BYPOL ujawnił rozmowę dowódców milicji po zabiciu Ramana Bandarenki

Po śmierci Ramana Bandarenki mieszkańcy Placu Zmian przynieśli na miejsce, gdzie został zatrzymany przez tajniaków, góry kwiatów i setki zniczy. Milicja jednak szybko zlikwidowała to upamiętnienie. Zdj. Belsat.eu

BYPOL to organizacja byłych białoruskich funkcjonariuszy, którzy przeszli na stronę opozycji. Dziś opublikowali oni kolejne nagranie rozmowy wyższych oficerów milicji dotyczące śmierci Ramana Bandarenki. 11 listopada 2020 roku aktywista został śmiertelnie pobity przez funkcjonariuszy w cywilu, którzy zrywali biało-czerwono-białe wstążki pod jego blokiem.

Według śledczych z BYPOL, na nagraniu słychać pułkownika Dzmitra Bałabę, naczelnika mińskiego OMONu i podpułkownika milicji Dzmitra Bialika. Oficerowie uzgadniają przez telefon wersję śmierci Ramana Bandarenki, która zostanie przedstawiona prokuratorom Komitetu Śledczego. Bałaba przekazuje Bialikowi, że oficjalnie zabity aktywista był pijany. Resztę szczegółów oficerowie mieli omówić podczas osobistego spotkania z udziałem Rusłana Kuleszawa, dowódcy jednej z grup OMONu.

Publikujemy transkrypcję rozmowy:

Dzmitryj Bialik: Tak?

Dzmitryj Bałaba: Dzień dobry Dzmitrze Siarhiejewiczu.

Dzmitryj Bialik: Zdrowia życzę.

Dzmitryj Bałaba: [Z tej strony] dowódca OMONu pułkownik milicji Bałaba. Dzmitrze Siarhiejewiczu, prosze powiedzieć, z którymi funkcjonariuszami OMONu jeszcze Pan o tym rozmawiał?

Dzmitryj Bialik: Póki co, jeszcze z nikim.

Dzmitryj Bałaba: A słyszałem, to znaczy otrzymałem sprzeczne informacje. Rozmawiałem dopiero co z Jakubielem [kierownikiem wydziału kryminalnego komendy stołecznej milicji – przyp. red.]. Około pierwszej przyjadą do Pana przedstawiciele Komitetu Śledczego. Teraz dowódca grupy, mój Rusłan Kuleszow pójdzie do Pana z kilkoma ludźmi. Przyjdzie i opowie, jak było naprawdę.

Dzmitryj Bialik: Oczywiście.

Dzmitryj Bałaba: Powie o tym, że ktoś zadzwonił na [numer alarmowy] 103, przyjechali, zobaczyli to pijane ciało k***a. Odstawili go na komisariat Centralny i ruszyli dalej w swoją drogę.

Dzmitryj Bialik: Jesteśmy przekonani, że tak właśnie było.

Dzmitryj Bałaba: Bo właśnie tak było.

***

16 września 2021 roku białoruska prokuratura umorzyła sprawę karną dotyczącą śmierci Ramana Bandarenki. Oficjalnie “z powodu niemożności ustalenia uczestników przestępstwa”. Ich nazwiska są jednak znane już od stycznia.

Kto zabił Bandarenkę. Wyniki śledztwa byłych milicjantów

Opierając się na podsłuchach, nagraniach internautów, stenogramach łączności służbowej, dokumentach milicji i bilingach telefonów komórkowych BYPOL odtworzył przebieg wydarzeń, które doprowadziły do śmierci Ramana Bandarenki. Mężczyzna miał się wdać w sprzeczkę z grupą funkcjonariuszy w cywilu, którzy towarzyszyli Natalli Ejsmant, rzeczniczce prasowej Alaksandra Łukaszenki w zrywaniu biało-czerwono-białych wstążek. Potem na miejsce przybyli komandosi SOBR. Jako pierwszy ciosy zadał Dzmitryj Szakuta, instruktor SOBR. Potem Bandarenka został zaniesiony do nieoznakowanego busa, a starszy chorąży SOBR Jauhien Cimanouski celowo upuścił jego głowę na chodnik. Aktywista został skatowany w samochodzie, po czym w stanie krytycznym został odniesiony na dyżurkę komisariatu dzielnicy Centralny Rajon. Tam dyżurny stwierdził, że mężczyzna jest pijany i wezwał karetkę.

W szpitalu pogotowia ratunkowego wykryto u niego obrzęk mózgu. Lekarzom nie udało się uratować jego życia. Wbrew wersji milicji, w organizmie Ramana Bandarenki nie wykryto alkoholu. Anestezjolog i dziennikarka, którzy za zgodą rodziny ujawnili prawdę, zostali skazani za złamanie tajemnicy medycznej.

Raman Bandarenka skończyłby dziś 32 lata

pj/belsat.eu

Wiadomości