Rok temu do aresztu trafił główny rywal Łukaszenki – Wiktar Babaryka

Były bankier był typowany jako najpopularniejszy rywal Łukaszenki w wyborach prezydenckich. Jednak wraz z synem i kilkoma współpracownikami trafił do aresztu, a potem decyzją władz nie został dopuszczony do wyborów, mimo zgromadzenia ponad 430 tys. podpisów.

Dokładnie rok temu, 18 czerwca 2020 r. bliscy stracili kontakt z Wiktarem Babaryką i jego synem Eduardem, który kierował grupą inicjatywną zbierającą podpisy pod kandydaturą ojca. Szybko okazało się, że w domu został przeszukany, a potem wraz z synem trafił do aresztu.

Wiktar Babaryka na spotkaniu ze swoimi zwolennikami w Grodnie. Zdj. Belsat.eu

Tego dnia Wiktor i Eduard Babarykowie poszli złożyć do Centralnej Komisji Wyborczej kolejną porcję podpisów poparcia dla rejestracji kandydatury w wyborach prezydenckich. Przygotowywali się do wieczornego streamu. Trafili jednak do Departamentu Dochodzeń Finansowych, gdzie przesłuchano ich bez prawników.

W tym czasie zatrzymano już kilku pracowników Biełgazprombanku, byłych podwładnych Babaryki. W aresztach znajdowali się już inni potencjalni kandydaci: Siarhiej Cichanouski i Mikoła Statkiewicz, lider Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji Pawał Siewiaryniec i inni.

Wiktar Babaryka: junta toczy wojnę z częścią narodu

Wiktor Babaryka został oficjalnie oskarżony o „legalizację pieniędzy uzyskanych w drodze przestępczej”, a także „przekupstwo” i „uchylanie się od płacenia podatków”. Razem z synem i innymi osobami zaangażowanymi w sprawę, zostali uznani za więźniów politycznych. Już po wyborach za kratkami znalazła się również szefowa sztabu polityka Maryja Kalesnikawa i radca prawny sztabu Maksim Znak.

Aresztowanie polityka wywołało oburzenie u wielu Białorusinów. Wieczorem 18 czerwca w centrum Mińska rozpoczęła się masowa pikieta. Ludzie utworzyli kilkukilometrowy żywy łańcuchem solidarności w centrum Mińska i stali tak do zmroku, mimo padające deszczu.

Wiktar Babaryka kierował Biełgazprombankiem przez 20 lat. Jest to białorusko-rosyjski bank, który prawie w 100 procentach należy do rosyjskiego koncernu Gazprom. Alaksandr Łukaszenka zasugerował rozpoczęcie śledztwa przeciwko byłemu bankierowi jeszcze dwa tygodnie przed jego aresztowaniem. Mówił wtedy, że nakazał „przeczesać brzuchatą burżuazję”. Jednak jeszcze na tydzień później zapewniał, że pozwoli Babaryce wziąć udział w wyborach i nie uczyni z niego „więźnia sumienia”.

Przewodniczący Komitetu Kontroli Państwowej (KDK) Iwan Tertel, który jest obecnie szefem KGB, nazwał Babarykę „marionetką Gazpromu, a może nawet kogoś wyżej”. Łukaszenka po aresztowaniu swojego oponenta stwierdził, że „udało się zniweczyć wielki plan destabilizacji kraju”. Jak oświadczył, „nie należy z tych złodziei, burżujskich bankierów i innych oszustów, którzy siedzą w Biełgazprombanku, robić bohaterów”. Bank trafił pod zarząd komisaryczny i stracił znaczną część dochodów.

Biełgazprombank, na którego czele stał rywal Łukaszenki, zmniejszył swój zysk o połowę

Wiktar Babaryka swój udział w wyborach zapowiedział 12 maja 2020 r. Wcześniej zrezygnował z przewodniczenia Biełgazprombankowi. Miał wtedy 56 lat. Kandydaturę Babaryki prezydenta wsparło 434 tys. obywateli przy wymaganych 100 tys. podpisów. Jednak nie został zarejestrowany jako kandydat. W lutym ruszył jego proces, przed Sądem Najwyższym. Oznacza to, że od wyroku nie będzie odwołania.

„Areszt KGB poprawia pamięć”. Mowa sądowa Babaryki

jb/ belsat.eu

Wiadomości