W białoruskich koloniach karnych „polityczni” są oznaczani czerwonym identyfikatorem

Krewni osadzonych donoszą, że więźniowie skazani w procesach politycznych, a więc uczestnicy antyłukaszenkowskich protestów otrzymują niestandardowe oznaczenia. Taka praktyka już wcześniej obejmowała również osoby skazane za handel narkotykami, pisze portal gazety Nasza Niwa.

W koloniach karnych do drelichów lub waciaków więźniów przytwierdzany jest identyfikator z nazwiskiem oraz terminem odbywania kary pozbawienia wolności. Standardowo jest on zwykle biały, jednak krewni więźniów odbywających wyroki w koloniach karnych w obwodzie mohylewskim zauważyli, że więźniowie polityczni mają czerwone identyfikatory. Nasza Niwa informuje, że zgłosiło się do niego w tej sprawie krewni kilku więźniów politycznych.

– Przyczepili mu czerwony identyfikator. Oznacza to, że jest podatny na ekstremizm. Z jakiego powodu nie może powiedzieć ani telefonicznie, ani listownie – zabrania się rozmawiania na takie tematy. Ale status ten uzyskał niemal natychmiast, gdy trafił do obozu. Jak nam powiedziano, może to wpłynąć na ograniczenie programów i wizyt u krewnych – powiedział krewny więźnia politycznego.

Wcześniej znaczki w kolorze zielonym otrzymywali osadzenia za narkotyki. Jednak krewni więźniów wysłali skargę do ONZ, które uznał to za dyskryminację. Następnie administracja więzienna wycofała się z tego pomysłu.

Kiedyś gułag, dziś kolonia karna. Białoruscy „polityczni” trafiają do obozów pracy

Oczekują w areszcie śledczym na apelację dziennikarki Biełsatu Kacia Andrejewa i Daria Czulcowa również zostały zaklasyfikowane jako więźniarki o skłonnościach do ekstremizmu.

jb/ belsat.eu

 

Wiadomości