„Jestem Pieskow, powinniście rozumieć”. Dziennikarze zadzwonili do syna rzecznika Kremla z pytaniem o mobilizację

Dziennikarz Dmitrij Nizowcew zadzwonił do syna sekretarza prasowego prezydenta Rosji Dmitrija Pieskowa, Nikołaja, i zaproponował mu przyjście do wojskowej komendy uzupełnień, aby wyruszyć na front wojny z Ukrainą. Syn kremlowskiego urzędnika odmówił, tłumacząc, że „przecież jestem Pieskow”.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ze swoim synem Nikołajem. Zdj. openmedia.io

Dziennikarz przedstawił się wojskowym, dzwoniącym z wojskowej komendy uzupełnień. Nikołaja Pieskowa zaprosił do odwiedzenia takiej komendy w związku z zarządzoną przez Władimira Putina mobilizacją. Syn rzecznika Kremla w przeszłości służył w wojskach rakietowych Federacji Rosyjskiej.

Wideo: dziennikarz udający wojskowego z punktu mobilizacyjnego usłyszał od syna rzecznika Putina, że nie stawi się do wojska, bo… nazywa się Pieskow NAPISY PL

Na pytanie zadane rzekomo przez wojskowego, Nikołaj odpowiedział, że „jestem Pieskow, to powinniście rozumieć, że to nie jest do końca prawidłowe, żebym tam się znajdował”.

– Krótko mówiąc, będę tę sprawę rozwiązywał na wyższym poziomie. Muszę wyjaśnić, co i jak należy zrobić prawidłowo (…) Jeśli trzeba będzie bronić ojczyzny, to ja nie mam z tym problemu, ale muszę po prostu rozumieć celowość mojego pojawienia się tam. To nie jest takie proste. Ja tylko tłumaczę panu konkretne niuanse polityczne – dodał.

Na koniec rozmowy Dmitrij Nizowcew zapytał, czy można zaznaczyć w formularzu, że syn Pieskowa zgodził się na ochotnika na front.

Rosjanie masowo wyjeżdżają do Finlandii po ogłoszeniu mobilizacji

– Nie, nie trzeba zaznaczać takiego pola. Jestem gotów iść [na front], ale nie na waszą prośbę, ale zrobię to, jeśli mi każą – powiedział syn prezydenckiego sekretarza prasowego.

Gdy dziennikarz wyjaśnił, że chodzi mu o „rozkaz” Władimira Władimirowicza, Nikołaj powiedział: „Jeśli Władimir Władimirowicz powie mi, że muszę tam iść, to pójdę”.

Dmitrij Pieskow potwierdził później, że dziennikarze rozmawiali z jego synem. Rzecznik Kremla zaprzeczył, że jego syn odmówił zgłoszenia się do wojskowej komendy, twierdząc, że z nagrania wycięto „merytoryczną część rozmowy”. Nie wspomniał jednak, że rozmowa odbyła się na żywo na antenie.

Rodzina rzecznika Kremla objęta sankcjami

lp/ belsat.eu

Wiadomości