widać, że Rosja przygotowuje się do możliwości pełnej autonomii od światowych sieci komunikacyjnych, finansowych i wielu innych, które tworzą zglobalizowany świat. Rosja nie może jednak „wyjść” z globalizacji sama. Poszukuje partnerów w Azji i Ameryce Płd. Jednak co istotniejsze – nawet w towarzystwie wschodzących mocarstw, nie jest w stanie odłączyć się w pełni od globalnej gospodarki.

Alternatywne światy

Od początku rządów Władimira Putina marzeniem rosyjskich władz było zbudowanie świata wielobiegunowego. Nie z jednym, światowym hegemonem (USA, a szerzej – tzw. Zachód, czyli Ameryka z Europą), lecz z koncertem kilku mocarstw. Kremlowskie cele w polityce międzynarodowej, nieznacznie ewoluowały. Na swój sposób przybrały postać hybrydy XIX-wiecznych idei koncertu mocarstw, połączonych z koncepcjami wynikającymi z doświadczeń zimnej wojny i funkcjonowania ZSRR poza światową gospodarką.

W tej hybrydzie znalazło się i miejsce na pomysły budowania świata „suwerennej demokracji” o antyliberalnym charakterze oraz idea współpracy z innymi skonfliktowanymi z zachodnimi demokracjami ośrodkami: Chinami, Iranem. Albo tymi, które mają duże, ale wciąż rozwijające się gospodarki, jak Brazylia, czy Indie. Na kształtowanie się tych pomysłów na pewno miał wpływ rosyjski imperializm i wprowadzone po agresji na Ukrainie sankcje oraz rosnąca pozycja Chin.

Zachód oburzony zatrzymaniem Aleksieja Nawalnego

Po wprowadzeniu sankcji (i kontrsankcji zamykających rynek rosyjski) Rosja rzeczywiście musiała postarać się uniezależnić od niektórych, zachodnich produktów. Głównie żywności i niektórych technologii. Choć początkowo było trudno, rynek rosyjski poradził sobie lepiej lub gorzej z brakami. Czy to stosując półlegalny import europejskiej żywności przez np. Białoruś, czy stosując zamienniki z Turcji, Chin i innych krajów. Przede wszystkim jednak inwestując ogromne środki państwowe i kapitał oligarchiczny we własne rolnictwo i przemysł spożywczy.

W efekcie w ciągu kilku ostatnich lat z importera żywności, Rosja wyrosła na znaczącego eksportera – np. największego dostawcę pszenicy na światowe rynki. Mimo tych sukcesów wynikających z sankcji, Rosja pozostała zależna od zachodnich technologii, usług finansowych,

Mir, Sputnik i Runet

Rosjanie mieli okazję przetestować daleko posuniętą autonomię od globalnego rynku na Krymie. Po zajęciu przez nich ukraińskiego półwyspu Krym objęty był najsurowszymi sankcjami. Mogły one uderzyć w każdą firmę, która inwestowałaby, prowadziła działalność na czarnomorskim półwyspie. Spowodowało to kuriozalną i dość wstydliwą dla Moskwy sytuację, że nawet rosyjskie firmy – np. telekomunikacyjne, obawiały się otwarcie działać na Krymie i musiały tworzyć odrębne spółki. Podobnie było z bankami. Na Krymie działają lokalne, lub celowo utworzone banki. Np. Sewastopolski Morski Banki, czy Genbank, albo Czarnomorski Bank Rozwoju i Rekonstrukcji.

Szef Pentagonu: sojusznicy USA powinni odejść od rosyjskiego sprzętu, aby uniknąć sankcji

Po początkowym okresie, kiedy na Krymie nie działały systemy kart, np. Visa, czy Mastercard rosyjskich banków, teraz już działają. Ale z różnymi opłatami w różnych bankomatach. Ciężko się w tym połapać, jednak mieszkańcy już przywykli. Podobnie, jak do tego, że w wielu przypadkach nie mogą swobodnie korzystać z usług wielu międzynarodowych sklepów internetowych, dostaw, czy portali. Inaczej, jak przez rosyjskie miasta nie pojadą również za granicę. No chyba, że pociągiem lub samochodem na Ukrainę.

Krym stał się punktem zwrotnym w staraniach o stworzenie własnego, odseparowanego od globalnej gospodarki świata.

Białoruś przygotowuje się do odcięcia od SWIFT?

Pod wpływem sankcji w 2015 r. powstał w Rosji system płatniczy „Mir”, który miał stać się zamiennikiem dla popularnych kart: Visa, Mastercard, czy American Express i innych. Mimo, że w ramach sankcji nikt Rosjan od tych systemów nie odciął. „Mir” jest bardzo promowany – w tym systemie wydawane były np. karty bankomatowe Sbierbanku dla pracowników budżetówki i emerytów. Ruszył też system płatności online „Mir”.

A jednak nawet ci Rosjanie, którzy mają kartę systemu „Mir”, nadal trzymają w portfelach również karty VISA, czy MC. „Mir” ma bowiem wiele niedostatków: bez problemu działa tylko w Rosji (w ograniczony sposób w Armenii, Uzbekistanie czy na Białorusi) i nie jest akceptowany przez globalne sklepy internetowe, czy systemy płatności online. Z Mirem nie współpracuje nawet chiński Aliexpress.

Mimo umiarkowanych sukcesów w budowaniu autonomicznego świata, Rosjanie nadal próbują. Teraz, wspólnie z Chinami i krajami grupy BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA) pracują nad oderwaniem się od rozliczeń w dolarach. Już dwa lata temu, podczas spotkania grupy w Brazylii rozmawiano o powołaniu wspólnej kryptowaluty BRICS do wzajemnych rozliczeń.

Na razie nie słychać jednak o rosyjsko-chińsko-indyjskim „bitcoinie”. Przeszkodą na pewno stała się pandemia koronawirusa, która wprowadziła wiele anomalii i nieprzewidywalności w światową gospodarkę. Zresztą w ramach grupy BRICS zderzają się narodowe egoizmy i ambicje. Rosja obawia się rosnącej potęgi gospodarczej, ale i militarnej i politycznej Chin. Chiny zaś konkurują z Indiami.

Znacznie prościej było, przynajmniej w części transakcji, odejść od dolara na rzecz euro i rubla, w rozliczeniach z Iranem. Odejście od dolara, czy euro będzie jednak niemożliwe w rozliczeniach z kluczowymi partnerami gospodarczymi Rosji. Ponad 40 proc. rosyjskiego handlu przypada na UE. Rosyjska gospodarka nie może po prostu odciąć się od tej globalnej. Nie ma takiego potencjału, a wejście w prawdziwe procesy integracyjne z Chinami grozi Rosji zmarginalizowaniem i podporządkowaniem Pekinowi takim, jakie czeka choćby białoruską gospodarkę w integracji z rosyjską.

Australia i Kanada nałożyły sankcje na kolejnych budowniczych Mostu Krymskiego

Dlatego w najbliższych latach będą podejmowane próby budowania „swojego” internetu, „swojego” systemu SWIFT, tak jak już powstała „swoja” szczepionka Sputnik, system płatniczy Mir, czy własny GPS – system Glonass. Były niezbyt udane próby stworzenia własnego Google, czy plany autonomicznego internetu. Te próby uniezależnienia przy okazji skomplikują trochę życie Rosjanom i obcokrajowcom, którzy w Rosji prowadzą interesy.

Będzie to pewnie uciążliwe, tak jak przestawianie się na ruch lewostronny w podróży do Wielkiej Brytanii. Kreml uzyska jednak większą kontrolę nad rosyjską gospodarką i społeczeństwem. Poszukiwanie obszarów autonomii i niezależności nie zmieni faktu, że w większości dziedzin życia Rosji pozostanie w światowym obiegu gospodarczym. Putin osiągnie jedynie złudzenie niezależności i stworzy fasadę alternatywnego, rosyjskiego świata.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Tagi: kreml Putin

Więcej materiałów